SeiShi - Play By Forum ©
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Kapliczka Nieustającej Nadziei

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC



Liczba Postów : 699

PisanieTemat: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Nie 24 Lis 2013, 02:43

Stojąca w środku parku, mała, murowana kapliczka. Otoczenie leżące lekko z dala od zgiełku miasta, pozwala na wyciszenie i zespojenie się z harmonią miejsca, które w szczególny sposób wprowadza gościa w stan kontemplacji i skupienia. Świętość miejsca wrażliwi mogą wyczuć już z dala, więc wszyscy, nawet sceptyczni do religii, przychodzą tu z szacunkiem i dystansem. Przestrzeń zagospodarowana w taki sposób, żeby od samego patrzenia robiło się człowiekowi lżej na sercu, zdaje się że głównym przesłaniem kapliczki jest dawanie nadziei tym, którzy już ją utracili.
Budynek z całą pewnością nie jest arcydziełem sztuki, ale przemawia prostotą i przytulnością. Duże okna, dają sporo światła, a drewniane wykończenia dodają przytulności i domowej atmosfery. Ciekawostką dla koneserów są witraże, przedstawiające pomagających sobie i szczęśliwych ludzi, mające na celu przekazać wiarę, że człowiek dla człowieka zawsze jest bratem, nawet gdy na co dzień ciężko to zauważyć. Na ścianie przeciwległej od drzwi znajduje się mały ołtarz na podwyższeniu i organy. Pomiędzy drzwiami, a ołtarzem powstało wąskie przejście, a po obu jego stronach, drewniane ławki.
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t402-karta-postaci-shiyu-kurashi
Rin



Liczba Postów : 79

POSTAĆ:
HP:
50/50  (50/50)
Mana:
150/150  (150/150)
Strój: brązowa kurtka, czerwony szal, jeansowa spódniczka, kozaki brązowe na płaskim i białe grubsze rajstopy

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Sob 04 Sty 2014, 03:10

Wysiadła na dworcu wielkiego miasta, wybiegając radośnie z pociągu, lecz gdy już stanęła twardo na chodniku doszło do niej, że nit nie czekał, aby ją odebrać… Stała przez chwilę, starając się nie rozpłakać i patrzyła w ziemie obok swoich, gdy nagle ktoś ją potrącił. Przestraszona nie zastanawiała się długo i uciekła przed siebie.
Po około dwudziestu minutach biegu nie wiadomo za czym, zatrzymała się w centrum miasta, rozglądając ze zdziwieniem wokół. „Cudoooo….” Westchnęła w myślach, rozdziawiając buźkę i robiąc wielkie oczy. Coś w jej sercu drgnęło, dając trochę nadziei i uspokajając nieodparte poczucie smutku i chęć płaczu. Czuła się tak, jakby w tym miejscu ktoś ją chronił, z pewnością nie człowiek. Jej serce jeszcze raz zadrgało intensywniej, a drobny uśmiech pojawił się na jej twarzy.
Zaczęła funkcjonować nieco inaczej, skakała sobie z nogi na nogę, zrywała liście, układając bukiet, a następnie zwijając je w kształt róż. Poczuła się wolna i niczym nie ograniczona. Aż do czasu, gdy ujrzała dziecko, które upadło i natychmiast przy nim zjawiła się mama. Rin zatrzymała się obserwując chłodno zdarzenie i znów smutek samotności zagościł w jej sercu. Trzymając beznamiętnie bukiet, szła dalej ulicą, aż nagle natknęła się na sporej wielkości kapliczkę. Wiatr zawiał mocniej, więc weszła do środka, odczuwając ulgę i ciepełko.
Wnętrze wyglądało bardzo przytulnie, ale było przepełnione niezwykłym zapachem i w jakiś magiczny sposób było jej tam dobrze. Usiadła w ławce, rozglądając się, a jej wzrok spoczął na obrazie wielkiego i pięknego anioła. Jej serce znów dało o sobie znać, a w ramie obrazu pojawiły się złote motyle, tańczące radośnie. Mana Kaede, mieszkającego w dziewczynce anioła przyciągnęła Rin do tego miejsca.
-Ty tu rządzisz?- spytała wizerunek na obrazie, lecz ten jej oczywiście nie odpowiedział. Podrapała się z zakłopotaniem z tyłu głowy, robiąc grymas zamyślenia i machając szybciej nogami, które nie sięgały podłogi. –No tak, nie możesz mi odpowiedzieć, bo jesteś na obrazie, tak samo jak tata i mama w ich pagodzie!- trzasnęła pięścią w drugą otwartą dłoń, zadowolona z efektu swojego przemyślenia. -Ale…- znowu zaczęła się zastanawiać, pukając się w głowę. Może nie pomoże, ale nie zaszkodzi. –To twój dom? Musisz być bardzo samotny tutaj, więc zostanę chwilę z tobą!- jak powiedziała tak zrobiła, nie umiała się modlić, nie wiedziała kim jest gość na obrazie, ale siedziała i wpatrywała się w niego. Jej serce w jakiś sposób regenerowało się z przykrych emocji, czuła błogość i spokój. Podobało jej się tutaj, nawet nie było za zimno. Podeszła bliżej obrazu i położyła obok niego swój bukiecik.
-To dla ciebie, wpadnę tu jeszcze. Pa!- pomachała radośnie do obrazu i wybiegła na zewnątrz. Drzwi za nią zamknęły złote motyle, gdy stała już tyłem do budynku.
Powrót do góry Go down
NPC



Liczba Postów : 699

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Sro 08 Sty 2014, 00:14

Nagle przed Rin pojawił się wysoki osobnik w typowych dla mnichów szatach. Dziewczynka mogła wyczuć od niego ciekawą i nienaturalną aurę. Bez wątpienia był władcą żywiołu, ale nie mogła określić jakiego. Dlaczego ktoś taki przed nią się zjawił i dlaczego wystawił rękę pokazując żeby się zatrzymała? Czy coś przeskrobała? Nie mogła być pewna jego zamiarów. Patrzył na nią przez chwilę, ale nic nie odpowiadał. Lewa ręka wciąż w górze, a prawa położona na boku dość sporej torby. Nie dałaby rady uciec. Był zbyt potężny i to też mogła poczuć, bo jego moc sprawiała, że z trudem się poruszała. Miała wrażenie, że grawitacja zwiększyłą się pięciokrotnie!
OoC:
Mnich zatrzymuje Cię. Jaka jest Twoja reakcja?

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t402-karta-postaci-shiyu-kurashi
Rin



Liczba Postów : 79

POSTAĆ:
HP:
50/50  (50/50)
Mana:
150/150  (150/150)
Strój: brązowa kurtka, czerwony szal, jeansowa spódniczka, kozaki brązowe na płaskim i białe grubsze rajstopy

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Sro 08 Sty 2014, 03:53

Złote motyle zabłysnęły ostrzegając mnicha, dając znak, że dziewczynka jest chroniona. Ona sama nie miała o tym pojęcia, uśmiechnęła się serdecznie i pomachała dłonią do przybysza. Kaede cały czas pozostawała opiekunką Rin, a bardziej świadomi niż zwykłe dzieciaki prawdopodobnie wyczuwali to od razu. „Jej jaki zabawny starszy pan…” pomyślała, wpatrując się z dziecięcą ciekawością w postać Władcy. Zamrugała parę razy wielkimi oczkami, z ciekawością oglądając go z każdej strony, aż nagle coś bardzo mocno ciągnęło ją do ziemi.
-Mocno dziś wieje prawda?- zapytała naiwnie, zupełnie nie łapiąc, że to sprawka spotkanego gościa. –Pana też coś dziwnego ciągnie do ziemi?- zapytała po chwili, śmiejąc się głośno. –Nawet nie mogę podskoczyć, hahaha.- radość i niewinność malowała się na mince Rin, gdy najzwyczajniej w świecie, w pełni ufna nawet obcym, z dziecięcym zainteresowaniem śledziła niecodzienną sytuację. Po chwili siłowania się z obcą mocą, dała za wygraną, szczerząc ząbki i drapiąc się z tyłu głowy z zakłopotaniem. Nagle obcy bez problemu zrobił krok do przodu. –Jej… Jest Pan super mocarzem!- krzyknęła pełna podziwu i wyciągnęła do niego w górę łapki. –Musze Panu też powiedzieć, że ma Pan śliczne kolale.- dodała po chwili, mając na myśli korale, ale nie udało jej się tym razem wymówić R. Gdy to zauważyła, zarumieniła się jak urwis przyłapany na głupim psikusie i spojrzała nieśmiało w twarz obcego. Może ją teraz skrzyczy...
Powrót do góry Go down
NPC



Liczba Postów : 699

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Sro 08 Sty 2014, 05:30

Mnich zaczął się śmiać, po czym zmniejszył znacząco swoją moc do poziomu dziewczynki tak, że mogła dużo swobodniej się poruszać i na pewno nie mogło to uciec jej zmysłowi wyczuwania many i rodzaju mocy innych. Położył dłoń na jej głowie i lekko rozczochrał jej włosy. Nadal lekko się uśmiechał.
- Zabawna jesteś. Jak masz na imię?
Rozejrzał się po okolicy. Trochę liści, zacieków na ścianach i puste butelki. Młodzież po szkole musiała tędy przechodzić i jak zwykle trochę nabałaganić, co przyprawiało go jak zwykle o zawrót głowy. Spojrzał na dziewczynkę i wpadł na pomysł.
- Może pomożesz mi w sprzątaniu?
Mnich jedynie domyślał się, że dziewczynka jest albo bezdomna albo uciekła z lekcji. Nie znał prawdy, ale ocenił to po wyglądzie. Podniósł rękę z jej głowy i wskazał na śmieci, które leżą oraz pobrudzone ściany. Tuż obok kaplicy znajdowała się mała ręczna studnia, wiatro, a w środku była szczotka. Czy dziewczynka pomoże mu? Korale. Zaiste były ładne, ale to nie jedyna ich właściwość. Schylił się lekko żeby mogła je dotknąć.
- Każdy z nas takie dostaje. Służą nam one do modlitw. Chciałabyś takie?
Dotykając jednego z nich poczuła jak jej ciało przepełnia niezwykłe ciepło, a z kolei mnich poczuł jakby korale dotykał anielski umysł. Dwie, a nawet trzy różne many spotkały się i wymieniły uprzejmościami zamieniając miejscami. Ciekawe. - Pomyślał.

OoC:
1. Możesz pomóc = > Wtedy czekam na ładny opis jak pomagasz mnichowi. Oczywiście on robi niewiele o czym możesz napisać. Może być jeden albo dwa posty. Jak chcesz.
2. Albo możesz odmówić.

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t402-karta-postaci-shiyu-kurashi
Ny-Ny



Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Sro 08 Sty 2014, 09:59

Ny-Ny szła przed siebie, wbijając wzrok w zaśnieżony chodnik i machając od niechęcenia ogonem. Było jej dziwnie ciężko w piersi i nie wiedziała dlaczego. Niby nic się nie stało… Tak, tylko ona mogła twierdzić, że próba zabójstwa to nic wielkiego. To Nie-Ukye zaatakował, nie Ukye. To było proste, to rozumiała, a jednocześnie czuła się jakby coś zaciskało się jej wokół gardła i nie było to wrażenie po ataku. Potarła palcem szyję. Na skórze wykwitł siniak, łuski pociemniały, nie wspominając o rozmazanej odrobinie krwi na policzku.
Stopy przyprowadziły ją do parku, do drzew, natury i spokoju. Tu mogła odetchnąć. Był ranek, śnieg skrzypiał pod owiniętymi bandażami stopami, gdy Ny-Ny szła bezdrożem wśród krzewów. Nie lubiła ścieżek. Instynktownie wyczuwała w tym szlaki, którymi chodzi mnóstwo ludzi i zawsze zbaczała z drogi.
Gdy tak chodziła po bezdrożu, łuski na grzbiecie zaczęły ją swędzieć. Poczuła coś jak wibracje i jednocześnie… Szepty? Dziewczynka odwróciła się w tamtą stronę. W oddali majaczyła Kapliczka – mały, niepozorny budynek. Biło od niego maną, przyciągał Ny-Ny, ale ta podeszła do tego nieufnie. To istoty żyjące posiadają aurę, nie spotkała się jeszcze z tym, by miejsca ją posiadały. Na wszelki wypadek wdrapała się zwinnie na drzewo i przeskakując z gałęzi na gałąź zbliżyła do świętego miejsca. Miękko wskoczyła na dach Kapliczki i rozejrzała się w koło.
Czuła… Naprawdę coś czuła. Coś ktoś mówił, czy jej się zdawało? Dziewczynka wzruszyła ramionami i sprawnie zeszła na skraj daszku, by złapać się za niego dłońmi oraz stopami i jak nietoperz, przechylić głową w dół, zaglądając do środka. Okno było duże i bardzo kolorowe. Z półotwartymi oczami Ny-Ny wodziła po barwnym szkle, przyglądając się przedstawionej scenie. Nie miała bladego pojęcia co ma przedstawiać, ale samo w sobie ją to zachwyciło. Lubiła kolory.
Dopiero teraz uwagę dziewczynki zwróciły dwa głosy. Obróciła głowę, widząc stojącego nieopodal mnicha i dziewczynkę, znacznie młodszą od niej. Dziwnie musiało to wyglądać z boku, gdy nieco zakurzona postać Ny-Ny wisiała do góry nogami, prezentując łuskowaty ogon oraz zdolności akrobatyczne.
- Ny-Ny? – Przekrzywiła głowę, niemniej zdziwiona ich widokiem, co oni jej.

OOC ---> Mam nadzieję, że nie macie mi za złe tego małego wtargnięcia


Ssskha!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Rin



Liczba Postów : 79

POSTAĆ:
HP:
50/50  (50/50)
Mana:
150/150  (150/150)
Strój: brązowa kurtka, czerwony szal, jeansowa spódniczka, kozaki brązowe na płaskim i białe grubsze rajstopy

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Sro 08 Sty 2014, 11:16

Siła ciągnąca ją do ziemi nagle odpuściła. Spojrzała z uznaniem na mnicha, robiąc wielkie oczy i rozdziawiając szeroko usta. Przez chwilę dało się słyszeć jęk uznania. Podszedł i pochwalił ją, mierzwiąc włosy, czego nie lubiła… „Czemu dorośli sobie ubzdurali, że dziewczynki trzeba głaskać wrr…” Przez chwilę widać było złość na twarzy, lecz tylko przez chwilkę, bo nagle zadziało się coś magicznego!
-Eeee….?! Co to?!- zawołała zaskoczona, gdy dał jej potrzymać korale. Coś w jej sercu bardzo mocno drgnęło, a z biżuterii czuć było małe bum! Cofnęła przestraszona dłoń, niczym oparzona, mimo że to było dość przyjemne uczucie.
Pomagać w sprzątaniu?! Nuda...” pomyślała, a na twarzy zaczął malować się grymas niezadowolenia. Wolała się bawić, niż pracować. Ale teraz i tak nie ma nic lepszego do roboty. Może zarobi na posiłek? Tak, to miało sens. Przez długi czas porządkowała teren obok świętego miejsca, nucąc sobie bezmyślnie melodyjkę. Przez chwilę bawiła się w myślach, wyobrażając sobie, że jest na swoim dworze małą księżniczką, ale okoliczności nie dawały jej szansy na długie podtrzymywanie tego obrazu. Nie wiedzieć czemu, coś w jej sercu radowało się, że tutaj jest. Jakby ktoś jeszcze mieszkał w jej wnętrzu… Dziwne… Podnosiła papierki, szkła, plastik, a najwidoczniej gospodarz stał i nic… W końcu postanowiła do niego zagadać, zawsze to jakiś pomysł na zabicie nudnej roboty. Właściwie to jak mógł stać i się gapić? „A może to duch?!” pomyślała, wpatrując się w niego na chwilę ze strachem, lecz szybko odrzuciła tę myśl, dochodząc do absurdu sytuacji.
-Jestem Rin.- powiedziała, biorąc się do prac. Przedstawiła się tak, jakby to było oczywiste kim jest Rin itp. Poczekała chwilę na reakcję, lecz żadna nie nastąpiła. Wzruszyła ramionami, postanawiając, że gdy skończy pracę zwieje stąd.
Nagle podczas prac, zobaczyła kogoś zwisającego z dachu. Zaśmiała się głośno, podbiegając do nieznajomej i przechylając głowę do góry nogami, żeby załapać perspektywę twarzą w twarz. –Ja też tak chcę!- krzyknęła zadowolona, patrząc na jaszczurowatą z błyskiem ekscytacji w oku. Niewiele myśląc, zaczęła próbować doskoczyć do dachu.
Powrót do góry Go down
NPC



Liczba Postów : 699

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Sro 08 Sty 2014, 11:49

Mnich stał tak chwilę i się przyglądał. Myślał, że będzie się przy tym w jakiś sposób bawić, ale widać było ruchy jakby od niechcenia. Słychać było głęboki wzdech. Spoglądał teraz na zwisającą z dachu pół-zwierz dziewaczynę. Zawsze go zadziwiało te ich zachowanie, ale mała Rin teraz na pewno będzie chciała się bawić.
- Ahh te dzieci.
Wiedział, że czystość to tylko chwilowy stan w tym miejscu. Będzie musiał zatrudnić jakiegoś młodego adepta, żeby przychodził tu codziennie. Dopiero wtedy będzie panować w tym miejscu porządek. Zrobił zamach ręką i powiew wiatru zwiał pozostałe liście pod płot, a potem pojawiła się niewielka trąba powietrzna, która je uniosła. Gdy wszystkie znalazły się w wirze pojawił się ogień, który je błyskawicznie spalił. Popiół opadł na grządkę topiąc niewielką warstwę śniegu, który wsiąkł w ziemię ukazując dość osobliwe szaro-niebieskie kwiatki. Które na północy Seishi porastały zaśnieżone pola. Był to Hibiscus Polarny rosnący tylko i wyłącznie w Seishi. Pomagał na ciśnienie, miał dużo witaminy C, mógł zastąpić cukier oraz... redukował głód demonów na dusze! Wystarczyło zrobić z tego herbatkę. Wskazał palcem na Ny-Ny.
- Wiem o Twoim przyjacielu. Zrób mu naparu z tych kwiatów. Będzie się czuł lepiej.
Cóż. Mnich wiedział wiele i wyczuwał wiele. Wiedział kiedy demon na głodzie jest w pobliżu, a dziewczynka znajdowała się przy nim przez długi czas. Taka zdolność wyczuwania to wyższa szkoła i dla wielu dzieci jest to męczarnią. Szybko się nudzą. Następnie podszedł do Rin i podał jej jeden mniejszy koralik, który był wykonany z brązu. Wyciągnął z torby czarną nić i przewinął ją przez koralik. Teraz mogła go zawiesić na szyi albo po prostu włożyć do kieszeni.
- Proszę. Zasłużyłaś na tę małą nagrodę. Gdy będziesz potrzebowała pomocy to go mocno ściśnij.
Następnie odwrócił się i ruszył przed siebie lekko pogwizdując.

OoC:
Dla Nyny Hibiscus Polarny. NyNy. Możesz zerwać kwiatki i podać Ukye na obniżenie głodu na dusze na tydzień. Starczy na jedna porcję naparu.
Dla Rin Koralik z brązu. Przechowuje czar Pomoc Archanioła z Technik Aniołów. Możesz go użyć tylko raz.


Że nie będę mieć za bardzo czasu na odpisy w najbliższych dniach to wam daję wolną rękę.

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t402-karta-postaci-shiyu-kurashi
Ny-Ny



Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Pią 10 Sty 2014, 04:28

Nigdy nie miała kontaktu z rówieśnikami. Po pierwsze, dzieci odstraszało dzikie zachowanie Ny-Ny i jej zwierzęce instynkty. Trudno było jeść gołębia, gdy obok ktoś piszczał ze strachu czy obrzydzenia. Po drugie, rodzice nie pozwalali jej na zawieranie głębszych relacji, nawet lekcje miała prywatne w swoim domu. Po trzecie, samą jaszczurzą pannę nie interesowały zabawy dzieci i gry – nie rozumiała po co kopie się piłkę po trawie.
A teraz, dziewczynka młodsza od Ny-Ny podbiega pod dach, wyciąga w jej kierunku obie dłonie i śmieje się w głos. Spojrzała na nią z góry, mrugając zbita z tropu. W dodatku zaczęła podskakiwać, jakby miała zamiar złapać się krawędzi budynku i podciągnąć… Jednak mała w czerwonym szaliczku była na to za słaba i Ny-Ny milcząc, ciągle zdziwiona przyglądała się jej poczynaniom. Skąd taka reakcja? … Sama nie wiedziała.
Powiew wiatru zwrócił uwagę Ny-Ny na postać mnicha. Machał ręką, nadając rytm małej trąbie powietrznej i instynktownie dziewczynka spróbowała wyczuć manę. Nie umiała jej do końca określić, ale była wyniosła i na pewno silna. Śledziła spojrzeniem wirujące nad ziemią liście, gdy te stanęły w ogniu, spalając się w jasnym płomieniu. Rozchyliła wargi, patrząc jak popiół opada na ziemię, z której wyrosły drobne pędy. Na ich oczach delikatne łodyżki pokryły się szaro-błękitnymi kwiatkami o postrzępionych płatkach. Przypomniało to Ny-Ny o różach, które widziała przed snem. Tańczyły razem z postaciami na strychu i do tej pory nie wiedziała czy było to prawdziwe czy nie. Nie znała pojęcia iluzja, nie znała też terminu dusza.
Mnich wycelował w nią palec. To co powiedział, sprawiło, że drgnęła i odruchowo potarła szyję. Zostaną sińce, prawda, ale co innego bardziej bolało. Niepewność i wątpliwości. Skoro jednak on mówi, że od kwiatów Ukye poczuje się lepiej, może było w tym ziarno prawdy? Ny-Ny wysunęła rozwidlony język, łapiąc zapachy i oceniając mnicha. Kierując się swoimi własnymi kryteriami uznała, że może mu zaufać. Zwinnie przekręciła się i zeskoczyła na ziemię obok dziewczynki. Ich spojrzenia spotkały się, ale Ny-Ny zasunęła kaptur na twarz, nie lubiąc jak obcy ludzie patrzą na jej twarz. Często krzyczeli, albo się krzywili.
Na czworakach, bo szybciej, podpełzła do grządki z kwiatami i nachyliła się nad nimi wciągając nosem powietrze. Miały kwaśno-słodki zapach, aż kichnęła. Dziewczynka nie wiedziała wprawdzie czym do końca jest napar, ale wiedziała, że powinna zebrać roślinę. Ostrożnie odcinała je scyzorykiem, kładąc na kupkę z boku, a potem spojrzała na nie z namysłem. Ny-Ny wsadziłaby je do kieszeni, ale wtedy coś się im stanie… Nożem ucięła kawałek bandaża z nogi, ukazując łuskowate kolano i w ten materiał owinęła zioła. Zapakowała je z troską i ostrożnie ułożyła w kieszeni, z mocnym postanowieniem, że jak tylko zobaczy demona to mu je da.
No tak, ale Ny-Ny nie była tu sama. Mnich odszedł, a dziewczynka w brązowej kurtce uśmiechała się do niej radośnie, co dziwiło jaszczurzą pannice. Do tego miała specyficzną manę… Ludzką i jakby nieludzką. Ny-Ny ciekawili ludzie, bo sami w sobie nie mieli odchyłek od normy jak pozostałe rasy i ich zapach był też inny. Przykucnęła niemrawo poruszając ogonem i przyglądając się Rin. Pomachała językiem, przekrzywiła głowę, widząc, że mała kompletnie się jej nie boi.
- Ny-Ny. – Przedstawiła się niepewnie, wskazując na siebie pazurem.


Ssskha!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Rin



Liczba Postów : 79

POSTAĆ:
HP:
50/50  (50/50)
Mana:
150/150  (150/150)
Strój: brązowa kurtka, czerwony szal, jeansowa spódniczka, kozaki brązowe na płaskim i białe grubsze rajstopy

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Nie 12 Sty 2014, 03:06

Sprzątanko zostało ukończone! A bohaterska dziewczynka nie musiała już dalej się z tym męczyć. Oczekiwała teraz posiłku, czy czegoś w tym stylu, ale dostała koralik, który zawiesiła sobie na szyi. Tego ni zjesz, ale był śliczniutki. Wpatrywała się przez pewien czas z głupkowatym uśmiechem w prezent. Fajny jest. W końcu przypomniała sobie znowu o przybyszu i zostawiwszy kulkę na szyi skupiła swoją uwagę na obcej.
Gdy przyjrzała się uważniej i dostrzegła łuski na twarzy nieznajomej, trochę się przestraszyła. „To musi boleć…” skojarzyła sobie je ze strupami na twarzy i do głowy przyszły jej same nie przyjemne skojarzenia, których jednak z wyrachowania i kultury osobistej nie przedstawiła żadną minką, ani zachowaniem. Dużo bardziej zadziwiający był jej język podobny do języka jaszczurki. Gdy Rin go zobaczyła, zaczęła próbować dotknąć językiem nosa i zastanawiać się czy też tak umie jak tamta, ale nie umiała…
-Jestem strasznie przeciętna…- wyszeptała ze smutkiem, lecz negatywne emocje szybko opuściły jej twarz, bo przecież jest w towarzystwie i nie wypada się dąsać. Ny-Ny, bo tak przedstawiła się starsza od niej, ale wciąż młoda osóbka, wydawała się niemniej zdziwiona od Rin faktem, że spotkała kogoś takiego. „Ciekawe czemu, nie mam ani łusek, ani ogona, ani języka, co niby takiego jest dziwnego w mojej osobie…” zaczęła głowic się, z zakłopotaniem przeczesując palcami kosmyki włosów.
Ale ona dziwnie mówi.” Ponownie spojrzała na Ny-Ny, zastanawiając się czemu mówi w tak dziecinny sposób, jakby gadała do debila. Z braku pomysłu postanowiła się dostosować.
-Rin!- powiedziała pokazując na siebie palem, podobnie jak zrobiła to nowa koleżanka. Po tych słowach zamrugała parę razy szybciej, wpatrując się w niecodzienne zjawisko- połączenie człowieka z jaszczurką.
Powrót do góry Go down
Ny-Ny



Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Nie 12 Sty 2014, 09:14

- Rin. Rin, Rin… – Powtórzyła swoim zwyczajem Ny-Ny, by zapamiętać nowopoznane imię.
Mała tryskała entuzjazmem i coraz bardziej coś w jej manie ciekawiło dziewczynkę. Wyczuwała anielskie tchnienie – nie miała tylko pojęcia czym jest ten odcień aury nakładający się na drobną  osóbkę przed nią. Postać w brązowej kurtce była młodsza i mniejsza od niej, nie często Ny-Ny zdarzało się z kimś takim porozmawiać. Jeśli w jej przypadku można mówić o rozmowie.
- Rin człowiek? – Zapytała, przyglądając się Rin równie badawczo co ona niej.
Ludzie byli ciekawi. Nie mieli żadnych mocy ich aura była taka… Zwykła. Tymczasem u dziewczynki miała odcień many anioła, co zastanawiało pół-jaszczurkę. Niemniej nasunęła nieco głębiej kaptur nowej bluzy, spostrzegając spojrzenie Rin. Nie, łuski nie bolały. Czy naprawdę rozpoznała niepewność i jakby współczucie, gdy dziewczynka spostrzegła jej policzki.
Ny-Ny ostrożnie wysunęła przed siebie dłoń w kierunku Rin. Wierzchem w dół, ukazując jej wnętrze. Ręka była pokryta plamami łusek, nierównomiernie rozrzuconymi skupiskami matowej skórki jaszczurki. Ich powierzchnia przechodziła nagle w ludzką powłokę, tworząc mozaikę na całym ciele Ny-Ny. Taka już była, taka się urodziła… Taką ją stworzono.
- Ny-Ny nie boli. – Popukała pazurem w twardszą łuskę. – Rin chce, Rin dotknie.
Łuska była porysowana , brakowało jej blasku. Ny-Ny miała ją na grzbiecie od jakichś pięciu lat, bo gdy miała 7, zaczęła zrzucać wylinkę. Zabawne, pół-człowiek, pół-jaszczurka zrzucający skórę. A jednak tak było i łuski Ny-Ny strasznie ją wtedy swędziały. Stały się niemalże mlecznobiałe, a oczy skryły za mgłą, bowiem gady zrzucają również powieki. Stała się wtedy nerwowa i bardzo głodna, pozbywanie się martwej skóry wymagało mnóstwa energii.
Ny-Ny od rana chodziło coś po głowie. Nie wiedziała do kogo się zwrócić, a los postawił przed nią drobną dziewczynkę. Czemu to do niej skierowała to pytanie? Sam Najwyższy wie.
- Rin… Rin, co to dusza?


Ssskha!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Rin



Liczba Postów : 79

POSTAĆ:
HP:
50/50  (50/50)
Mana:
150/150  (150/150)
Strój: brązowa kurtka, czerwony szal, jeansowa spódniczka, kozaki brązowe na płaskim i białe grubsze rajstopy

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Wto 14 Sty 2014, 06:20

Nowa koleżanka wciąż wpatrywała się w nią, jakby była kimś dziwnym. Oczywiście zdawała sobie sprawy ze swojej anielskości, skąd niby mogła przypuszczać, że zamieszkał w niej anioł. Tak samo jak nigdy nie widziała złotych motyli, które czasem ją otaczają. Przecież to nie ona, a Ny-Ny była dziwna! Zagryzła dolną wargę czując się przez chwilę jak małpa w klatce. „Perfidne uczucie…” pomyślała, krzyżując z oburzeniem ręce na klatce piersiowej. Sytuacja, stała się jeszcze dziwniejsze, gdy zapytała ją czy jest człowiekiem.
-Człowiek.- pokiwała energicznie głową, kończąc wszelkie wątpliwości. Zastanawiała się skąd niby pomysł, że może nie być człowiekiem, nie ma przecież ogonka, łapek, ani dziwnych uszu, ma za to śliczne włosy i duże oczka, typowo ludzkie. –A ty nie człowiek?- zapytała po chwili zdziwiona. Nie widziała, że istnieją nieludzie…
Po chwili usłyszała kolejne pytanie, czuła się trochę dziwnie, ale w zasadzie fajnie, bo uwaga była skupiona na niej. Tym razem było o duszę. Słyszała od niej o rodziców i czuła się całkiem kompetentna do udzielenia odpowiedzi.
-Jasne, że wiem co to dusza.- powiedziała z dumą, rozchmurzając się i uśmiechając słodko, a kilka złotych motyli znowu pofrunęło do nieba, gdy mała podekscytowała się z radości, że może udzielić odpowiedzi. Klasnęła w dłonie i zabrała się do krótkiego wykładu. –To coś w każdym, co mówi co jest dobre, a co złe!- odpowiedziała dobitnie, akcentując wypowiedź tupnięciem. –Ale trzeba o nią dbać, bo gdy się jest dobrym, to po śmierci dusza wraz z właścicielem idzie do nieba, a jak się jest złym, to do piekła.- zaakcentowała mocniej ostatnie słowo, pokazując tym samym, że to cos naprawdę złego te piekło. Z tego wszystkiego poczuła mocniejsze uderzenie w sercu, to anioł, który w niej mieszkał nie wyrabiał ze śmiechu.
Powrót do góry Go down
Ny-Ny



Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Pią 17 Sty 2014, 07:43

Ty nie człowiek?
Ny-Ny pokręciła główką. Jej jestestwo trudno z czymkolwiek innym pomylić. Łuski, kły, rogi, pazury, ogon i gadzie oczy o pionowych źrenicach. Stanowczo za bardzo zwraca na siebie uwagę, dlatego chodzi wszędzie z nieodłączną bluzą i kapturem naciągniętym aż po brodę.
- Ny-Ny to Ny-Ny… – Powiedziała ciszej dziewczynka.
Nie myślała nad tym czym jest. Ny-Ny to Ny-Ny. Kropka. Rozkładanie powodów swojego istnienia na czynniki pierwsze było sprawą krępującą, jednakże, nie czuła się niczym więcej. Była cieniem w zaułku, szybkim ruchem pazurów, uderzeniem ogona. Ciszą, sykiem, parsknięciem gdy trzeba. Zapachem krwi, czujnym łowcą, niemym obserwatorem. Instynktem. Zwierzęciem.
Może dlatego pozostawała niezrozumiana?
Pokazała wcześniej Rin swoje dłonie i pazury, ale te raczej nie wzbudziły zainteresowania dziewczynki. Dziwne by ktoś spojrzał na nie bez zaciekawienia. Nieco ośmielona Ny-Ny odchyliła kaptur do połowy, pokazując burą szopę, łuski na policzkach, drobne kły skryte za wąskimi wargami i szare oczy. Zmarszczyła nos, wysunęła język wąchając powietrze i kichnęła. Zapach kwiatów płynący z jej kieszeni był zbyt intensywny i podrażnił nozdrza.
To jej przypomniało o Ukye. Zapytał ją czy zostanie, wtedy, gdy pierwszej nocy wkradła się na strych. Był miły, jednakże coś dziewczynce mówiło, że robił się niespokojny w jej obecności. Nie mogła wiedzieć, że chłopak toczył walkę o to, by nie rzucić się i nie pożreć jej duszy jednym kłapnięciem. A jeśli o tym mowa…
Ocierając twarz Ny-Ny wysłuchiwała cierpliwie odpowiedzi Rin. I owo wyjaśnienie zbiło ją z tropu. Dusza jest w każdym… Dziewczynka dotknęła swojego brzucha i ramion, zastanawiając o co chodzi. Coś co mówi, co jest dobre a co złe. Tego nawet nie próbowała pojąć. Minę mała strasznie zakłopotaną – ideologia nie dla nieskomplikowanego umysłu pół-jaszczurki. Pojawiły się kolejne pojęcia, w prawdzie o których wcześniej słyszała, ale nie odczuwała potrzeby by je znać.
Wyglądało na to, że Rin wie…
- Rin, Ny-Ny nie wie… Gdzie jest dusza? Dusza tu? – Wskazała na swój brzuch, a potem na głowę, nie mogąc zrozumieć abstrakcyjnego pojęcia. – Ny-Ny nie wie co dobre, Ny-Ny nie wie co złe. Ny-Ny… Nie rozumiem. – Zwiesiła głowę.
Chciała zrozumieć, ale było to diabelnie trudne dla stworzonka, którego rozkład dnia ogranicza się do spania, wędrowania i zdobywania jedzenia. Różnica pomiędzy dobrem a złem była umowna i dziewczynka zawsze robiła to co robiła – nie to na co miała ochotę, ale to co wydawało się jej odpowiednie w danym momencie. Chociażby sytuacja z Łapą. Nie chciała, nie mogła i nie potrafiła zostawić psa na pastwę tych głupich gimnazjalistów.
- Ny-Ny nie wie co to piekło, Ny-Ny nie wie co to niebo. – Powtórzyła jak zacięta płyta. – Rin… Co zrobi Ny-Ny, jeśli ktoś duszę Ny-Ny zje? Ny-Ny zniknie?
Dobre pytanie.
Nie mieć duszy to trochę nie istnieć.


Ssskha!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Rin



Liczba Postów : 79

POSTAĆ:
HP:
50/50  (50/50)
Mana:
150/150  (150/150)
Strój: brązowa kurtka, czerwony szal, jeansowa spódniczka, kozaki brązowe na płaskim i białe grubsze rajstopy

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Sob 18 Sty 2014, 22:53

Niespodziewanie Ny-Ny odsłoniła swoje włosy, powodując że Rin musiała zakryć dłonią usta powstrzymując głośny śmiech.
-Powinnaś używać szczotki.- powiedziała chichocząc, nie zwracając uwagi całą resztę dziwnych rzeczy w wyglądzie pół gada. Była dzieckiem, a dzieci żyją w świecie, gdzie dzięki wyobraźni wszystko jest możliwe. Dlatego też bez zbędnych pytań przyjęła odpowiedź Ny-Ny. Wszystko jasne. Tylko czemu ona tak dziwi się widząc zwykłą dziewczynkę? To pozostawało tajemnicą, nad którą jednak nie miała czasu się zastanowić, bo znów dostała cały zestaw pytań. Robienie za specjalistę okazało się dość nudne i mimo, że uwaga była skupiona Rin, mała zaczynała się nudzić i myśleć co ze sobą zrobi w obcym i wielkim mieście. Póki co z braku laku może potłumaczyć tej z łuskami ale co potem?
-Dusza jest wszędzie w środku.- zatoczyła łapkami duże koło wokół Ny-Ny obrazując skalę. –To jakby powłoka, która gdy się umiera idzie do nieba lub piekła.- trzeba przyznać, że była zadziwiająco cierpliwa, ale już zaczęły ją męczyć te pytania, przystępowała z nogi na nogę, wyrażając nieświadomie znudzenie. –Dobro jest wtedy, gdy działa się na czyjąś korzyść, a zło gdy się komuś szkodzi.- zawsze jej powtarzano, że trzeba być dobrym człowiekiem, więc chyba to to…
Powrót do góry Go down
Ny-Ny



Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    Nie 19 Sty 2014, 09:16

Rin albo nie potrafiła albo nie chciała odpowiedzieć na ostatnie pytania Ny-Ny. Nie wiedziała co przez to rozumieć. Koncepcji duszy nie pojęła do końca – trudno wytłumaczyć ją komuś, kto do końca nie myśli abstrakcyjnie. Dziewczynka potarła nieco przygaszona nos, po czym nasunęła kaptur na głowę, prostując się. Ogon zamajtał na boki, gdy zastanawiała się co dalej.
Po pierwsze kwiaty. Chciała je zanieść demonowi. Mnich mówił, że pomogą, a Ukye bolało. Ta sprawa była o wiele bardziej tajemnicza niż zdawać by się mogło, ale Ny-Ny z trudem przychodziło wnikanie w jej genezę. Lucyfer ciągnący sznurkami za marionetkę z twarzą chłopaka. Nie znała tożsamości Nie-Ukye ale… Bała się go. Kamael zdawał się go znać, odpędzić albo chociaż potrafił uleczyć rany, Łapy, Ny-Ny, Ukye. Ona… Co ona potrafiła zrobić? Włożyła dłoń do kieszeni, sprawdzając czy zawiniątko z ziołem wciąż tam jest. Było.
W tym momencie w brzuchu Ny-Ny rozległ się dziwny dźwięk, przypominające mruczenie dzikiego kota. Żołądek domagał się posiłku i to w trybie natychmiastowym. Tak się zamyśliła, że nie zwróciła uwagi na głód i niski poziom cukru we krwi.
Może najpierw coś zje…
- Ny-Ny idzie jeść. Rin idzie z Ny-Ny? – Zapytała brązowowłosą dziewczynkę, po czym nie czekając na odpowiedź zrobiła pierwsze kroki w bok.
Powęszyła w powietrzu, skupiając się na Ki. Niczego tu konkretnego nie było. Ptaki miały gniazda wysoko wśród drzew, gdzie gałęzie był za cienkie nawet by utrzymać drobną pół-jaszczurkę i nigdzie nie było zapachu gryzoni. W takich momentach Ny-Ny kierowała się w stronę miasta, ku najbliższemu zaułku albo sklepu, by pożyczyć tam sobie coś do jedzenia.
Ruszyła w stronę wyjścia z parku, by znaleźć się na zaśnieżonym chodniku.

OOC Rin, jeśli chcesz, możesz iść za Ny-Ny
[zt] ---> Fastfood...


Ssskha!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kapliczka Nieustającej Nadziei    

Powrót do góry Go down
 
Kapliczka Nieustającej Nadziei
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
SeiShi ::  :: Centrum Miasta-
Skocz do: