SeiShi - Play By Forum ©
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Boisko Szkolne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC



Liczba Postów : 699

PisanieTemat: Boisko Szkolne   Sro 27 Lis 2013, 07:46

[You must be registered and logged in to see this image.]
No tak. Boisko. Pełne pewnych siebie pakerów o blond włosach i latających za nimi piskliwych panienek.  Poza tym jest tu boisko do gry w nogę, kosza i tenisa stołowego no... i miejsce z ławkami.
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t402-karta-postaci-shiyu-kurashi
Ukye



Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Pią 29 Lis 2013, 07:00

Co najlepszego znajduje się w sąsiedztwie boiska szkolnego? Ławki! A która najczęściej jest oblegana przez małomównych, nikomu nieznanych istot? Ta najbardziej zdewastowana, w głębokim cieniu starego klona, które mogło mierzyć tyle samo lat co osoba aktualnie zajmująca "mebel przy-sportowy". Młodzieniec bronił dostępu do swojej ławki przenikliwym spojrzeniem, gdy jakiś śmiałek odważył się zbliżyć na małe terytorium demona. Fioletowe ślepia najczęściej wlepione były w kierunku najdonośniejszego hałasu, które dobiegało tym razem z okolic wejścia do uczelni. Wrażliwe uszy nie wychwyciły ani pół słowa, lecz badawczy, sokoli wzrok dostrzegł grupkę osób przepychających się z awanturami. Wymachiwanie rąk, groźne i mniej groźne miny, mowa ciała poszczególnych osób uwidaczniała ich stosunek do zaistniałej sytuacji. Nic nie mógł wywnioskować, był za daleko, a mieszać się w cudze sprawy nie zamierzał. Co prawda przechodził wcześniej tamtędy na teren uczelni, ale głęboko zamyślony nie zwrócił uwagi na rozpoczynającą się regularną bijatykę.
Tyle ile mógł się dowiedzieć z samych obserwacji dostrzegł i zachował dla siebie, po czym skierował wzrok w zupełnie innym kierunku, gdy jakiś dryblas zajął dwie ławki dalej z dziewczynami. Czarnowłosy skwasił minę, kiedy nieznajomy nic nie robił sobie z tego, że naruszył jego przestrzeń (odległość dwóch ławek dla osoby chcącej odciąć się od świata na parę chwil wcale nie była wielka!) i jeszcze zleciały się panienki macające go po mięśniach. Zniesmaczony ponownie chciał zwrócić ślepia na zdarzenie przy bramie szkoły, gdy najwyraźniej dryblas źle odczytał "sygnały" nadawane przez demona. Wraz z wielbicielkami podszedł do demona i prężąc bicepsy, tricepsy i inne n-cepsy zawołał w kierunku Ukye:
-E, Ty nerdzie! -wywnioskował takie miano z tego, że młodzieniec trzymał w ręce notes z notatkami z uwagami dotyczącego obecnego świata- Kto ci pozwolił mnie obrażać, co? Spadaj stąd, zanim poprzetrącam ci kości!
Czarnowłosy udawał, że nie słyszy ani nie widzi góry mięsa obok siebie. Tamten wkurzył się i nie odpuszczał. Doszło nawet do tego, że chwycił demona za golf i chciał go rzucić na zakurzoną ziemię. Ale ku zdziwieniu pakera... zdążył tylko mrugnąć okiem, gdy to Ukye wykręcił mu rękę na plecy, a twarzą obił deski ulubionej ławki Fioletowookiego. Tak kilka razy z rzędu, ażeby nasycić swoje uszy jego jękami przez zmiażdżony nos i wybite zęby. Dziewczyny spanikowały i chyba pobiegły po pomoc, bo nie było po nich żadnego śladu. Dobrze, że demon zakleił pajęczą siecią oko kamery przy boisku, która mogłaby zarejestrować wyczyny chłopaka i na dobre skreślić go z dopiero co powstałej listy uczniów. Przerwał obijanie w momencie, gdy paker rozpłakał się i błagał:
-Dobra, dobra! Jesteś najlepszy, najlepszy! A teraz zostaw mnie, błagam! Muszę lecieć do higienistki...!
Tutaj taka drobna uwaga: lepiej ważcie swoje słowa. Mięśniak bowiem tuż po swoim życzeniu leciał przez boisko w kierunku budynku, przez który przebił się przez okno i wybijając szyby znalazł się faktycznie u higienistki. Demon nie okazując żadnych emocji podniósł z ziemi zakurzony notatnik, zrobił jeden skok ku górze i przeskakując z drzewa na drzewo kilkukrotnie, znalazł się na gałęzi innej, wiekowej roślinności w jej bujnej koronie. Nie tracąc czasu i mając wszystko na świeżo w pamięci wyjął ołówek i dopisał komentarz w tyle zeszytu:

"29.11.2013, godzina 9 rano. Zrobiłem dzisiaj po raz pierwszy dobry uczynek - pomalowałem ławkę na czerwono."

Zapisał uwagę i usłyszał dzwonek na lekcję. Poderwał się z gałęzi i wykonał iście kaskaderski skok, by przeskoczył całe boisko szkolne i doczepić się rękoma parapetu okna wychodzącego z klasy. Przynajmniej wiedział, że nie spóźni się na zajęcia.

z/t -> Sala klasy II


[You must be registered and logged in to see this image.]
Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
Haziu



Liczba Postów : 50

POSTAĆ:
HP:
150/150  (150/150)
Mana:
50/50  (50/50)
Strój: Biała koszulka, niebieskie jeansy, białe trampki

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Nie 01 Gru 2013, 09:23

Świeciło słońce, wiał lekki, przyjemny wietrzyk. Warunki typowe dla lata w tym mieście. Yuki spędził tu ostatni rok i nadal nie mógł przywyknąć do takiej pogody, brakowało mu mroźnego, śnieżnego Chiru. Pozostało mu tylko czekać na przyjście zimy w Shinseina'ie. Opuścił budynek Internatu i po krótkim spacerze znalazł się na terenie Uczelni. Znajdował się przy wejściu, miejscu które dość dobrze znał. Wszak to tu przeżył przygodę z dziewczyną, która tak jak on należała do rasy pół-zwierząt. Uśmiech zagościł na jego twarzy gdy przypomniał sobie ich perypetie. W dobrym nastroju wszedł na boisko. Najprawdopodobniej znajdowała się tu zdecydowana większość jego klasy. Jako że spóźnił się na ostatecznie odwołaną lekcję, nie miał okazji jeszcze nikogo poznać. Będzie musiał to nadrobić. Może teraz? Popatrzył na kilkoro swoich rówieśników. Jak to bywa w takich przypadkach porobiły się już grupki osób znających się już wcześniej lub takich, które zapoznały się w ciągu ostatnich godzin. Nie zauważył nikogo samotnego. Nie uśmiechało mu się podchodzenie do większego towarzystwa dlatego odpuścił. Będzie jeszcze nie jedna okazja. Poszedł dalej, aż ujrzał przed sobą boisko do koszykówki. Pod jednym z koszów leżała piłka. Yuki podniósł ją z ziemi i zaczął kozłować. Znał tą grę, kilkukrotnie zdarzyło już mu się w nią zagrać. Kiedyś wracając z pracy zaczepiło go kilkoro chłopaków prosząc by się do nich przyłączył bo brakuje im jednej osoby. Białowłosy się zgodził i nie żałował, świetnie się bawił. Był dość wysoki, a to ważne w tym sporcie. Przez to traktowano go jako cenny nabytek i zapraszano jeszcze kilka razy.

Przyjął pozycję i rzucił. Nie był zbyt daleko od kosza, trafił. Piłka wróciła pod jego nogi. Podniósł ją, cofnął się o krok i spróbował ponownie. I tym razem się udało. Przez chwilę zabijał w ten sposób nudę, stając coraz dalej, aż w końcu spudłował. Więcej nie próbował. Westchnął, rozejrzał się jeszcze raz i zrezygnowany oparł się o słup stojący w cieniu. Nie pozostało mu nic innego jak poczekać do najbliższej lekcji.
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t487-yuki-kimimaro-karta-postaci
Ny-Ny



Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Nie 01 Gru 2013, 09:57

Skacząc z parapetu, Ny-Ny zwinnie przeniosła nie na drzewo, zsunęła gładko z pnia i przypadła do ziemi, zastanawiając co dalej. Wbiła pazurzaste dłonie w kieszenie za dużej bluzy i ze spuszczoną głową szła przez siebie. Wyglądała jak postrach na wróble, cudem ożywiony. Wśród zbiorowiska osobistości na tej uczelni, wyróżniała się – na swoje szczęście, czy nieszczęście.
Przechadzając tak, machała ogonem na lewo i prawo, myśląc nad kolejnym krokiem. Pieniądze ma, czyjś portfel wciąż tkwił w kieszeni. Może uda się jej coś kupić, a przecież i tak jak zgłodnieje może coś upolować.
Jeśli chodzi o rozrywki, to miała ich niewiele. Zabawki dla dziewczynki były pokusą, ale prędzej czy później gubiła je, szwendając się to tu, to tam. Przyjaciół, by się z kimś zgadać nie miała i z przyczyn oczywistych było jej trudno zawrzeć głębszą relację. Dlatego pozostawała drzemka.
Boisko było duże, tkwiło tu już parę osób i dziewczynka uznała, że najlepiej byłoby się nie wyróżniać. To znaczy, nie zwracać na siebie zbędnej uwagi. Powodzenia, w brudnych, starych ubraniach i ze śladami zaschniętej krwi wokół kącików warg… Ny-Ny głębiej nasunęła kaptur, ale w pobliżu nie było żadnego drzewa, by przespać trochę czasu na gałęzi.
A nie, było jakieś. Rzucało cień na słupy przy boisko. Wyczuwając zapach uczniów Ny-Ny skrzywiła się nieco, mając nadzieje, że żaden z nich nie zapragnie przeszkodzić jej w drzemce. Chciała już wskoczyć na nie, trzymając jedną ręką gałęzi, gdy któryś z uczniów krzyknął. Nie dlatego, że zobaczył małą, brudną dziewczynkę, ale dlatego, że po drugiej stronie boiska wybuchła jakaś kłótnia.
Niestety, tak to Ny-Ny wystraszyło, że puściła gałąź opadając na plecy i przekoziołkowała do tyłu, uderzając w słup o który opierał się białowłosy chłopak. Walnęła się w głowę. Mocno. Zaraz usiadła dotykając ostrożnie czoła i sycząc z niezadowoleniem pod nosem.
- Ny-Ny boli… – Mruknęła pod nosem zbolałym głosem. Nie dość, że nabiła drugiego guza, to pierwszy znów emanował bólem. Stanowczo, dzień był nazbyt obfity w zdarzenia...
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Haziu



Liczba Postów : 50

POSTAĆ:
HP:
150/150  (150/150)
Mana:
50/50  (50/50)
Strój: Biała koszulka, niebieskie jeansy, białe trampki

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Pon 02 Gru 2013, 07:39

Stał i stał i stał. Rany, ale to było nudne. Korciło go, żeby odejść spod słupa i porobić cokolwiek innego, najchętniej dołączyć do którejś z klasowych grupek. Po krótkim rozeznaniu uznał ten pomysł za nie najlepszy. W każdym zbiorowisku osób znajdował się przynajmniej jeden chłopak, który już pierwszego dnia zamierzał pokazać całej klasie kto tu jest samcem alfa. Wydzierał się jak głupi opowiadając każdemu kto chciał go wysłuchać historie z jego udziałem. Najczęściej dotyczyły one udanych ucieczek przed policją, czy bójek z "tymi skur... z dzielnicy obok. Do tego od czasu do czasu jakiś sprośny żart na co wszyscy reagowali śmiechem. No i oczywiście zalecał się do ładniejszych dziewcząt, których trzeba przyznać nie brakowało. Yuki znał takich typków, w ciągu ostatniego roku natknął się na wielu. Kilkukrotnie musiał przed nimi uciekać bo nie chcieli dać mu spokoju, lub nie satysfakcjonowała ich odpowiedź "nie dam Wam mojego portfela/mojej komórki". Nie miał większych problemów z umknięciem, wystarczyło dobiec do miejsca gdzie nikt go nie wiedział. Przemieniał się w wilka i znacznie zwinniejszymi krokami znikał oprawcom z oczu.

Westchnął przeciągle i odwrócił wzrok od chłopaka, który właśnie śmiał sprzeciwić się samcowi alfa. Tak to właśnie by się skończyło w jego przypadku, dlatego wolał zostać tam gdzie jest. Ktoś krzyknął, zapewne któryś z obserwatorów kłótni. I nagle za plecami białowłosego coś zaszeleściło. Odwrócił głowę w momencie, gdy w słup o który się opierał coś uderzyło. A konkretnie ktoś. Dość mała osóbka, ubrana w za dużą, czarną bluzę, z kapturem założonym na głowę. Najwyraźniej uderzyła się w czoło. Musiało boleć, huk był dość spory. Yuki podszedł do nieznajomego i kucnął przy nim. Przez kaptur prawie nie było widać twarzy, lecz wydawało mu się że ma do czynienia z dziewczynką. Bardzo małą, był pewnie wyższy od niej o pół metra, a może więcej. Musiał przyznać, że była dość osobliwa, lecz nie zamierzał się tym sugerować. Dziadek od dzieciństwa uczył go, żeby nie patrzył na wygląd osoby, lecz na to co ma w środku. I nie myśleć źle o kimś, kogo jeszcze nie poznał. Długo nie musiał mu wpajać tych zasad, Yuki z natury taki właśnie był. Przywołał na twarz uśmiech i zagadnął.

- Hej, nic Ci nie jest? Może zaprowadzić Cię do pielęgniarki?

Ta dziewczyna miała w sobie coś, co bardzo go ciekawiło. Pomimo wilczego nosa nie miał zbyt dobrze rozwiniętego zmysłu węchu, jednak ona pachniała inaczej nic reszta. Co to może oznaczać?
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t487-yuki-kimimaro-karta-postaci
Ny-Ny



Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Pon 02 Gru 2013, 08:36

Ny-Ny podniosłaby się, otrzepała bluzę i ponownie wskoczyła na drzewo – zamierzała tak zrobić. Upadek pozostał niezauważony, z pewnym wyjątkiem, jakim był białowłosy chłopak. Gdyby nie to, że przykucnęła nad nią obca osoba, dziewczynka już dawno siedziałaby na gałęzi, skryta i bezpieczna.
W pierwszym odruchu chciała syknąć, gdy zdała sobie sprawę, że nieznajomy uważnie się w nią wpatruje, ale… Przez moment nic nie mówił i nie mogła odczytać jego intencji. Odruchowo naciągnęła kaptur, nie wiedząc jak wybrnąć z sytuacji. Ny-Ny przyzwyczajona była do szybkich i jednoznacznych reakcji. Abstrakcja, domysły, snucie planów, nie to nie były jej mocne strony.
- Ny-Ny… – Wymamrotała nie kierując tej wypowiedzi do nikogo konkretnego.
Chłopak nie zamierzał atakować, zachowywał się przyjaźnie. Czuła wilka, ale w tym zapachu utrzymywał się odcień czegoś mroźnego. I co miała powiedzieć? To były te chwile gdy widać było braki w pięknej sztuce nauk społecznych.
Podejrzliwość. Niby ludzka przywara, ale tak łatwo można ją wytłumaczyć instynktem samozachowawczym. Ny-Ny przełożyła ciężar ciała na kostki nóg, by po chwili wyskoczyć w górę i odbić się od słupa, w który zarobiła głową. Kilka kroków od niej znajdował się azyl. Na czworakach, bo szybciej, dobiegła do drzewa, jednym susem skryła się w koronie.
Nie minęła chwila, a wychyliła się z liści wisząc głową w dół i bacznie przyglądając się białowłosemu. Tylnym kończynami i ogonem obejmowała gałąź, wbijając w nie pazury rąk. Przyczepność potwierdzona laboratoryjnie. Kaptur przez grawitacje nieco opadł, sprawiając, że wyraźna była jasna strzecha. Bure ślepia czujnie wpatrywały się z chłopca – było w nich coś ze zwierzęcej ostrożności, tylko na pewnym dystansie czuła się bezpieczniej. Odcień lęku. Bo strach jest dobry, jeśli się boisz, to potrafisz ocenić co jest niebezpieczne, a co nie. Wtedy przeżyjesz.
Wisząc tak, niby nietoperz, Ny-Ny pokręciła wolno głową. Bardzo spóźniona odpowiedź na pytanie chłopaka.
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Haziu



Liczba Postów : 50

POSTAĆ:
HP:
150/150  (150/150)
Mana:
50/50  (50/50)
Strój: Biała koszulka, niebieskie jeansy, białe trampki

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Pon 02 Gru 2013, 10:58

Yuki czekał cierpliwie na reakcję nieznajomej. Lekki uśmiech nie schodził z jego twarzy, chciał pokazać że ma pokojowe zamiary. Przez chwilę patrzyli tak na siebie w milczeniu, po czym dziewczyna odpowiedziała. To co usłyszał białowłosy nieco zbiło go z tropu.

- Ny-Ny... - powtórzył bezgłośnie.

A może niedosłyszał i mała powiedziała "Nie-nie"? To by pasowało, po prostu poinformowała go, że nic jej nie jest i nie potrzebuje pomocy. A czy na pewno tak było? Chłopak zastanawiał się nad tym, a tymczasem dziewczynka podskoczyła wysoko do góry, odbiła się od słupa i pognała w stronę drzewa, co dziwne pokonując ten krótki dystans na czworakach. Yuki otworzył szeroko oczy. Co to miało być? Pierwszy raz widział człowieka poruszającego się tak zwinnie w ten sposób. Niezrażony niepowodzeniem obrał ten sam kierunek, chcąc upewnić się że z nieznajomą wszystko w porządku. Zbliżał się już do pnia, gdy nagle znów coś zaszeleściło. Białowłosy aż podskoczył przestraszony, lecz oniemiał gdy zobaczył kto prawie przyprawił go zawał serca. Zakapturzona postać zwieszała się z gałęzi głową w dół. Ich twarze znajdowały się na tym samym poziomie. Wilczek zatrzymał się, chcąc zachować dystans. Dla siebie, bo nie wiedział jak dalej potoczą się sprawy, ale i dla niej bo chciał jej dać trochę przestrzeni. Z podziwem przypatrzył się jej stopą i... ogonowi!? Nie widział go wcześniej. On sam również go posiadał, teraz mimowolnie poruszał się nerwowo gdzieś pod jego plecami, ukryty pod koszulą. Po chwili przeniósł wzrok na twarz dziewczynki. Kaptur zsunął się nieco z jej głowy, odsłaniając część jej oblicza. Miała jasne włosy, jednak bardziej zwrócił uwagę na oczy i dziwne plamy na skórze. Dodając wszystkie te fakty do siebie, Yuki podejrzewał co jest grane. To niezwykłe, że spotkał kogoś takiego tutaj w szkole. Przyłapał się na tym, że od dłuższej chwili gapi się na małą. Ta natomiast pokręciła głową. To była chyba odpowiedź na jego wcześniejsze pytanie. Dość późna, ale lepsze to niż nic, złapali kontakt. Chłopak zrobił krok do przodu i rzekł:

- Fajna sztuczka, też chciałbym tak umieć. A więc nic Ci się nie stało? To dobrze. Też chodzisz do tej szkoły? Jestem Yuki, Kimimaro Yuki - odruchowo chciał wyciągnął dłoń - Chodzę do II klasy.

Dopiero po chwili dotarło do niego, że dziewczynie trudno będzie uścisnął mu rękę, skoro wisi do góry nogami. Zabranie dłoni byłoby jednak nieuprzejme, więc jej nie cofnął. Wyszczerzył zęby i stał tak, czekając na jej reakcję.
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t487-yuki-kimimaro-karta-postaci
Ny-Ny



Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Pon 02 Gru 2013, 11:42

Z bliska wyraźniej było widać ciemne łuski, losowo umieszczone na twarzy, a także gadzie źrenice w szarych oczach. Buzia drobna, nieco chochlikowata, czujna… Jak gad tkwiący nieruchomo, ale wciąż baczny na otoczenie, tak Ny-Ny wpatrywała się w chłopaka. Podszedł bliżej, co się jej troszkę nie spodobało, ale nie zamierzała opuścić posterunku.
Przedstawił się. Tak samo jak Iscar wcześniej, nie wykazywał żadnych nieprzyjemnych intencji. Aż dziwne, biorąc pod uwagę, jak wszyscy reagują na widok bezdomnej, brudnej dzikuski. Dziewczynka łypnęła na niego oczyma, które przez moment zalśniły czerwienią. Ciekawe. Oprócz wilczej dziewczyny, która zrzuciła ją z drzewa, tego dnia nikt więcej nie okazał jej wrogości, czy jak to rozumiała Ny-Ny – nikt nie chciał jej niczego odebrać, ani zjeść. Jej zjeść, oczywiście.
- Ny-Ny nie chodzi do szkoły. Ny-Ny robi co chce. – Powiedziała przekrzywiając lekko głowę na bok. Z tej perspektywy widziała twarz chłopaka, różnokolorowe oczy i białe włosy. Wilk. Z ust wysunął się rozwidlony język, wyłapując wonie, które umknęły nosowi. Młody, ale to widziała. I…
- Yuki. Yuki. Yuuuki. – Powtórzyła nieco niepewnie dziewczynka, mając nadzieje, że zapamięta. Drugie imię tego dnia. – Yu-ki. Yuki. To Ny-Ny. Ny-Ny to Ny-Ny. – Wskazała na siebie, nie spuszczając z niego oka.
Zerknęła na wysuniętą dłoń Yukiego, a potem krótko na swoje ręce. Znała ten gest, ale nie paliła się do uścisku. Pazurzaste i mozaikowate dłonie, gdzie plamy ludzkiej skóry przeplatały się ze skupiskami szarawych łusek nie budziły zachwytu. Porównywając, wyglądały jak łapy potwora, albo gadziej szkarady.
W pierwszym odruchu chciała podać rękę, ale w połowie ruchu znów uczepiła drzewa. Długie rękawy zaczepiła o dłonie, tak by skrywały łuskę. Cień na twarzy nie ukrył całego widoku, ale wystarczająco. Yuki chyba nie widział tych paru sińców i nikłych smug zakrzepłej krwi. Ny-Ny za szczyt czystości uważała przetarcie twarzy rękawem po posiłku. A że pochłonęła gołębia, to inna sprawa, choć bezpośrednio z tą połączona.
Krótka chwila konsternacji. Ny-Ny mrugnęła.
- Czemu Yuki chodzi do szkoły? Ny-Ny szkoły nie lubi, bo ciągle krzyczą. – Wspomnienia o prywatnym nauczycielu nie były zbyt miłe. – Co się Yuki stało w oko? – Zapytała, patrząc na pokrytą blizną powiekę chłopaka.
Kto by pomyślał… Że zacznie prowadzić coś na kształt rozmowy z nowopoznaną osobą.
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Haziu



Liczba Postów : 50

POSTAĆ:
HP:
150/150  (150/150)
Mana:
50/50  (50/50)
Strój: Biała koszulka, niebieskie jeansy, białe trampki

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Wto 03 Gru 2013, 11:01

Dziewczyna była naprawdę osobliwa, ale zarazem interesująca. Yuki'emu wydawało się, że zamierzała uścisnąć jego wyciągniętą dłoń. Zamiast tego jednak chwyciła za rękawy bluzy. Chłopak opuścił rękę, lecz ta sytuacja w żaden sposób nie zraziła go do nowopoznanej osoby. Kolejną niespotykaną w niej rzeczą było to, że mówiła o sobie samej w 3 osobie. A więc ma na imię Ny-Ny. To co wcześniej wziął za odpowiedź na jego pytanie, okazało się imieniem nieznajomej. Zastanawiało go czy to jakiś skrót, czy może faktycznie się tak nazywa. Uważał jednak, że tego typu pytanie może okazać się nie na miejscu.

Z każdą kolejną sekundą utwierdzał się w przekonaniu, że dziewczyna tak jak on również jest półzwierzem. Gadzi język wysunął się na chwilę z buzi by zbadać otoczenie. Ma w sobie węża? Raczej nie, ale to musi być jakiś gad. Jej sposób bycia był nieco zabawny. Była inna, to jasne, lecz białowłosemu to nie przeszkadzało. Cieszył się, że poznał kogoś w nowym miejscu. Rozczarowała go informacja, że Ny-Ny nie chodzi do Central-End, ale może lubi tu przychodzić? Jeśli tak, to będą mieli niejedną okazję do rozmowy.

- Nie lubisz szkoły? Cóż, ma ona swoje minusy, to prawda. Przyszedłem tu żeby się czegoś nauczyć, oraz poznać ciekawych ludzi, takich jak Ty - uśmiechnął się - często tu przychodzisz? Co wtedy porabiasz?

Był bardzo ciekaw po co mogła się tu zjawić. Wszystkiego można się było po niej spodziewać. Nad odpowiedzią na pytanie o oko Yuki musiał się chwilkę zastanowić. Wytężył umysł, jak zdarzało mu się to w przeszłości wielokrotnie, lecz skutek znów był ten sam.

- Miałem wypadek. Byłem wtedy bardzo mały i nie pamiętam co się wydarzyło tamtego dnia.

Chociaż wypytywał o to dziadka godzinami, to ten pozostawał nieugięty i nie chciał zdradzić mu szczegółów. Chłopak często wyobrażał sobie jak mogło dojść do tamtego incydentu. Każda kolejna historia była bardziej nieprawdopodobna od poprzedniej. Dlatego dał sobie z tym spokój. Nie przeszkadzało mu to w normalnym funkcjonowaniu, odkąd tylko sięgał pamięcią widział wyłącznie na to jedno, błękitne oko. Wyrwał się z zamyślenia i spojrzał na Ny-Ny. Po chwili przeszedł pod nią, pochylając się lekko by nie zahaczyć dziewczynki i usadowił się wygodnie po pniem drzewa na którym wisiała.
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t487-yuki-kimimaro-karta-postaci
Ny-Ny



Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Sro 04 Gru 2013, 06:56

Szkoła… Każą siedzieć i słuchać. A głównie krzyczą, przepychają się i wiercą. Co prawda, Ny-Ny miała ten wątpliwy luksus posiadania prywatnego nauczyciela, ale obserwacja mówiła jej jasno, że szkoła nie jest taka przyjemna jak się wydaje. Poza tym belfrzy pozostawali niezmienni. Wymagają dużo, nie ma nawet czasu by wyjść na dwór. I te wrzaski, gdy się źle odpowie oraz patrzenie z góry na uczniów. Nic tylko siąść i płakać, ewentualnie przewrócić ławkę i ignorując nawoływania wyskoczyć przez okno.
Dziewczynka pokręciła lekko głową, poprawiając się na gałęzi. Jaszczurze zwyczaje i instynkty sprawiały, że w tej pozycji mogła tkwić godzinami. Pełen żołądek w tym kompletnie jej nie przeszkadzał, tak samo nie dostawała zawrotów, ani krew nie uderzała do mózgu. Było chłodno, ale to jej nie przeszkadzało. Była ciepłolubna, a dotkliwe zimno nie działało na nią tak dojmująco jak na innych, zwyczajnie temperatura ciała obniżała się by dostosować do otoczenia. W końcu była zimnokrwista. Kolejna ciekawostka biologiczna, nad którą rozwodzili się naukowcy.
- Ny-Ny nigdy nie chodziła do szkoły, to szkoła przychodziła do Ny-Ny. Taka mała Ona ze szkłami na oczach. Ny-Ny nic nie rozumiała, a Ona krzyczała i krzyczała. Dużo książek miała i kazała Ny-Ny czytać, a potem liczyć. Ny-Ny nie umiała, to Ona jeszcze bardziej krzyczała, dlatego Ny-Ny uciekała ze szkoły.Nauka było dla niej pojęciem z deka abstrakcyjnym. Wiedziała co to jest, rozumiała, że wszyscy muszą się uczyć, ale nie łapała po co. Czemu ona ma się uczyć, na co jej to? Tym nie złapie szczura, nie wdrapie się na czubek domu, ani nie schowa przed policjantem, goniącym zdziczałego bachora…
- Ny-Ny ciekawa? – Przekrzywiła głowę w drugą stronę, nie widząc co myśleć. To chyba był komplement, a nie miała wcześniej z czymś takim styczności. – Yuki też ciekawy. – Odparła życzliwie dziewczynka.
Prawda, chłopak był miły. Nawiązał rozmowę jakby nigdy nic, poza tym była pewna, że nie rzuci się na nią, widząc w dziewczynce swój posiłek. Poruszyła nosem, wciągając chłodne powietrze. Coś gdzieś się działo, czuła zapach złości, albo… Lęku? Pokręciła głową energicznie, tak, że kaptur zatrzepotał jak przerażony ptak. Ogonem ciaśniej oplotła gałąź, patrząc jak Yuki siada pod drzewem.
- Ny-Ny chodzi tu i tam, wszędzie właściwie. Była w lesie, a potem w mieście, ale Ny-Ny w mieście jedzenia znaleźć nie mogła, więc tu przyszła. I Ny-Ny złapała gołębia, i tam był Is i wilcza dziewczyna, a wilcza dziewczyna dała Ny-Ny jedzenia, choć ją najpierw uderzyła. – Ny-Ny pomacała głowę na której liczba rogów odpowiadała liczbie guzów. Aj… - A potem Ny-Ny oddała pudełko i przyszła tutaj, no i spadła, a słup uderzył Ny-Ny i tu był Yuki… – Mówiła całkiem szybko, nie zdając sobie sprawy, że wyrzuca z siebie słowa jak karabin maszynowy.
O oko dalej nie pytała. Skoro chłopak nie powiedział, nie pamięta, ani nie chce powiedzieć, to nie jej sprawa. Wpatrywała się tylko w Yukiego dużymi, szarymi oczami o małych pionowych źrenicach. Odwróciła głowę w stronę boiska, gdzie znów ktoś krzyczał. Poruszyła się nieco niespokojnie. Wrzaski w jej języku oznaczały zamiar ataku, walkę o terytorium albo dominacje. Mogła mieć wrażenie, że ją stąd wypraszają. Obnażyła drobne, podobne do igieł ząbki.
- Ssskha! Czemu Oni tak krzyczą? – Zapytała Yukiego. Może od długiego czasu ktoś odpowie dziewczynce, traktując ją normalnie, a nie jak upośledzone dziecko… Zaraz… Co za ironia.
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Haziu



Liczba Postów : 50

POSTAĆ:
HP:
150/150  (150/150)
Mana:
50/50  (50/50)
Strój: Biała koszulka, niebieskie jeansy, białe trampki

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Sro 04 Gru 2013, 10:24

Przyjemnie było tak siedzieć sobie wygodnie w cieniu drzewa i słuchać co do powiedzenia ma Ny-Ny. Yuki zdziwił się nieco, bo dziewczyna nie wyglądała na gadatliwą, a tymczasem z jej ust wypłynął prawdziwy potok słów. Wytłumaczyła mu dlaczego nie lubi szkoły. Z tego co powiedziała wywnioskował, że nauczycielka przychodziła do niej. Gdy tylko mała czegoś nie rozumiała, kobieta wydzierała się na nią, zamiast podejść do sprawy z większą cierpliwością i wytłumaczyć materiał jeszcze raz. Cóż, widać nie każdy ma talent do przekazywania wiedzy.

- W takim razie faktycznie masz prawo nie przepadać za szkołą - skomentował białowłosy - ale zupełnie inaczej jest, gdy chodzi się na zajęcia z całą klasą. Nauczyciel nie skupia się tylko na Tobie, lecz na wszystkich, łatwiej uniknąć odpytania - kąciki jego warg zadrgały lekko - no i jeśli sobie z czymś nie radzisz to możesz poprosić koleżankę lub kolegę by Ci pomógł.

Yuki przypomniał sobie jak sam chodził do szkoły w Chiru. Był prymusem, otwarcie się do tego przyznawał. Nauka sprawiała mu przyjemność, najbardziej lubił matematykę, chemię, biologię, o wilkach mógłby rozprawiać godzinami. Z literaturą radził sobie niewiele gorzej. Słabiej uczący się uczniowie często pytali się go, czy nie mógłby zostać po lekcjach i wytłumaczyć im pewnych rzeczy. Chłopak zawsze z ochotą się na to zgadzał.

Rozłożył się przy pniu jeszcze wygodniej, niemalże przechodząc do pozycji leżącej. Zamknął oczy. Dopiero co uciął sobie drzemkę, ale z chęcią przespałby się jeszcze z godzinkę. Cały czas słuchał tego, co do powiedzenia ma Ny-Ny. Tym razem opowiadała co ją ostatnio spotkało. Miała masę wrażeń, nie ma co. Wszystko to wypowiadała z prędkością karabinu maszynowego.

- Ciekawy miałaś poranek. Ja musiałem wcześnie wstać żeby zamieszkać w nowym pokoju w internacie. Nikogo przez ten czas nie spotkałem, a Ty już kogoś poznałaś, tego Is'a i wilczą dziewczynę....

Dotarło do niego co przed chwilą usłyszał. Otworzył oczy i podniósł się na rękach. Natychmiast przypomniał sobie swój dzisiejszy sen. Czy to zwykły zbieg okoliczności? A może faktycznie coś jest na rzeczy? Wstał i stanął przed rozmówczynią. Przyjął poważny wyraz twarzy.

- Ny-Ny ta wilcza-dziewczyna, jak ona wyglądała? Była podobna do mnie? Co się z nią potem stało?

Serce zabiło mu mocniej. Nie podejrzewał, że już pierwszego dnia w szkole zdarzy się coś takiego. Ta dziewczyna może go naprowadzić na ślad zagadki, którą próbował rozwiązać od kilku miesięcy. Czy to możliwe, że ma jakiś związek z kobietą pochowaną na cmentarzu, noszącą nazwisko "Kimimaro"? Spojrzał w bok na kłócących się chłopaków. Ta sytuacja wyraźnie nie spodobała się jego rozmówczyni. Nie miał pojęcia jak na to zareaguje, można się po niej spodziewać niemal wszystkiego.

- Oni kłócą się bo są na siebie źli - wytłumaczył, nie mijając się wiele z prawdą, bo chyba o to tam chodziło - zaraz się pogodzą i przestaną.

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t487-yuki-kimimaro-karta-postaci
Ny-Ny



Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Czw 05 Gru 2013, 07:55

Ny-Ny wisiała na gałęzi jak nietoperz, albo ten śmieszny rodzaj oposów, który żyje gdzieś tam za morzem. Pozycja dla dziewczynki swobodna, nic nie wskazywało na to, że czuje się niekomfortowo. Od czasu do czasu bujała się delikatnie na boki czy wysunęła język. Taka rozmowa jej odpowiadała. Spokój, niezobowiązująca pogawędka i żadnego napięcia. Chociaż w jej przypadku bardzo trudno ocenić co według niej jest ważne a co schodzi na drugi plan. Priorytety nie te, proszę państwa.
Gdy w głosie Yukiego pojawiło się zaciekawienie i odcień ponaglenia, otworzyła szerzej oczy. Natomiast gdy chłopak prawie się poderwał i podszedł do dziewczynki, ta zareagowała błyskawicznie. W mgnieniu oka podciągnęła się na gałęzi i podskoczyła na wyższy konar, przypadając do niego na płask. Mięśnie miała wyraźnie napięta i stężała w pozycji odpowiedniej do ucieczki bądź ataku. Kaptur zsunął się na nos Ny-Ny, w cieniu błyszczały czerwone ślepia, a same ostre pazury wbiły w korę drzewa. Dziewczynka przemieszczając się wyszczerzyła kły i syknęła parę razy.
- Ssskha! Ssskha! Ssssskha! – Parsknęła ostrzegawczo.
Znaczną chwilę tkwiła na wyższej gałęzi, uspokajając się. Yuki nie wskoczył na drzewo by do niej sięgnąć, nie rzucił się w pogoń. Więc czemu się zerwał? Dla niej było to co najmniej dziwne. Ludzkie zachowania wciąż kryją tyle zagadek. Niemniej, tym zachowaniem skołował ją do tego stopnia, że ratowała się zwiększeniem dystansu. Wolno wychyliła głowę, oczy zmieniły barwę, pokazując, że lęk i zaniepokojenie odeszły.
- Ona nie wyglądała jak Yuki. – Zaczęła nieco niepewnie, wciąż z rezerwą, wyciągając szyję w kierunku białowłosego chłopaka. – Wilcza dziewczyna była czarna a Yuki jest biały. I długi ogon Ona miała.
Zdarzenie miało miejsce z rana, ale nie mogła sobie przypomnieć szczegółów. Zbyt zajęło ją poszukiwanie pożywienia by uciszyć wyjałowiony żołądek. Pamiętała jednak jej zapach… I energię. Tę specyficzną aurę, która jest przy każdej istocie żywej, bardziej skomplikowanej od stawonogów.
- Ny-Ny oddała wilczej dziewczynie pudełko, Ona wtedy była tam. – Uniosła pazurzasty palec i pokazała okno, na którego parapecie niedawno siedziała. Klasa II. – Ale teraz Ona nie tam. Jest tam. – Wskazała mniej-więcej kierunek gabinetu pielęgniarki.
Towarzyszyły jej jeszcze dwie aury, jedna dziwnie dla Ny-Ny demonicznie niewyraźna, a druga zdawała się pachnieć mchem i ciepłą ziemią.
- Ona też pachniała inaczej niż Yuki. Yuki… Yuki ma coś zimnego, jak mróz. A Ona była… – Nie zdążyła dokończyć.
Ny-Ny za bardzo się wychyliła na gałęzi, więc gdy kolejny krzyk potoczył się po boisku, dziewczynka wzdrygnęła się tak gwałtownie, że spadła z drzewa lecąc wprost na zbrązowiałą trawę. Wydając z siebie pełne zdziwienia syknięcie Ssskha! wylądowała, zerwała się błyskawicznie i dała popis gadziej zręczności, w mniej niż pół sekundy znajdując się w koronie drzewa. Jej wzrok miał poblask czerwieni.
- Oni muszą ciągle być źli… – Burknęła pod nosem, machając nerwowo ogonem. Spięta zaczęła sprawdzać stan swojej głowy, patrząc czy przez kolejny upadek nie dostała trzeciego guza.
Już na ulicach było bezpieczniej, gdy wszystkie krzyki ginęły w jednym wielkim harmidrze, a w tym spokojnym miejscu nagłe podniesienie głosu może być zwiastunem ataku. Chyba się tu Ny-Ny apopleksji nabawi, jeśli dłużej posiedzi w okolicy.
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Rin



Liczba Postów : 79

POSTAĆ:
HP:
50/50  (50/50)
Mana:
150/150  (150/150)
Strój: brązowa kurtka, czerwony szal, jeansowa spódniczka, kozaki brązowe na płaskim i białe grubsze rajstopy

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Pią 06 Gru 2013, 22:22

Zielony liść bujał się spokojnie na wietrze. Spokojnym tempem dryfował niczym łódź na tafli jeziora. Promienie słońca przebijały się na niebie, pobudzając nawet największego gbura do odrobiny uśmiechu. Wszystko to spowodowało, że serduszko Kaede zabiło mocniej z radości. „Jak wspaniały jest Najwyższy...” pomyślała, dziękując swojemu stwórcy za tak cudowny dar.
Pokonywała właśnie kolejny kilometr wyznaczonej na dziś trasy. Jej miarowy trucht zdawał się być rytmicznie połączony z tempem nadawanym przez serce, wszystko harmonijne i w pełnej równowadze ze wszechświatem. Jej oblicze przypominało taniec z otoczeniem, natura była jej partnerem, a ona zachwycała publikę nawet najdrobniejszym ruchem. Nienaganny wygląd zadbanej kobiety musiał skupiać na sobie uwagę wszystkich, lecz równocześnie była aniołem więc umiejętnie odczytywała emocje pozostałych i wiedziała na kogo wpaść, do kogo posłać uśmiech, a każdy kontakt z nią powodował rozproszenie negatywnych emocji. W nozdrza rzucał się zapach kwiatów i słodyczy, zmieszany z bezwonną wodą święconą. Standardowy perfum aniołka, jaki produkują jej siostry w niebie. Jej ubiór również eksponował wdzięki anielicy, błękitne spodnie dresowe, różowa bluza z kapturem zakończonym białym futerkiem, różowe buty do biegania i futrzane nauszniki. Włosy były przewiązane w długą kitkę i bujały się na obie strony, lecz najważniejsze to to, że odsłaniały w pełni jej roześmianą buźkę.
Po chwili dotarła do szkolnego boiska, chciała trochę pokibicować chłopcom grającym w różne gry, na których tak naprawdę tylko udawała że się zna.  W gruncie rzeczy nawet nie znała zasad. Uśmiechnęła się do swoich myśli. „Głupiutka Kaede.” Skarciła się, lecz na jej ustach malował się uśmiech rozbawienia, a oczach zabłysnęła iskierka podekscytowania. Rzeczywiście odzwierciedlała wszystko co sercu. Czuła wręcz euforię, zachwyt nad pięknem stworzenia niedający wyrazić się słowami. To był właśnie dla niej dowód na miłość jej stwórcy do wszystkich stworzeń. Przez chwile w głowie pojawiła się jej smutna myśl, że ludzie zapomnieli już o pięknie wszechrzeczy, po prostu im spowszedniało.
Jej zamiar nie do końca się udał, na boisku nie było nikogo, kto by uprawiał sport. Z boku rozmawiały sobie dwie osoby, poza tym było cicho i spokojnie. Usiadła na ławce po przeciwnej stronie i wystawiła buźkę do słońca, łapiąc ciepłe słoneczne promienie. Jej aura aniołka pobudziła się i rozbrzmiała na okolice, chciała żeby każdy w pobliżu poczuł się kochany i uśmiechnął się choć na chwilę.
Powrót do góry Go down
Haziu



Liczba Postów : 50

POSTAĆ:
HP:
150/150  (150/150)
Mana:
50/50  (50/50)
Strój: Biała koszulka, niebieskie jeansy, białe trampki

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Pon 09 Gru 2013, 09:54

Jego gwałtowna reakcja wystraszyła dziewczynę. Z zadziwiającą sprawnością wdrapała się wyżej. Wystawiła kły i pazury, po czym wydała z siebie parę ostrzegawczych dźwięków. Pokazała teraz swą zwierzęcą stronę.

- Eee przepraszam - rzekł zakłopotany - chyba Cię wystraszyłem. Wybacz, nie chciałem tego.

Było mu głupio, że niemalże spowodował zawał serca u Ny-Ny. Jednak ta wiadomość, informacja o istnieniu innego pół-wilka tak go zaskoczyła, że zareagował niezwykle żywiołowo. Wysłuchał kolejnych słów rozmówczyni. Ciekawe było to, że określiła ją jako "czarną", podczas gdy on był "biały". Miało to zapewne związek z ich pochodzeniem. Na podstawie tego mógł być niemal pewny jednej rzeczy - ta wilcza dziewczyna nie pochodziła z Chiru. Może jest stąd? Jeśli tak, to istnieje szansa, iż posiada informacje, na których tak mu zależy.

- Ja też mam ogon - odrzekł na wzmiankę o piątek kończynie.

Na krótką chwilę podwinął koszulk i pokazał swój biały, puszysty ogonek. Upewniwszy się, że nikt nie widział tego zajścia, schował go z powrotem. Wzmianka o zapachu "mrozu" tylko utwierdziła go w przekonaniu, że on i ta dziewczyna mają inne pochodzenie. Nie pozostawało mu nic innego jak pójść do niej i ją o to wypytać. Wiedział mniej więcej gdzie się obecnie znajduje. Ny-Ny tymczasem znów wspięła się wyżej, po uprzednim upadku, wystraszona krzykami dochodzącymi z boiska.

- Hej uważaj - zawołał - nic sobie nie zrobiłaś? Musisz być bardziej ostrożna. Za chwilę przerwa dobiegnie końca i sobie pójdą, nie będą źli. Ja też na razie Cię opuszczę, chcę zobaczyć się z tą wilczycą o której mi powiedziałaś. Ale postaram się wrócić tu jak najszybciej okej?

Żal mu było zostawiać nową koleżankę samą, lecz bardzo chciał spotkać się z tą "czarną". Uśmiechnął się do rozmówczyni i skierował swe kroki do wejścia do budynku Uczelni. Oby tylko szybko znalazł miejsce, gdzie poszukiwana przez niego osoba się obecnie znajduje.

Z/T --> [You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t487-yuki-kimimaro-karta-postaci
Ny-Ny



Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Wto 10 Gru 2013, 05:10

Dziwne.
Wilcza dziewczyna wraz z kimś obcy zmieniła miejsce i znajdowała się teraz na piętrze. Ny-Ny nie zwróciłaby na to większej uwagi, gdyby nie jeszcze dwie energie. Wyczuwała je dobrze… Obie były stare, przywodziły na myśl zapach kurzu, skrzepłej krwi, rdzy na metalu i ciężkiej woni starych ksiąg w bibliotece jej ojca. Na zmianę pulsowały, ilość many zmieniała się, mieszając dziewczynce w głowie.
Ny-Ny, jak na gada przystało zastygła jak posąg w koronie drzewa, oddychając zimnym powietrzem i tylko delikatne obłoczki pary utwierdzały w przekonaniu, że jeszcze żyje. Oczy wpatrywały się nieruchomo w stronę z której dobiegały skoki energii.
Wilcza dziewczyna, raz. Miała w sobie coś ostrego, coś co kojarzyło się małej jaszczurce z żyletką i jednocześnie coś całkowicie odwrotnego. Chyba demon… Nigdy nie miała za wiele wspólnego z tą rasą, dlatego dla niej była niewiadomą. Była w demonizmie coś niewyraźnego, zamglonego i tak to odczuwała, taka była dla niej druga aura. Z kolei jedna z tych bardzo starych man, była… Też ostra. Ciężka. Charakterystyczna w jakiś dumny sposób. Ostatnią, najgwałtowniej pulsującą był… Lis. A raczej Is, Iscar. Niedawno, gdy łapała gołębia nie wydawała się taki. Teraz czuła dreszcze, gdy pomyślała o takiej zbieraninie energii. Nie, że by wiedziała co tam zachodziło. Jak zwierzę Ny-Ny wyczuwała intuicyjnie coś złego, agresję czy lęk, a tam… Coś jej mówiło, że w tamtą stronę lepiej nie kierować kroków. Nazwijmy to instynktem samozachowawczym.
Drgnęła, słysząc słowa Yukiego i po chwili zakapturzona główka Ny-Ny wyskoczyła spomiędzy gałęzi. Zamrugała oczyma i źrenice zmniejszyły się do postaci dwóch pionowych kresek. Dziewczynka pokręciła delikatnie głową.
- Ny-Ny się Ny-Ny zajmie, da radę. – Odparła rezolutnie. Zadziwiające jak zmienne mają dzieci humory. – Ale Ny-Ny stąd idzie. Niedługo spadnie śnieg i będzie jeszcze zimniej, a Ny-Ny za dużo śpi na drzewach i potem ma lód na łuskach. Ny-Ny idzie teraz, Yuki niech nie czeka, ale Ny-Ny przyjdzie jutro, bo tutaj jest dużo gołębi.
Po tych słowach słychać było jak wspina się po drzewie. Dziewczynka odczekała chwilę, aż Yuki się oddali, po czym przyczaiła się na gałęzi i wybiła na najbliższą okiennicę, ponownie strasząc jakąś klasę. O, nawet taka śmieszna anielica w okularach zemdlała, widząc Ny-Ny za oknem. Dziewczynka wskoczyła na rynnę i wdrapała się wyżej, nie bacząc na to, że szarga nerwy belfrów i daje niespodziewaną rozrywkę studentom. Zatrzymała się na moment, wyczuwając napięcie w gabinecie psychologa i syknęła niepewnie. Oddalić się. Najprędzej.
W drapała się na dach, spojrzała w ciemne niebo i ruszyła w stronę przeciwną.

OOC
[zt] ---> [You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Kamael
Admin


Liczba Postów : 64

POSTAĆ:
HP:
86/190  (86/190)
Mana:
170/220  (170/220)
Strój: Czarne glany, spodnie koszulka, i skórzana kurtka nabijana ćwiekami.

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Sro 11 Gru 2013, 03:09

Kamael przemierzał mury tej szkoły w dość szybkim tempie. Kilka razy potrącił jakiegoś ucznia, ale miał to gdzieś. Musiał znaleźć się na powietrzu. Odzwyczaił się od takiego natężenia many w tak małym pomieszczeniu. A sprawa, że mana należała do trzy tysiąc letniego mordercy aniołów i demonów tylko dopełniała całości. Na dodatek w całej uczelni unosiła się energia aniołów. Było ich od groma. Jakby znalazł się w Calleum. Pięknie trafił, pięknie. Na szczęście najstarsza energia miała raptem tysiąc lat. W głównej mierze była to jakaś dzieciarnia, która pewnie nigdy nie widziała demonicznego szału na oczy. Nigdy nie widzieli opancerzonego od stóp do głów demona, uzbrojonego w przeklętą broń. Większość tego co zasiedla zaświaty uciekłoby ze strachem. No cóż. Anioły Zniszczenia zapewniły zwycięstwo. Potem można było ich się pozbyć. Władza nie lubi konkurencji.

Po kilku minutach był już na zewnątrz. Zaczynał padać śnieg, jednak nie robiło to na nim zbyt dużego wrażenie. Zimno to było w górach. Tu może być co najwyżej chłodno. Białe płatki delikatnie opadały na ciemne włosy Kama. Powolnym ruchem odgarnął niesforny kosmyk, który opadł mu na prawe oko. Ale miał ochotę by zapalić. Jednak jak na złość wczoraj skończyły mu się fajki. Puścił szybkiego skana i bingo. W okolicy była grupka palących uczniów. Strach by nie zostać zauważonym, aż krzyczał do Anioła Miecza. Z uśmiechem na ustach ruszył w ich stronę. Trójka chłopaków i dwie dziewczęta szybko zaczęli gasić fajki, kiedy skapnęli się, że niebieskooki się zbliża. Jednak on miał to gdzieś.
- Nie chowajcie. Ślepy nie jestem. Co tam jaracie? – powiedział, uśmiechając się delikatnie. Młodzież najwyraźniej się zdziwiła takim zachowaniem mężczyzny, który przecież mógł na nich naskarżyć do dyrekcji.
- Nic proszę pana. Zwyczajne papierosy. – powiedział jeden z chłopaków, spoglądając z niepokojem na Kamaela. Po jego czole pociekła kropla potu.
- Papierosy tak? A dacie jednego? – zapytał Pan Miecza. Grupce po usłyszeniu tego pytania, jakby kamień spadł z serca. Ten, który wcześniej odpowiedział mężczyźnie wyciągnął w jego stronę paczkę papierosów. Niebieskooki wziął ją i zręcznym ruchem wyciągnął fajkę, po czym ją odpalił srebrną zapalniczką, którą miał przy sobie. Zaciągnął się dymem z wyraźną przyjemnością na twarzy. Po chwili zabrzmiał gdzieś w murach szkoły dzwonek.
- Dzięki młodzieży. Zmykajcie na lekcję. – powiedział ciemnowłosy, zaś kiedy chłopak chciał wziąć paczkę od niego ten ją schował do kieszeni kurtki. – A to, sobie wezmę. Lepiej, żeby was z nimi nie złapali co nie? No to sio. – powiedział dość przyjaźnie, lecz stanowczo. Grupka widziała, że nie ma sensu polemizować ze starszym od siebie mężczyzną, który mógł być nauczycielem. Po co ryzykować, skoro rozmówca idzie na ugodę. Młodzież wzięła torby i plecaki, po czym pożegnała się z Kamem i poszła na lekcję.
Teraz Upadły mógł sobie w spokoju przemyśleć wydarzenia, które rozegrały się zaledwie kilkanaście minut temu. Przyjechał do tego słodkiego miasta by z cienia przyglądać się jego mieszkańcom. A co waszmość robi kilka dni po przybyciu? Idzie sobie jak gdyby nigdy nic do szkoły i dostaje etat nauczyciela. Co lepsze na tej samej uczelni znajduje się młody demon, humorzasta wilczyca i stary lis, który był weteranem wojny. „Pięknie stary żeś się wkopał. Tylko pogratulować.” mruknął do siebie Dowódca Aniołów Zniszczenia, zaciągając się dymem z papierosa. Właśnie wilczyca. Myślała, że nie zauważy tej jej zemsty. No cóż panienko, musisz użyć lepszych sztuczek by wywieźć w pole takiego starca jakim był ciemnowłosy. Wytarł jej ślinę o papier, lecz wiedział, że zapach mógł pozostać. Nie mylił się. Już po chwili przyleciała jakaś dwójka kundli, które obwąchiwały jego nogę. Kamael szedł przed siebie i nawet nie patrzył na czworonogi. Zwiększył delikatnie swoją manę i poraził oba zwierzaki słabiutkim Koszmarem na Jawie. Psowate pisnęły i uciekły szybko od Upadłego. Najwyraźniej musiały rozgłosić, że on krzywdzi, bo już nie spotkał żadnego psa na swej drodze.

Po chwili dopiero zrozumiał, że doszedł na skraj boiska sportowego. W ciepłe dni musiało tętnić tu życiem, lecz teraz było opuszczone. Jeśli oczywiście nie liczyć jednej osoby. Właściwie dwóch, lecz ta druga właśnie właziła na dach by zniknąć Panowi Miecza z oczu. „Kolejny Pół-Zwierz? Co to ma być? Szkoła specjalnej troski dla porzuconych i niechcianych?” zironizował mężczyzna, jednak szybko spoważniał. Wyczuł właśnie manę dziewczyny siedzącej na ławce. Ławce, która była oddalona od niego o dosłownie pięć metrów. Nie mógł się mylić. Miał przed sobą anioła. Dokładnie to anielicę. I to dość młodą. Miała raptem dwadzieścia jeden lat, co u Aniołów było bardzo młodym wiekiem. Pierwszemu wydawała się dzieckiem. Lecz dla przebywających tutaj osobników musiała być dość ponętną osobą. Nawet na niebieskookim zrobiła wrażenie. Nienaganna figura, oraz piękna twarz jak na anioła przystało. Po za tym dość ciekawe różowe włosy. Całość dopełniona strojem sportowym. Dziewczę wyglądało dość ładnie, lecz czego chcieć od sługi Najwyższego. Kamael też był przystojny pomimo trzech mileniów na karku. Zastanawiało go co ona tu robi. Bo na opalanie się było chyba za zimno, lecz kto tam wie, co chodziło różowowłosej po głowie.
Anioł Miecza uśmiechnął się delikatnie i oparł o znajdujące się niedaleko niego drzewo. Byli przedzieleni boiskiem sportowym. Służka Najwyższego i Upadły Sługa. No cóż, zapowiada się coraz ciekawszy dzień. Ciemnowłosy ponownie zaciągnął się i wypuścił w stronę anielicy kółko z dymu.
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t491-karta-postaci-kamael
Rin



Liczba Postów : 79

POSTAĆ:
HP:
50/50  (50/50)
Mana:
150/150  (150/150)
Strój: brązowa kurtka, czerwony szal, jeansowa spódniczka, kozaki brązowe na płaskim i białe grubsze rajstopy

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Sro 11 Gru 2013, 05:09

Promienny uśmiech nie schodził z jej ust. Wyciągnęła przed siebie dłoń, na którą opadła koronkowa struktura płatka śniegu. „Zimne. Delikatne jak ludzie uczucia…” pomyślała, obserwując jak powoli biel zanika z jej dłoni. Spojrzała ponownie na promienie słońca, opadające prosto na jej twarz, jakby Najwyższy chciał udzielić wskazówki światu, że to ona przyniesie ziemi nową nadzieję. Serduszko szybciej zabiło w piersi, gdy pomyślała o miłości wobec wszystkich stworzeń Najwyższego. Jej mana uwolniła się promieniując na okolice w momencie, gdy usta wypowiedziały cichutką modlitwę. Szeptała w języku aniołów pradawne psalmy o miłości, które niczym muzyka symfoniczna dotykały serc nawet najbardziej zatwardziałych i dawały delikatne poczucie ciepełka. „Dziękuję Tato…” pomyślała uśmiechając się w kierunku, z którego płynęły promienie. To grzech niewolił serca i nie pozwalał spojrzeć naprawdę, że jedyne czego trzeba to kochanie.
-Pamiętaj o swojej misji Kaede, specjalnie wysłałem kogoś nieskalanego złem.- usłyszała ciepły i delikatny głos swego stwórcy, mówiący do niej z głębi anielskiego serca.
-Oczywiście Tato, przypomnę światu o Twojej miłości.- odpowiedziała, a wokół niej pojawiły się przez pewien czas złote motyle otulające jej ciało i odlatujące do nieba. Zamrugała szybciej parę razy, po czym roześmiała się na głos, przykrywając usta dłonią. Tak zakończył się krótki, mistyczny czas modlitwy.
Przeciągnęła się na ławce, wyprężając swoje ciało i rozkładając szeroko ramiona. Była przepełniona wewnętrznym pokojem, szczęściem i pragnieniem dawania siebie innym. W jej głowie rozbrzmiały setki uczuć otaczających jej stworzeń, aż łezka zakręciła się w oku ze wzruszenia. W takich momentach wiedziała, że nawet samą modlitwą wpływa na resztę, wiele osób doznało szczęścia, nawet jeden upadły, który właśnie wpatrywał się w nią z drugiej strony boiska.
Czuła, że jest obserwowana i naturalnie wyczuła, że to jej upadły brat. „To przykre, że ma poranione serce…” spojrzała na niego z promiennym uśmiechem pełnym życzliwości i współczucia, jakby chciała dodać otuchy i przekazać, że nic się takiego nie stało, że serce można odbudować. Z pewnością był dość wiekowy, ale to bez różnicy, podobnie jak to że przyczyna jego szczęścia jest palony papieros, po prostu cieszyła się razem z nim.
Wstała z ławki i z zamkniętymi oczyma zrobiła taneczny piruet pełen gracji baletnicy, żeby rozruszać na nowo kończyny ciała oraz dla czystej zabawy. Jej spojrzenie znów spotkało się z upadłym, a w oczach miała iskierki niegasnącej nadziei i optymizmu. Trwała tak przez chwilę, dając poczuć bratu smak Caellum, nie ze złośliwości, lecz żeby poruszyć w zmarzniętym sercu strunę radości. Puściła oko, co niektórzy mogliby odebrać jako gest zalotny, lecz takie pomysły były zupełnie obce Kaede, ona cała była po prostu olśniewająca, a gesty naturalne i poprawiające innym nastrój.
-Miłego dnia.- powiedziała z uśmiechem i pomachała do niego dłonią, odwracając się na pięcie i powoli odchodząc, na tyle wolno żeby mógł ją zatrzymać jednym słowem jeśli chciałby porozmawiać. Sama nie uznała za stosowne narzucać się w jakikolwiek sposób. Postanowiła, że dzisiejsze nabożeństwo poświeci wszystkim upadłym.
Powrót do góry Go down
Kamael
Admin


Liczba Postów : 64

POSTAĆ:
HP:
86/190  (86/190)
Mana:
170/220  (170/220)
Strój: Czarne glany, spodnie koszulka, i skórzana kurtka nabijana ćwiekami.

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Sro 11 Gru 2013, 09:03

Nikotyna powoli rozprzestrzeniała się w płucach byłego żołnierza Światłości. Subtelnie docierała do każdego ich zakamarków i pozwalała Upadłemu przynajmniej trochę się wyluzować. Dzięki swojej naturze i darze od Najwyższego nie popadał w nałogi. Mógł pić ile żywnie mu się podoba. Mógł wypalać setki paczek papierosów, lecz się od żadnych używek nie uzależniał. Dar czy też może przekleństwo były całkiem pożyteczne. Oczywiście nie chroniły go przed upiciem czy też złym samopoczuciem, jeśli za dużo by wypalił, albo miał kaca. Zwyczajnie był bardziej odporny i nie popadał w nałogi, czy też choroby. Anielskie zdrowie.

Papierosy pozwalały mu się uspokoić, skupić myśli oraz odreagować. Nie ma nic przyjemniejszego niż puszczenie dymka. Polubił palenie kilkaset lat temu i dotychczas nie zrezygnował. Lepiej jest też dyskutować i torturować. Papieros w oku demona na pewno działa pobudzająco do zwierzeń. Jednak teraz był w ciekawszej sytuacji. Był sam na sam z małą anielicą. Śnieg zaczynał padać coraz bardziej. Płatki śniegu upadały na ciemne włosy Kamaela sprawiając, że ten wielowiekowy zabójca demonów, wyglądał ponownie jak słodki aniołek. Gdyby tylko pozbył się tego peta z ust. Na dodatek aura, którą roztaczała anielica wpływała na samopoczucie Upadłego. Była dla niego za słodka. Jakby wypił herbatę z kilogramem cukru. Ale cóż. Odzwyczaił się od anielskich istot. Większość czasu przebywał albo w piekle, albo w Oroce w towarzystwie degeneratów. Czasy światłości na zawsze pozostały za nim. Ponadto dziewczynka roztaczała taką aurę, która idealnie utożsamiała się z jej wiekiem. Aura naiwności i bezgranicznej wiary w dzieło Najwyższego. No cóż. Indoktrynacja szła pełną parą. Ciekawe czy w Calleum jeszcze wspominają imiona jego i innych Aniołów Miecza. Nieważne. Ważne było to, że anielica go zauważyła. Może wyczuła jego chłodną aurę, albo najzwyczajniej w świecie dostrzegła oczkami. Jedno z dwojga. Pan Miecza popatrzył się z politowaniem na zachowanie dziewczyny. Nie wiedział czy zgrywała taką głupią trzpiotkę, czy też może była taka naprawdę. „Cholera. Czy poziom szkolenia, aż tak podupadł?” pomyślał Kam wpatrując się w dziewczę, które teraz puściło oczko. Niebieskooki nie zareagował, tylko skończył papierosa i rzucił końcówkę na podłożę. Ruszył wolno przed siebie. Musiał przejść obok dziewczynki, by dojść do innej części szkoły. Musiał poznać te mury. Jednak w połowie trasy ta do niego pomachała i odwróciła się, życząc miłego dnia. Tego już nie wytrzymał. Jej zachowanie było tak dziwaczne i abstrakcyjne, że ciemnowłosy zaczął się śmiać nerwowo. Po chwili trzymał się za brzuch i rechotał na głos. Dziewczynka właśnie zrobiła mu dzień.
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t491-karta-postaci-kamael
Rin



Liczba Postów : 79

POSTAĆ:
HP:
50/50  (50/50)
Mana:
150/150  (150/150)
Strój: brązowa kurtka, czerwony szal, jeansowa spódniczka, kozaki brązowe na płaskim i białe grubsze rajstopy

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Czw 12 Gru 2013, 02:01

Śnieg opadał na ziemię, jakby sam Najwyższy bielą okrywał mroki i okrucieństwa. Kolor niewinności stanowił piękne tło spotkania się dwóch światów. Odwróciła się słysząc śmiech upadłego. Odgłos mocno zapadł w jej serce, wywołując falę współczucia i miłości w jego kierunku. Ponownie spojrzała na niego z uśmiechem przepełnionym otuchą i życzliwością, lecz jej oczy wyraziły odrobinę smutku z powodu nieszczęścia jakie mu towarzyszyło. Rzeczywiście pragnęła zapełnić pustkę serca starszego brata swoją pełnią miłości. Nie tylko ludzie pragną być kochani, to dotyczy wszystkich. Zbliżała się powolnym krokiem modelki do niego niczym łuna światła schodząca do ciemności, a towarzyszyło jej mistyczne piękno żarliwego uczucia. Wiedziała, że śmiech jest reakcją obronną umysłu, który chce wyprzeć realizmem to, co zapada i dzieje się w sercu. „Jak bolesne muszą być jego rany… Najwyższy dotknij i uzdrów jego serce ze wszystkich zranień.” W myślach odmówiła krótką modlitwę za mężczyznę, serca wszystkich którzy otrzymali dużo zranień stają się zamknięte i nieczułe, niezdolne do zauważania drobnych gestów. Im była bliżej, tym bardziej czuła okrucieństwa, przez które przeszedł, bunt demonów wywołany brakiem miłości i potęgę kłamstw przyćmiewających prawdę o kochającym Stwórcy.
-ile lat twoje serce czekało na drugą szansę?- zapytała łagodnym i cichym głosem. –Na przełom który sprawiłby, że wszystko byłoby ok?- to demony rozpętały burzę, a tak naprawdę jeden Lucyfer, to on stał się ojcem kłamstwa… „Jak bardzo zranione muszą być te wszystkie serca…” w oczach Kaede pojawiły się małe łezki, emocje po prostu były już zbyt mocne. Legendy mówią, że łza anioła leczy rany wzięła więc jedna łezkę na opuszek palca i pogłaskała dłonią twarz nieznajomego, wkładając w ten gest całe swoje serce.  
-Nie musisz już walczyć, wystarczająco się napracowałeś.- powiedziała przy tym, zabierając po chwili dłoń. Przypominało to kontakt z wściekłą bestią, lecz w sercu aniołka ani przez chwilę nie było strachu. Wszystkie nieszczęścia to wina Lucyfera, jego braku miłości i niemożności zaakceptowania innych stworzeń, jakie to przykre, że w swojej wolności wybrali nienawiść i zło. Nie warto, żeby ktokolwiek cierpiał z tego powodu, jej celem od zawsze było przywrócenie sercom utraconej nadziei i zjednoczenie wszystkiego w pięknie miłości. Anioł jest posłańcem dobrej nowiny, jeśli trzeba wypali się jak świeca żeby uratować jak najwięcej stworzeń. Nawet jeśli upadły jest pradawnym, nie jest za późno na odwrócenie się do światła.
W oczach Kaede pojawiła się determinacja, pokazująca że jest w pełni świadoma tego co robi i nie ma w tym ani grama naiwności.
-Nawet z najbardziej ciemnej drogi widać światło nadziei.- powiedziała  swoim najbardziej czarującym głosem w momencie, gdy otwierał się pod jej nogami portal ro raju, z którego natychmiast wyleciały setki złotych motyli, wywołując dźwięczny odgłos trzepotu małych skrzydeł. Wyciągnęła dłoń zapraszając rozmówcę do pójścia z nią…
-Możesz mi pomóc w przerwaniu koła wiecznej nienawiści.

ZT--> Caellum

UPADŁE ANIOŁY NIE MAJĄ WSTĘPU DO CALEUM! - Shiyu
Powrót do góry Go down
Kamael
Admin


Liczba Postów : 64

POSTAĆ:
HP:
86/190  (86/190)
Mana:
170/220  (170/220)
Strój: Czarne glany, spodnie koszulka, i skórzana kurtka nabijana ćwiekami.

PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   Czw 12 Gru 2013, 09:54

Powoli zaczynało to przypominać to scenę rodem z jakiegoś filmu romantycznego. Ona piękna bogini, o której marzą wszyscy, lecz nie daje im szans. Jest zimna i boska. Odseparowana od wszystkich. I wtedy, gdzieś po dwudziestu pięciu minutach pojawia się On. Przystojny i tajemniczy chłopak, który od razu zdobywa zaciekawienie środowiska. Ma przyjaciół, pieniądze i blichtr. Może mieć każdą. Jedno skinienie głową. Jeden znak i dziewczyny już by rozkładałyby przed nim nogi ciesząc się, że to właśnie je wybrał. Lecz nie. Jego fascynuje Ona. Niedostępna i tajemnicza. Nazywana dziwaczką i od rzutkiem, nie wartym fatygi. Lecz On się fatyguje. Stara się z nią pogadać czy zaprzyjaźnić. Lecz to nic nie daje. No i gdzieś po godzinie filmu wychodzi na jaw sekret dziewczyny. tym samy Ona i On się zbliżają bo, On też robi to co ona. Tańczy, maluje, śpiewa opiekuje się staruszkami, niepotrzebne wykreślić i wysłać o piekła. No i zaczynają ze sobą romansować. Ale po dwudziestu minutach pięknej i szczęśliwej miłości, której nic by nie zniszczyło zaczyna się koniec. Zazdrosne dziewczyny robią spisek i niszczą ich szczęście. On jest smutny, Ona załamana, ale nie przyznają tego. I tak się to wlecze do końca filmu. Mijają się, lecz nie powiedzą uczuć. Lecz na końcu spisek wychodzi na jaw i pędzą do siebie gdy tylko się dowiedzą. Wtedy zaś następuje namiętny pocałunek na tle fajerwerków, nocnego nieba, czy też zachodzącego słońca. No i mamy moi drodzy happy end. Słodkość i miłość wylewa się aż do zarzygania.

- Jakieś dwa tysiące lat z kawałkiem moja mała. – odparł mężczyzna z ironicznym uśmiechem na pytanie małolaty. – A co? Prowadzisz jakąś statystykę. Ilu Upadłych Cierpi z powodu wykopania. Wiesz, nie wiem ilu młodych, którzy popełnili głupoty. Ja już mam to gdzieś mała.
i to była prawda. Cierpiał pierwszych kilkaset lat. Zastanawiał się co też zrobił źle. Analizował całą kampanię przeciwko demonom. Wyjeżdżał ze stolicy jako młody i wierny rycerz Światłości. Miał raptem dwieście lat. Był jednym z pierwszych Aniołów powołanych do dzieła. I czuł ból i smutek. Smutek, że jego ukochani bracia i siostry odwrócili się od ich ukochanego pana. Jego własny brat Lucyfer, z którym miał najlepszy kontakt. Zdradził i przeszedł na stronę ciemności, ciągnąc za sobą innych pierwotnych i młodszych. Jednak Anioły Zniszczenia pozostali wierni. Ich dowódca i oficerowie złożeni z Panów Mieczy jako Pierwsi nie poszli drogą swych braci. Kamael i jego jedenastu oficerów zostali stworzeni wraz z Lucyferem i jego najbliższą Gwardią jako pierwsi. Została w nich przelana dobroć, miłość i moc Najwyższego. Następni zostali stworzeni inni aniołowie. Ich nazywano Pierwotnymi. Zaś Pan stwarzał dalsze swe sługi. Aż wreszcie stworzył swoje największe dzieło. Ludzi. Oni stali się kością niezgody między Lucyferem, a Panem. Wtedy zaczęła się wojna. Wyjeżdżali z Calleum żegnani przez swoich braci. Elitarna kawaleria Królestwa. Dwanaście tysięcy potężnych aniołów. Wszyscy uzbrojeni w miecze i odziani w pięknej roboty zbroje. Jechali zaś na potężnych rumakach. Byli głównym trzonem armii Najwyższego. To na nich spoczywał główny ciężar bojów. Walczyli w najgorszych warunkach. I coraz bardzie topnieli. Pod koniec wojny z Dwunastu Tysięcy został raptem tysiąc. Zaś z Aniołów Miecz tylko sześciu. Lecz Demony też poniosły olbrzymie straty. Lucyfer stracił połowę Gwardii, i większość najpotężniejszych demonów.  Walka się zakończyła, zaś on dalej nie wiedział gdzie popełnił swój błąd, przez który został skazany na potępienie. W następnych wiekach przestał już patrzeć na to w ten sposób. Przestał już czuć coś do swego dawnego Pana. Teraz był tylko panem dla siebie i to on ustalał reguły gry.

- Ciemność nie może istnieć bez światła. To właśnie z niego powstała. Tak samo jak z Aniołów powstały Demony. To są dwa nierozłączne elementy. – odparł chłodno ciemnowłosy, kiedy anielica otworzyła portal do jego dawnego domu. Jednak on nie mógł z niego skorzystać. To miejsce było już dla niego zamknięte.
- Zamknij ten portal dziecko, albo wskakuj w niego. Ja już nie skorzystam z niego. Twój ukochany Pan pozbawił mnie możliwości powrotu do Calleum. Oto nagroda za wierną służbę. Odrzucenie i potępienie. – rzekł po czym się odwrócił. W jego aurze pojawiła się delikatna kropla smutku.
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t491-karta-postaci-kamael
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Boisko Szkolne   

Powrót do góry Go down
 
Boisko Szkolne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Szkolne historie
» Podręczniki szkolne z papieru odchodzą do lamusa
» Dziwne zjawiska w szkole

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
SeiShi ::  :: Uczelnia-
Skocz do: