SeiShi - Play By Forum ©
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Polanka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC



Liczba Postów : 699

PisanieTemat: Polanka   Sob 17 Lis 2012, 03:35

Zwykła polanka. Kwiaty , jagody , maliny...

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t402-karta-postaci-shiyu-kurashi
Shiyu Wolf
Admin Twórca
avatar

Liczba Postów : 549

POSTAĆ:
HP:
103/200  (103/200)
Mana:
220/220  (220/220)
Strój: http://i41.tinypic.com/awfcjk.jpg

PisanieTemat: Re: Polanka   Wto 04 Mar 2014, 06:09

>> Ze Sali Gimnastycznej w Uczelni

___ Dziewczyna nie dała sobie w kaszę dmuchać. Wciąż w formie wilka prychnęła widząc, jak demon zaczyna biec. Pewnie myślał, że uda się mu dotrzeć na miejsce przed panną Wolf. Zerwała się na równe łapy biegnąc przed siebie używając jak najwięcej siły. Gdy go już ominęła po pewnym czasie - co było trudne, bo drań szybki był - zatrzymała się. Postanowiła, że pomoże swojemu koleżce w podróży, wtedy zajmą się szybciej swoim treningiem i przygotowaniami do bitwy. Nie mogła jednak wozić go na grzbiecie w tej formie. Skupiła w sobie manę, a potem błękitne języki ognia objęły ciało wilka, który zmienił swoje rozmiary nagle kilkukrotnie. Na szyi pojawiła się obroża z kawałkiem łańcucha, a oczy zapłonęły niebieską, groźną aurą.
___ - Oy. - zawołała swoim głosem nawet nie otwierając pyska. To było coś w rodzaju brzuchomówienia. - Wskakuj na grzbiet jak chcesz, będzie szybciej. - powiedziała do chłopaka gdy już pojawił się obok niej. (I odtąd postaram się pisać przypuszczająco, bo nie wiem czy Twoja postać wsiądzie czy nie) Będąc gotowa do dalszego biegu. Potężne łapy rozkopały ziemię gdy wilk ponownie ruszył do biegu - tym razem znacznie szybszego. Większe ciało pozwalało dziewczynie na przemierzenie więcej drogi w mniejszym czasie. Była bardzo podjarana tym, że ktoś w końcu pokaże jej jak walczyć. Może to nie Chuck Norris, Bruce Lee czy Goku, ale to wystarczy jak na sam początek. Kto wie, może kiedyś przyjdzie jej trenować u boku jakiegoś ważnego Najwyższemu przystojnemu mężczyźnie z umięśnionym torsem i seksownym zarostem? No, ale wykraczamy zbyt daleko z fantazjami. Ukye też w sumie jest niczego sobie, wcześniej mu nie przyjrzała od tej strony. Wcześniejsze zaczepki odwracały uwagę Nono od jego urody.

No, w każdym bądź razie gęsty las zamienił się w łysą polankę. Była całkiem ładna, pogoda dopisywała - ciepło Kazanu dawało po sobie znać. Wilczyca poczuła, że grzejące słońce nie lubi się z jej ciemną sierścią. Dziewczyna postanowiła wrócić do swojej oryginalnej formy. Nadal było jej ciut gorąco dlatego zdjęła długi szalik oraz bluzkę. Gdy chciała zdjąć również czarne rękawiczki zacięła się. W porę przypomniała sobie, o małym incydencie wczoraj przy jej pokoju w internacie. Jeden z władców ognia przypalił jej rękę zostawiając nieładną bliznę - rękawiczki zostawiła w spokoju.
___ - No, to jak? - stanęła prosto zakładając ręce na biodra.




Mowa - #37ceff
Myśli - #3399ff

DAN DAN
Kokoro hikareteku
Sono mabushii egao ni
Hatenai yami kara tobidasou
Hold My Hand!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t473-karta-postaci-shiyu-nono-wolf
Ukye

avatar

Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Polanka   Sro 05 Mar 2014, 04:38

Biegł, biegł, niezwykle lekko jakby codziennie przebiegał maratony w taki szybki sposób. Coś w tym było - kiedy tylko nasycał swój głód, naprawdę trudno było mu dorównać tempu. Chyba, że jest się stworzeniem tak wytrzymałym i długodystansowym jak Wilczyca, która przecięła mu po pewnym czasie drogę i zwiększając swoje gabaryty zaproponowała przewiezienie na grzbiecie. Przetarł czoło przedramieniem od lekkiego potu i wzdychając cicho uległ atrakcyjnej ofercie koleżanki. Nigdy nie miał i chyba nigdy nie będzie mieć okazji na taką przejażdżkę. Skinieniem głowy potwierdził rezerwację i dość ostrożnie zajął miejsce. Po chwili ruszyli tak żwawo, że tylko cudem nie stoczył się z Nono i nie spadł na ziemię. Tak oto dał też w pewnym sensie wyzwanie dla Wilczycy - bieg z dodatkowym ciężarem na plecach. Nie wyglądała na zbyt przejętą kubaturą młodzieńca, co dobrze wróżyło na tle całościowym zajęć.
Był zamyślony, jak to zwykle, lecz tym razem w ten pozytywny sposób. Wreszcie będzie mógł zrobić coś, na czym się znał i kogoś nauczyć. Najgorzej, że Ukye nie jest teoretykiem, dlatego wszystko co opanował, czy wszystko co zdołał przyswoić samemu a mogłoby się przydać koleżance w walkach - przekaże na przykładzie. Innymi słowy odbędą ze sobą trening fizyczny. Zero nudów, zero senności, no ale przydałoby się jakieś chociażby ogólne określenie co sprawa, iż jedni wojownicy są silniejsi od drugich. Młody demon miał na to swoją teorię, rzeźbioną własnym doświadczeniem, kilkoma zwycięstwami i sporą dawką porażek. Oczywiście o tym nie będzie mówić dziewczynie, ponieważ to nic wartego pochwalenia się.
Dotarli na miejsce, gdzie młodzieniec zszedł zgrabnie ze grzbietu wilka i poczekał cierpliwie, aż Uszata pozbędzie się ograniczających jej ruchy ubrań. Ta dość szybko złapała bojowego ducha, bo już czekała na dawkę informacji. I łomot. Dobra, bez przesady - nie jest takim sadystą. Chce mieć sojuszniczkę, a nie wroga w osobie ślicznej, buntowniczej Shiyu. Ale do rzeczy.
>Aby być skutecznym na polu bitwy, trzeba balansować kilkoma, podstawowymi elementami. Są to: oddech, krok, wymach, blok, słuch i wzrok. Każdy z nas jest inny, dlatego u każdego balans ten jest inny - sama musisz wybrać odpowiednią kombinację.
Odwrócił się tyłem do towarzyszki i odszedł wolnym krokiem na odległość dwudziestu metrów. Niby krótki dystans, ale na takim metrażu będzie mógł dostrzec ewentualne błędy ze strony Wilczycy. Trzeba pamiętać, iż jej ludzka forma jest mniej przystosowana do agresywnego trybu, więc tu muszą dać nacisk. Przełożenie dla wilczej postaci wyniknie z doskonalenia pierwotnej wersji Shiyu - taką miał przynajmniej opinię. To dopiero zapoznawanie się z drobnymi cząstkami, które układać się będą w całość. Może nie był mistrzem pod każdym względem w aspekcie potyczek, aczkolwiek jego imię to Ukye, co tłumaczy się Narzędzie Zła. Musi być w tym ziarenko prawdy.
Stojąc ciągle tyłem do koleżanki zacisnął pięści samemu mobilizując się do treningu, po czym zawołał donośniejszym głosem, żeby Złotooka mogła go usłyszeć:
>Zaatakuj mnie będąc ciągle w ludzkiej formie.
Będzie po tym pierwszym składaniu się do ciosu panny Kurashi wiedzieć, który element najbardziej szwankuje i będą się zbliżać do eliminacji niedociągnięć. Sukcesywnie, krok po kroku, przy regularnych spotkaniach, długich i bolesnych dla obojga istot... a to tylko po to, by odeprzeć prawdziwe zagrożenie i "sprzątnąć".



Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
Shiyu Wolf
Admin Twórca
avatar

Liczba Postów : 549

POSTAĆ:
HP:
103/200  (103/200)
Mana:
220/220  (220/220)
Strój: http://i41.tinypic.com/awfcjk.jpg

PisanieTemat: Re: Polanka   Pon 10 Mar 2014, 03:20

Nono wyglądała już z początku na znudzoną. Ukye zaczął jej wykładać wykład, jakby była na uczelni. Sucha teoria nie przydawała się jej nigdy, wolała trenować i czuć na własnej skórze jak to jest. Ból i strach jest najlepszą motywacją oraz nauczycielem. W końcu - demon postanowił przejść z teorii na praktykę. Na słowa o ataku postawiła wilcze uszy na sztorc oraz zamachnęła się ogonem. Zafascynowana wilczyca ustawiła się w pozycji do walki, jedna noga ku przodowi, druga w tyle oraz drapieżnie uniesione ręce.
___ - Dobrze. - przytaknęła uśmiechając się zadziornie. Przymknęła miodowe oczy skupiając się. Błękitna smuga pojawiła się wokół jej ciała roświetlając ją. Gdy otworzyła patrzałki były w innym kolorze - błękit. Nie czekała długo na specjalne zaproszenie. - Kiedy ma nadejść ta bitwa? - spytała po czym wystartowała w kierunku kolegi. Cofnęła lekko pięść do tyłu gdy była już niecały metr przed swoim celem. Nagle, zatrzymała się i uskoczyła do tyłu, a następnie fikołkiem w górę. Wylądowała za chłopakiem po czym zamachnęła nogą próbując uderzyć go w bok. Wyżej nie sięgała, miała zbyt krótkie nogi.

Oczywiście, w wilczej formie byłoby jej wygodniej atakować. Nie musiałaby zastanawiać się za bardzo nad specjalną techniką i zaskoczeniem bo jako wilk ma jasny cel - gryźć gdzie popadnie. Jej ogromne ciało jest zwykle mocną przewagą. Mniejsi przeciwnicy nie potrafią utrzymać tak wielkiego cielska. W czasie bitwy mogłaby robić za dobrego wierzchowca.
___ - Kto Ci o tym powiedział? Ten nowy nauczyciel? - spytała jeszcze. Skojarzyła powoli fakty, Kamael - ten drań - jako ostatni prawdopodobnie widział się z Ukye, w końcu go wołał na dywanik po lekcjach. Nie ufała mu, był dziwny, a co ważniejsze... stary. Może mu odwalać na takie latka. - Mówił Ci kim jest?



Mowa - #37ceff
Myśli - #3399ff

DAN DAN
Kokoro hikareteku
Sono mabushii egao ni
Hatenai yami kara tobidasou
Hold My Hand!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t473-karta-postaci-shiyu-nono-wolf
Ukye

avatar

Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Polanka   Pon 10 Mar 2014, 06:15

Gaduła z Wilczycy, nie ma co. Czyżby to była część jej taktyki?
>Mówiłem, że nie wiem dokładnie kiedy... Tylko tyle, że niebawem.
Odpowiadając nie spuszczał Błękitnookiej z pola widzenia, ale skubana umiała odwrócić jego uwagę, by uderzyć tak jak planowała. Nawet to, że lekko się zgiął w kręgosłupie nie uchroniło go od kopniaka w nerki. Warknął cicho, lecz nie powstrzymało go to od kontry, którą podsycił dodatkowym pigmentem gniewu. Za swoje gapiostwo.
>I tak, i nie.
Nie podobały mu się szczegółowe pytania stawiane przez Shiyu, ponieważ pozostawiały mu małe pole do manewru w kwestii niedopowiedzeń. Przeczuwał, że będzie dotąd drążyć, dopóki nie dowie się wszystkiego od młodzieńca. Zamachnął się zginając rękę w łokciu, ale przeleciał nad chowającą się głową Uszatej. Mimo wszystko zdążył szybko cofnąć rękę tak, by łokieć wylądował z impetem na czole przeciwniczki. Odskoczył ku tyłowi i z szybszym oddechem korzystając z krótkiej przerwy spróbował powiedzieć ile wie o nauczycielu, aczkolwiek jego wiedza w tym zakresie niewiele przewyższała domysły Wilczycy. Upadły był zbyt tajemniczy, nie zdradzał o sobie więcej niż powinien.
>Pamiętasz o czym wykładał Kamael na historii? Jest, a raczej był jednym z pradawnych Aniołów. Jego pierścień podobno symbolizuje pozycję w hierarchii, a Asmodeusz to jego kumpel albo podwładny... same te fakty dają do myślenia. Nic więcej nie mówił o sobie.
Zrobiło mu się trochę gorąco - i od walki i od pytań - dlatego idąc w ślady za dziewczyną zdjął z siebie zbędne ubranie pozostając w bezrękawniku. Nie było widać na jego skórze ani jednej blizny, tym bardziej tej niechlubnej na czole. Jedynie lekka ekscytacja malowała się w jego ślepiach - dawno nie ćwiczył ciosów, a teraz mógł w pewnym sensie przypomnieć sobie jak to jest "klepać" rywala. Ściślej rywalkę, od której kipiała nie mniejsza werwa do wymiany ataków.
>Na pogawędki przyjdzie czas później. Koniec rozgrzewki.
Jakby chcąc podkreślić trywialność poprzedniego, całkiem pomysłowego kombo ze strony koleżanki ścisnął swoje dłonie w pięści i gwałtownie nacierał na Najwyższemu-Winną-Dziewczynę. W oczach rozpaliły się fioletowe iskry, kiedy posyłał w jej kierunku mocne ciosy, już nie bawiąc się w wymijanie, tylko na zastraszenie towarzyszki. Poczuł nawet jak jego rogi wyżynają się powoli ze skroni, które wchłonęły wojowniczą aurę z maleńkiej polanki. W żyłach znów toczyła się wartko krew, był w swoim żywiole. Nie to co na lekcjach, gdzie rozpraszał się z byle okazji. Walka to jego życie, wszak nie bez powodu dostał ksywkę Narzędzie Zła. Głupie pseudo, lecz bardzo dobrze podkreślało jego postępowanie.



Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
Shiyu Wolf
Admin Twórca
avatar

Liczba Postów : 549

POSTAĆ:
HP:
103/200  (103/200)
Mana:
220/220  (220/220)
Strój: http://i41.tinypic.com/awfcjk.jpg

PisanieTemat: Re: Polanka   Wto 11 Mar 2014, 03:56

Uśmiechnęła się cwaniacko gdy tylko poczuła, że jej noga dosięgnęła swojego celu. Bardzo dobrym sposobem było zagadywanie go, wyglądał na zmieszanego od tej lawiny pytań jakie padły z ust ciekawskiej wilczycy. Miała w tym swój cel, chciała jego głowę zaprzątać czymś innym niż walką. To czasami było bardzo przydatne. W potyczkach ze swoim rodzeństwem zawsze to działało. Nim brat zastanowił się nad odpowiedzią, dostał pięścią w nos, a zwycięstwo było jej.

Wracając, do kwestii Kamaela (tylko tyle była w stanie wydusić z Ukye) miała również swoje przemyślenia na ten temat. Najpierw jednak musiała pozbierać się z podłogi po nieprzyjemnym ciosie z łokcia w czoło. Drobne ciało wilczycy przekoziołkowało trochę do tyłu, ale w końcu dziewczyna zatrzymała się szurając butami o podłogę. Pomasowała obolałe miejsce dłonią w rękawiczce i zawarczała groźnie obnażając nienaturalnie wydłużone przednie kły. Ogon przestał się poruszać, napuszył się pokazując, że właścicielka została wyprowadzona trochę z równowagi.
___ - W rozmowie z tamtą kobietą ujawnił się, wszystko słyszałam, ale nie miałam stuprocentowej pewności. Teraz, wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. To stary pierdziel. - powiedziała marszcząc brwi - nie ufam mu.
Demon najwyraźniej rozgryzł technikę wilczycy, bo zakończył rozmowy przechodząc do prawdziwej walki. Jego natarcie było dla niej prawdziwym szokiem, z trudem udawało się jej unikać niektórych ciosów. Na początku szło jej to nieźle, ale gdy raz trafił w nos, o potem obrywała już masowo. Dopiero w pewnym momencie zablokowała jego rękę, chwytając ją za nadgarstek. Szybkim ruchem podcięła mu nogi, a gdy opadał uderzyła kolanem w twarz. By go od siebie trochę odrzucić, kopnęła, a następnie uskoczyła do tyłu oddychając ciężko. Wytarła rękawiczką krew cieknącą jej z oczu. Był dobrym przeciwnikiem.
___ - Nie zabij mnie, co? Jeszcze się przydam. - mruknęła w jego stronę.



Mowa - #37ceff
Myśli - #3399ff

DAN DAN
Kokoro hikareteku
Sono mabushii egao ni
Hatenai yami kara tobidasou
Hold My Hand!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t473-karta-postaci-shiyu-nono-wolf
Ukye

avatar

Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Polanka   Pią 14 Mar 2014, 09:35

Nawet jeśli nie znał tak do końca Kamael'a, zaufał mu, gdyż widział w nim nadzieję na wyzwolenie spod jarzma Eminencji. Uszata nie mogła o tym wiedzieć, że uleczył demona będącego na skraju śmierci, chociaż nienawidził jego rasy. Tym gestem zyskał "kilka plusów na koncie" młodzieńca. Niecodziennym widokiem było udzielenie pomocy swojemu przeciwnikowi, nawet jeśli nie był nim bezpośrednio.
Widząc, że dziewczyna zbiera się po ciosie z łokcia skorzystał z chwili i ignorując jej groźnie obnażone kły odpowiedział ze spokojem swoje spostrzeżenia na temat Upadłego.
>Może i stary, ale skuteczny. Lepiej mieć w nim sojusznika niż wroga.
Oho, znów dał się wciągnąć w tą gierkę! Pogaduchy i bęcki... tym razem oberwał w nos, co automatycznie sprawiało dezorientację (nie tylko przez podłożenie nogi) z ubytku płynu. Dobrze, że nie jest wampirem, musiałby uzupełnić braki na miejscu. Tak czy owak przetarł nadgarstkiem rozwalony nos, który krwawił czarną posoką niczym krew chodzącego trupa. Warknął coś pod nosem i uniósł ślepia spode łba na dziewczynę. Twierdziła, że jest słaba, ale nic nie mówiła, że nadrabia zaległości przebiegłością. To o wiele bardziej przydatne niż bezmyślne atakowanie od frontu. Mógłby nauczyć się od koleżanki kombinacji ruchów, zanim zadałby ostateczny cios.
>Fakt, martwa stałabyś po stronie demonów.
Czyżby zasugerował Shiyu gdzie mogłaby trafić po śmierci? Heh, nieważne. Przejechał dłonią po rozwichrzonej czuprynie i przyjął pozycję do ataku... tak jakby. Stanął w pół rozkroku z zaciśniętymi pięściami, przy czym prawa dłoń za chwilę wysunęła się przed młodzieńcem i rozprostowała palce. Delikatne fioletowe płomyczki świadczyły o tym, iż rzucił jakieś zaklęcie. Z początku nic się nie działo, lecz za chwilę za plecami demona wyłoniły się jego trzy podobizny. Każda miała własny zestaw ruchów, także nie były zupełnym odbiciem młodzieńca. Łączyło je dwie rzeczy: wygląd zewnętrzny oraz powaga wymalowana na twarzy. Dla zmyłki chłopak i jego wizualne klony "tasowali się" między sobą przy zbliżaniu się do Wilczycy. W jednej chwili znów rozstawili się dookoła Błękitnookiej we wszystkich kierunkach świata i w krótkich odstępach czasu atakowali. Oczywiście iluzje tylko pozorowały uderzenia, dopiero trzeci cios nadszedł ze strony prawdziwego Ukye, który nie oszczędzał koleżanki. Chciał ją przygotować na wiele możliwości, chociaż odrobinkę mścił się za podsunięcie mu nogi i kopniak w dal. I taki zestaw wrażeń zastosował drugi raz, tym razem atakował w drugiej kolejności. Chwycił dłońmi za ogon dziewczyny i okręcił raz wokół własnej osi, po czym rzucił Shiyu niczym worek kartofli siedem metrów od siebie. Musiał złapać oddech, krwawienie z nosa nie ustępowało. Ślepia dalej tańczyły w fioletowych iskrach radochy z przebiegu walki, nawet jeśli jest zadziorna i nierozstrzygnięta.
Nie odzywał się tylko otrzepał dłonie z sierści, którą zebrał z bujnej kity Wilczycy po ostatnim wymachu. Ponadto przygotowywał się na ciętą ripostę rywalki, a podejrzewał, że na słowach się nie skończy. Trzy jego klony przytaknęłyby mu z pewnością.

Ooc: iluzja, tak fabularnie



Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
Shiyu Wolf
Admin Twórca
avatar

Liczba Postów : 549

POSTAĆ:
HP:
103/200  (103/200)
Mana:
220/220  (220/220)
Strój: http://i41.tinypic.com/awfcjk.jpg

PisanieTemat: Re: Polanka   Pon 17 Mar 2014, 05:23

Wilczyca sprytnie podchwytywała półsłówka Ukye, wyciągając z nich jak najwięcej i zagadując. Na jego wypowiedź o tym, by lepiej mieć Kamaela po swojej stronie przytaknęła zgadzając się z Nim w zupełności. Nie powinni szukać na siłę wtyki, może faktycznie Kam jest 'czysty'? Tylko ciężko zaufać komuś, kto zdradził tego, którego niegdyś kochał.
Wilczyca wzdrygnęła się nieco widząc rozżarzony wzrok przeciwnika. Ogon, który do tej pory majtał się na boki zastygł w bezruchu uniesiony do góry. Wkurzyła go, to przestaje być bezpieczna potyczka. Powinna przewidzieć to, że takie poigrywanie z demonem może się dla niej źle skończyć, a mimo tego wciąż się bawi. Masochistka, czy jak?
Zaciekawiły ją kolejne słowa młodzieńca. Zasugerował jasno, że po śmierci Shiyu stanie się nikim innym jak demonem. Czyżby nie zasłużyła sobie na cieplutkie miejsce w puszystych chmurkach u boku Najwyższego? Cóż, mówi się trudno. Jeśli jej nie zechcą w niebie, to będzie walczyć przeciwko nim. Takie są prawa natury.
No, nie było zbyt wiele czasu na pomyślunki. Ukye nie marnował czasu i atakował dalej. Jakże wielkie zdziwienie malowało się na twarzy małej wojowniczki gdy ta ujrzała jeszcze trzech demonów kropka w kropkę takich jak jej przeciwnik. Chytra sztuczka skutecznie namotała jej w głowie i zdezorientowana nawet nie zauważyła kiedy demon chwycił ją za jej puszystą kitę. Nienawidziła tego, ale w tym beznadziejnym przypadku nie mogła nic zrobić. Zakręcona dookoła została ciśnięta w chwasty. Zasunęła twarzą po ziemi, a w połowie drogi przewróciła się na plecy. Skończyła swoją podróż uderzając głową w wystający kamień wielkości pięści. Wilczyca przez długi czas nie podnosiła się z ziemi, miała przed oczami różnobarwne plamki, a w głowie kręciło się jej jakby zeszła właśnie z karuzeli (co po części było prawdą jakby nie patrzeć). W końcu jednak podniosła się z wielkim trudem. Wyglądała jak siedem nieszczęść i jedno gratis. Pobrudzona twarz ziemią i krwią oraz ubranie nie w lepszym stanie. Mimo wszystko jeszcze miała siły by gadać:
___ - A więc byłeś kiedyś człowiekiem? - zagadnęła próbując znaleźć znowu jakiś temat do zaczepki. Sugerując Wolf reinkarnację dał jej jasno do zrozumienia, że sam też miał jakieś życie przed byciem tym kim jest aktualnie. Nawet dziecko by to zrozumiało.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech w płuca i ustawiła się w pozycji do ataku. Wyglądała jakby właśnie szykowała coś specjalnego i gdy wydawało się, że już rusza do boju... przewróciła się do przodu i już nie podniosła. Zmęczenie oraz okropny ból głowy wygrywał.



Mowa - #37ceff
Myśli - #3399ff

DAN DAN
Kokoro hikareteku
Sono mabushii egao ni
Hatenai yami kara tobidasou
Hold My Hand!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t473-karta-postaci-shiyu-nono-wolf
Ukye

avatar

Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Polanka   Wto 18 Mar 2014, 20:57

Spuścił głowę na pytanie dziewczyny o jego korzenie. Że też ubodła go w czułe miejsce, nie licząc tego fizycznego. Nie, nigdy nie był człowiekiem, za co nie mógł wybaczyć losowi. Nigdy nie posmakował prostego życia, które kiedyś kończyło swój bieg ze starości. Ile zmartwień ubyłoby będąc prostym ludzikiem w gąszczu innych ludzików. Nie musiałby zabijać, by przetrwać kolejne tygodnie. Nie służyłby Lucyferowi bez prawa wyboru do innego "władcy", bo nawet teraz buntując się przeciwko Eminencji tak naprawdę zostanie sam, bez wsparcia z którejkolwiek strony. Najwyższy nie wyciągnie dłoni ku tak skalanej mrokiem istoty jaką jest Ukye. Czyli gdyby poległ, przepadłby w jakimś wymiarze będąc pustką. Najgorsze było w tym wszystkim to, że niemal od samego początku, kiedy przygarnęła go wdowa, poznał dobro. Nie mając świadomości o tym, że istnieje coś innego poza złem, nie miałby wyrzutów sumienia jak inne demony przy mordowaniu niewinnych istot.
Ponieważ jednak mijały kolejne lata, robił to z coraz mniejszymi oporami.
Widząc jak przeciwniczka znowu zwiodła na manowce mógł tylko sobie pogratulować kolejnego gapiostwa. Na (nie)szczęście Wilczyca nie wymierzyła ataku, a osunęła się wolno na trawę. Jednym gestem ręki przecinającym fragment powietrza z lewej strony swojego ciała rozmył iluzje, a sam podszedł wolno do dziewczyny. Dała z siebie naprawdę wiele, widział w niej ogromny potencjał. Będą musieli jeszcze popracować nad wytrzymałością na ból, bo to on sprawił, iż Shiyu zmęczyła się w sparingu. Gdyby nie ten balast, na pewno odwdzięczyłaby się za uszkodzenie wilczej kity. Chociażby za to. Stanął tuż przed Pół-Zwierzęciem i kucnął przy niej sprawdzając jak sobie radzi. Widać było po niej wycieńczenie, sam zmachał się dość solidnie - dawno nie walczył w ludzkiej formie. Powinien w przyszłości dopracować ten element treningu na wypadek, gdyby zabrakłoby mu many. Ostrożnie wyciągnął dłonie w kierunku jej postury, a gdy dostrzegł mobilizację ze strony koleżanki (tak przynajmniej mu się wydawało) znieruchomiał na chwilę i powiedział przekonującym głosem:
>Tylko spokojnie, nic Ci złego nie zrobię.
Powiedzmy, że przekonująco oznajmił ów wieść, ale jak można nic złego nie zrobić będąc ucieleśnieniem Ciemności? Trzeba tylko wierzyć, że nie kłamie. Albo poczuć na własnej skórze.
Początkowo mogło to wyglądać groźnie: demon o zbyt surowym wyrazie twarzy położył zimną dłoń na czole Shiyu, a drugą stabilizował jej kręgi szyjne, by Wilczycy nie zachciało się ucieczki w tym momencie. Spoglądał uważnie w jej pobitą, ładną buźkę i gromadził energię w rękach. Dało się wyczuć lekkie drgania na opuszkach palców, które stykały się z ciałem. Skupiona twarz młodzieńca zmieniła się, gdy tylko troszkę zmarszczył brwi i uchylił wargi, by wyszeptać:
>Amica Vires.
Jak na zawołanie mana przetaczała się przez skórę do wnętrza Ogoniastej i wprawiała w ruch zdrowotny całe ciało, zwłaszcza na licach. Sińce goiły się, podrapania zasklepiały się, jednym zwrotem: jego mana stawiała na nogi dzielną, trochę zbyt gadatliwą, dziewczynę, dzięki której mógł sam sprawdzić swoje umiejętności. Za lat świetności sypał zaklęciami na lewo i prawo, obecnie będąc tylko marnym cieniem siebie ograniczał się do prostych zabiegów, jak ten. A dlaczego bronił się od nadużywania energii? Była dla niego zbyt droga, z nią wiązały się kolejne morderstwa i kolejne dusze do pochłonięcia.
Wreszcie puścił koleżankę i odsunął się, by nie nachylać się wciąż nad nią.
>Gotowe... powinno... pomóc...
Podparł sobie dłonią głowę, która teraz jemu zrobiła się za ciężka, a ze skroni wysunęły się rogi w pełnej okazałości skąpane w czarnej posoce. Połyskiwały fioletowymi runami tak jak i jego ślepia ze zwężonymi źrenicami. Normował oddech, by po chwili położyć się jakieś półtora metra od koleżanki na trawie spoglądając na niebo. Piękne, nieskażone brudem świata rozpostartego pod nim zachęcało do zanurzenia się w nim swoim wzrokiem i kusiło, by zagościć po śmierci w ich progach. Tak jak wspomniano, młodzieniec nigdy tam nie trafi. Shiyu miała na to wielkie szanse, o ile nie popełni zbrodni niszczącą jej sumienie na wskroś.
A właśnie, przypomniał sobie o czymś. Przecież dał dziewczynie do zrozumienia, iż ona nie dostąpi zaszczytu nieba, a to nieprawda. Nie wiedzieć czemu zaczął to odkręcać.
>Z tymi demonami żartowałem. Nie mówię, że to wykluczone, lecz... musiałabyś się baaardzo postarać. Albo urodzić się będąc jednym z nich.
Mówił niby obojętnym tonem, ale podejrzanie obojętnym. Kryła się tu odpowiedź na wcześniej przemilczane pytanie dziewczyny. Ukye przekręcił lekko głowę w stronę kompanki nie będąc w ogóle pewny czy jakiekolwiek zdanie dotarło do jej świadomości (jakoś miał wrażenie, że tak, ale mógł inaczej odbierać rzeczywistość przez te piekielne rogi), mimo wszystko spojrzał na nią spojrzeniem zza mgły, westchnął cichutko i poczuł kroplę deszczu na policzku. Dopiero co niebo było pogodne, niemożliwe, by rozpadało się w tak krótkiej chwili. Teraz to młodzieniec wpadał w szpony własnej iluzji, dlatego zerwał się z trawy i bez ostrzeżenia wziął Złotooką na swoje ręce, by poszukać schronienia pod drzewem. Nie zapomniał wziąć szalika koleżanki i swojego płaszcza z pola bitwy, kiedy przenieśli się pod iglastą roślinę. Kiedy tylko odstawił Shiyu na ziemię porośniętą mchem i rzadszą trawą, sam usiadł obok i oparł się plecami o pień drzewa, by zmrużyć ślepia i odpocząć.

Ooc: ubieganie się o Amica Vires



Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
Shiyu Wolf
Admin Twórca
avatar

Liczba Postów : 549

POSTAĆ:
HP:
103/200  (103/200)
Mana:
220/220  (220/220)
Strój: http://i41.tinypic.com/awfcjk.jpg

PisanieTemat: Re: Polanka   Sob 22 Mar 2014, 02:30

Faktycznie, w oczach wilczej dziewczyny było widać lekki strach gdy to Ukye do niej podszedł. Myślała, że dalej chce walczyć, ale myliła się. Było wprost przeciwnie, on chciał jej pomóc lecząc jej rany. Nie chciała w jakikolwiek sposób ukazywać, że się dziwi, więc nie ruszając się schowała oczy za gęstą grzywkę. Nie miała nawet siły protestować. Chłopak dał jej mocno w kość, jest twardym przeciwnikiem.
Czuła przyjemne ciepło rozchodzące się po jej drobnym ciele, siły witalne powracały do niej z zawrotną prędkością. Niedługo potem wszystkie rany zasklepiły się, a krew zniknęła. Dziewczyna przewróciła się z brzuchu na plecy i w milczeniu spojrzała w chmurzące się niebo.
- D-d-dziękuję. - powiedziała cichutko, prawie, że niesłyszalnie. Nawet się lekko zarumieniła, ze skrępowania, a jeszcze bardziej nieco później...
Poczuła na policzku kroplę wody, a chwilę później spadł delikatny deszcz. I wtedy Ukye wziął ją na ręce. Reakcję Shiyu można było porównywać do spłoszonego kota, zaczęła się wiercić w lekkim zawstydzeniu.
- O... Oy! - krzyknęła będąc czerwona na twarzy jak burak. Mogła iść o własnych siłach po uleczeniu, ale stanowczość Ukye w tym co robi wygrywała tą batalię.
Odstawiona do suchego miejsca odetchnęła z ulgą. Ubrała bluzę, a szalik szczelnie owinęła wokół szyi chowając w nim pół twarzy. Wpatrywała się milcząc w krajobraz przed nimi, deszcz z szumem opadał na trawę grając muzykę matki natury.
- To co teraz? - spytała spoglądając na kolegę. Wtedy dostrzegła,że przecież i on jest ranny. Czując się dłużna mu zasługę wzięła głęboki wdech i przesunęła do niego bliżej. Wystawiła rękę, którą nieco wstydliwie położyła na ramieniu demona i zaczęła leczenie. Jej energia buzowała przedostając się do ciała chłopaka. Wkrótce i jego rany były uleczone.

OOC: akcept i ubieganie się o to samo

Mogłaś trochę tego więcej napisać, ale masz akcepta. Razz - Kam



Mowa - #37ceff
Myśli - #3399ff

DAN DAN
Kokoro hikareteku
Sono mabushii egao ni
Hatenai yami kara tobidasou
Hold My Hand!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t473-karta-postaci-shiyu-nono-wolf
Ukye

avatar

Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Polanka   Sob 22 Mar 2014, 08:12

Ha, warto było pomagać! Zawstydził Shiyu, zawstydził Shiyu, na-na-na-na! Ale na serio - o wiele ładniej jej w rumieńcach niż z gniewnym obliczem. Nie okazywał po sobie ani trochę satysfakcji, po prostu zastanawiał się dlaczego jej policzki są tak czerwone. Chyba nie podgrzał jej temperatury ciała przez przypadek? Ah, no tak, byli dość blisko siebie podczas uleczania i to mogło przeważyć w dyskomforcie koleżanki. O wiele bardziej wolał taką sytuację niż gdy przed jego nosem wpada z buciorami i cwaniackim uśmiechem.
Na pytanie dziewczyny odpowiedział niemrawo, bo sennym głosem:
>Na dzisiaj skończymy z ćwiczeniami.
Jak na pierwszą potyczkę było całkiem nieźle. Następnym razem Shiyu potrenuje wytrzymałość na ból, a on koncentrację. To chyba są ich największe wady. Są młodzi i gniewni, trudni do poskromienia nawet przez najbardziej doświadczone osoby, może dlatego tak dobrze się odnaleźli we wspólnym sparingu?
Oho, role się odwróciły, kiedy to niespodziewanie panna Nono zdecydowała się na rewanż z Amica Vires. Teraz to chłopak speszył się nie wiedząc co planuje kompanka. Dowiedział się mrugając kilkukrotnie oczyma, będąc nafaszerowany dawką witalności. Nie mógł z początku uwierzyć, iż towarzyszka uleczyła go w zastraszająco dobrym tempie.
>Huh?
Szybko się uczyła, nie ma dowodów przeciwko takiemu argumentowi. Rokowało to wspaniale, przy takiej chłonności wiedzy prześcignie już niebawem młodzieńca nawet w kwestii walk, do czego nie może dopuścić. Inaczej: to on chciał w tej dyscyplinie królować. Chociaż w tej. Już poznał ją od strony edukacyjnej, kiedy to pochwaliła się swoją wiedzą na lekcji historii, a od tej dopiero poznaje. Dobrze, będzie mobilizować chłopaka do przyłożenia się w kolejnych treningach. A właśnie...
Chciałby się czegoś spytać, zwłaszcza kiedy to Wilczyca do tej pory zasypywała go pytaniami na lewo i prawo. Była bardzo dociekliwa, a to dobrze świadczyło o koleżance. Sam miał wiele pytań, lecz nie mógł wydusić z siebie nic konkretnego. Może to przez stosunkowo nieoczekiwany zbieg okoliczności, że teraz siedzą pod jednym drzewem, dość blisko siebie, nie piorunując się spojrzeniami z gniewu? Owszem, przyglądali się sobie nawzajem, lecz ukradkiem, z ciekawości drugą osobą niżeli uszczypliwością.
>Masz kogoś, kogo szczególnie chciałabyś uchronić przed skutkami wojny? -zapytał nagle odklejając plecy od pnia i siadając z podkurczonymi nogami półbokiem do Ogoniastej- Na czas potyczek nie możesz o tej osobie myśleć, niektóre demony czytają w myślach i mogą wykorzystać zdobytą wiedzę przeciwko Tobie, żeby Cię złamać. Wystarczy odrobina niepokoju o innych, by każdy demon wywęszył ów lęk.
Mówił to z autopsji, dawniej należał do wytrawnych morderców, między innymi dzięki takim zdolnościom, które do dzisiejszych czasów nie przetrwały. Znaczy, wyczuwał wahanie nastroju innych, lecz nie umiał czytać w myślach. Być może to i lepiej, już i bez tego miewał bóle głowy. Mówił o tym, by opowiedzieć coś więcej o wrogu, którzy czyhają na ich egzystencje. Eminencja na pewno nie podda się bez walki, cokolwiek przygotował budziło zwątpienie we własne siły, jednak taka drobna lektura o słabościach czy uniku przeciwnika troszkę podbudowała zachwiane ego.
Zapinał płaszcz na guziki mozolnymi ruchami palców, jakby dopiero co się obudził z długiego snu, po czym wydobył z buta swój sztylet wysadzany kamieniami i bawił się w swojej dłoni. Fioletowe tęczówki nie odrywały się od spojrzenia Shiyu i nie drgnął ani jeden mięsień na twarzy, prócz tych przy ustach młodzieńca.
>I nie krępuj się w zabijaniu demonów - one i tak już nie istnieją wedle prawa świata żywych.
Mogłaby o tym świadczyć chociażby posoka takiego osobnika, która tak jak i u Ukye jest czernią, jakby była zgnilizną od zawsze. Może o tym też świadczyć zuchwałość w mordowaniu czarcich pomiotów. Czarnowłosy należał do tej grupy, ale chciałby się zindywidualizować. Być niezależnym od wpływów Władcy Ciemności - to jego największe marzenie. A co dalej? Niech najpierw przeżyje to spotkanie.
Schował po chwili zabawkę w bucie, by zerknąć na stan pogody, który nie poprawiał się. Lało jak z cebra i nie widziało się, by miało lada moment przestać padać. Nie jest z cukru, jednak nie chciałby być mokry w drodze do domu. Poza tym towarzystwo Wilczycy było nader interesujące. Twierdziła, że nie umie walczyć, a tu wprawiała młodzieńca w zadyszkę i sińce. Dodatkowo zaimponowała mu tak szybką nauką leczenia. Musiała mieć do tego talent.
W kilka sekund później zastukało mu szybciej i mocniej serce, a źrenice zwęziły się. Coś było nie w porządku. Energia Złotookiej krążyła jeszcze w ciele Ukye, który skulił się nieco w sobie zaciskając zęby. Z pleców wystrzeliły dwa, czarne skrzydła, które w swojej strukturze przypominały te należące do nietoperza lub smoka. Zaraz też poderwał się nerwowo z podszycia leśnego i rozglądał się gorączkowo dookoła.
>Czułaś coś?
Zapytał rzucając krótkie, ostre spojrzenie zza swojego ramienia na dziewczynę. Zacisnął dłoń, która przeistoczyła się od łokcia do końcówek palców w ostrze miecza. Obnażył kły powarkując cicho. Dałby sobie głowę uciąć, że ktoś ich obserwuje, i że ten ktoś to ktoś niepowołany. Zmysły miał teraz bardzo wyczulone, tak że gdy tylko usłyszał szelest w krzakach, natychmiast poderwał się do lotu i ściął roślinność jednym machnięciem. Nie przeszkadzał mu teraz deszcz, to napięcie w nim było silniejsze. Czyżby miało to związek z ogólną mobilizacją wojsk Eminencji? Jakieś żyły Zła płynęły przez polankę? Nie wiedział, zrezygnowany wrócił pod drzewo, aczkolwiek nie siedział już pod jego koroną, tylko stał i badał okolice czujnym wzrokiem nie odzywając się już więcej do Shiyu.



Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
NPC



Liczba Postów : 699

PisanieTemat: Re: Polanka   Nie 23 Mar 2014, 03:10

Siema, taki techniczne wcięcie dla was.
Za ładną walkę i rozmowę ku fabule każde z was otrzymuje po 1 pkt nauki, 1 pkt do siły i 1 pkt do szybkości.


W statystyki rozdajcie sami, pkt do nauki już zostały dane. Możecie grać dalej
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t402-karta-postaci-shiyu-kurashi
Shiyu Wolf
Admin Twórca
avatar

Liczba Postów : 549

POSTAĆ:
HP:
103/200  (103/200)
Mana:
220/220  (220/220)
Strój: http://i41.tinypic.com/awfcjk.jpg

PisanieTemat: Re: Polanka   Nie 23 Mar 2014, 06:09

Unikała w tym momencie spotkania się jej wzroku z wzrokiem Ukye. Schowała już miodowe oczy za gęsta czarną grzywką tak jakby chciała coś przed nim ukryć. To były czerwone policzki, tylko dlaczego rumieniła się? Sama nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie; może to ze wstydu, albo powłoka Shiyu, którą wszyscy oglądają na codzień jest tylko skorupą przykrywającą jej prawdziwy charakter? Nikomu jeszcze nie udało się rozgryźć wilczycy.
Zdjęła rękę gdy leczenie dobiegło końca. Odsunęła się szybko od demona i podkulając nogi pod siebie spojrzała w dół.

- M-moja matka posługuje się magią leczniczą. - wytłumaczła szybko nie patrząc na chłopaka.
Niekiedy podglądała jak rodzicielka leczyła ludzi w wiosce, wszyscy do niej przychodzili gdy mieli jakiś problem ze zdrowiem. Nauczyła się tego i owego, ale nigdy nie używała tej techniki na kimś. Jej charakter odmawiał udzielania komuś bezinteresownie pomocy. Taka już była Wolf.
Deszcz nie przestawał padać, już nawet ich schronienie zaczęło pepuszczać pojedyncze krople wody na ich głowy. Wolf poruszała uszami gdy tylko usłyszała jakiś plusk bardzo blisko siebie. Była bardzo czujnym wilkiem, jeszcze nikt jej nie podszedł od tyłu. Wszystkich demaskowała. Machnęła ogonem i zasłoniła więcej twarzy niebieskim szalikiem tak, że tylko oczy było widać. Gdy mężczyzna odezwał się, wilczyca spojrzała na niego nieco zbita z tropu. Przewróciła oczami, jakby lekceważąco, ale tak na prawdę zaczęła się głęboko zastanawiać nad sensem tego co powiedział Ukye. Czy miała kogoś kogo by chciała za wszelką cenę uratować przed tym co przyniesie za sobą bitwa między dobrem, a złem? Może rodzina, ale doskonale wie, że dadzą sobie radę bez pomocy Shiyu, w sumie to nie obchodzą ją. Sami wygnali ją z rodzinnego miasta i wyrzekli się jej, więc niech teraz dbają o siebie sami. Płakać nad nimi nie będzie.

- Nie. - powiedziała krótko - Nie mam. - podniosła się z siadu i wyprostowała przeciągając się. Chyba żaden demon nie będzie górą mentalnie w walce z wilczycą, bo nie ma jako takich słabych punktów psychicznych. Chyba.
Mrugnęła kilka razy słysząc o zabijaniu demonów. Nie powinna mieć przed tym zahamowań, lecz jakie będą tego skutki w przyszłości? Czy psychika Wolf wytrzyma widok czyjejś krwi na własnych rękach? Może gdy już raz kogoś... zabije to potem nie będzie się wahać? Arg! To ciężkie.
Przytaknęła jedynie, choć wyglądała jakby chciała coś powiedzieć, to milczała. Nie chciała wyjść na słabeusza. Demon zaczął zachowywać się dziwnie. Podniosła uszy jak radary i zaczęła przysłuchiwać się otoczeniu, lecz szumiący deszcz wszystko zagłuszał. Podobnie jak Ukye, przeszła przemianę, lecz nie w ogromnego wilka. Oczy zabłysnęły i zmieniły kolor na błękitny. Wolała nie marnować energii jeśli to fałszywy alarm. No i tu był błąd.

- Tam! - krzyknęła wskazując w miejsce nieco dalej niż przypuszczał kolega. Chciała coś powiedzieć o jego skrzydłach, lecz akcja była szybsza. Nagle poczuła, że straciła grunt pod nogami. Lewitowała? Nie, pływała. Pływała w ogromnej bańce wody, a najgorsze w tym wszystkim było to, że nie zdążyła zaczerpnąć powietrza! Niemal od razu zaczęła się dusić z braku wartościowego tlenu. Nie mogła ruszyć się nawet o centymetr w żadną stronę, bo dziwna energia trzymała ją nieruchomo. Widziała przed sobą jedynie dziwną postać, chyba męską. Technika wskazywała na to, że to władca wody. Chyba nie byle jaki skoro włada tak dobrze żywiołem i nie tylko. Cholera, musi się wydostać!



Mowa - #37ceff
Myśli - #3399ff

DAN DAN
Kokoro hikareteku
Sono mabushii egao ni
Hatenai yami kara tobidasou
Hold My Hand!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t473-karta-postaci-shiyu-nono-wolf
Ukye

avatar

Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Polanka   Pon 24 Mar 2014, 01:16

Owszem, Uszata była zamknięta w sobie na cztery spusty, nawet młodzieńca dało się prędzej przejrzeć (zwłaszcza po złych czynach) niżeli Shiyu. Owiana tajemnicą sama nie dawała powodów, by ułatwiać odkrycie sedna jej postępowania. Nie to, że było naganne czy anielsko dobre, tylko bardzo różnorodne, nawet jeśli zależało to w dużej mierze od sytuacji. Pierwsze swe oblicze, które ukazała demonowi przejawiało więcej wrogości niż chęci zawierania znajomości. Przedstawiała sobą buntowniczkę, która była tak twarda, że nie bała się nawtykać Fioletowookiemu o tym, iż bojaźń wobec psychologa nie istnieje. Deptała jego terytorium ławki buciorami z chytrym uśmieszkiem prowokującym do podjęcia każdego wyzwania, bo inaczej wyjdzie jak Zabłocki na mydle. Nie ignorował jej spojrzeń, gestów, mowy ciała, która chciała przytłoczyć pewność siebie Ukye (w dużej mierze jej się to udawało) i oznajmić, iż to ona rządzi. Nawet słowa ubierała najczęściej w chłodny ton, jakby nic co do niej się mówi nie wprawiało ją w zdumienie. Bywała złośliwa i wredna, na przykład gdy mieli wspólną wizytę w gabinecie pana Mourna. Miała tupet, który przysparzał jej kłopotów, i podnosił rangę jej czynów z nudnych i przyziemnych do ekstremalnych. Kto o spokojnym podejściu do życia zgodziłby się na walkę u boku demona z zastępem wojowników samego Lucyfera?
Ale gryzło się to z innymi częściami charakteru jak rumieńce, uciekanie wzrokiem od młodzieńca, jej dobrymi intencjami jak chociażby zaprowadzenie demona do gabinetu pielęgniarki czy teraz, kiedy nie musiała, a uleczyła z ran i sińców podczas sparingu. Mimo, że dał jej w kość, odwzajemniła gest chęci poprawy na zdrowiu. Czyżby nie lubiła być dłużna? Zapewne tak, jednak nie był przyzwyczajony do pomocy ze strony kogokolwiek. To, że powołał ją do walki, wcale nie oznaczało, iż miała być po stronie Ukye. Równie dobrze mogłaby go chcieć zabić, skoro jego krewni wymyślili sobie krwawe igrzyska na SeiShi.
Była wielką zagadką, ilekroć próbował jakoś ogarnąć wiedzę na temat najbliższej współpracowniczki od czarnej roboty, tym bardziej się gubił we własnych myślach. Tylko westchnienie na tle szumiącego deszczu wskazywało, iż ta sprawa gryzła jego ego, iż nie jest w stanie rozszyfrować Wilczycy. Zdawkowe odpowiedzi nie pomagały mu tym bardziej. Nie wierzył, że nikogo nie ma do obrony, lecz może była w tym pewna nieufność wobec Fioletowookiego. Nie musi mu się spowiadać ze wszystkiego, prawda? Był przecież Grzesznikiem, a nie księdzem.
Potem musiał przerwać rozmyślania od tego nieznośnego uczucia obserwacji. Poddenerwowany zupełnie nie domyślił się, iż może to być swego rodzaju pułapka. Co to? Bańka? Ale skąd? Kurde, mógł się nie rozdzielać! Nie było dobrze, ktoś nieznajomy im obojgu śmiał zakłócać im spokój w sposób przedstawiający go jako wroga, a nie potencjalnego sprzymierzeńca. Nie wiedział o co tamtemu chodziło, lecz na pewno pożałuje podniesienia ręki na Shiyu, która została uwięziona w bańce wypełnionej wodą. Dlaczego akurat dziewczynę zablokował od wszelkiego ruchu? Nie było czasu na takiego typu pytania, trzeba było działać, i to szybko.
Energia żywiołu przycichnie lub osłabnie, jeśli jej właściciel będzie na skraju wyczerpania. Mimo wszystko spróbował zniszczyć dwoma ostrymi cięciami barierę wokół dziewczyny, lecz tylko poirytował się, że kopuła nie drgnęła. Nie było wyjścia - musiał osłabić wroga, a że był mocno poddenerwowany mogło to się równać chęci jego zabicia. Runy na rogach, skrzydłach, przedramionach i mieczu rozświetliły się tak samo intensywnie co jego ślepia, gdy za chwilę roztoczył wokół intruza świat iluzji, w której to widział armię nadlatujących, podobnych do Ukye demonów, a każdy z nich był uzbrojony po zęby w narzędzia zdolne do zagłady większości istnień. Wśród nich był sam młodzieniec, który szukał dogodnej chwili, aby tak jak podczas ćwiczeń z Wilczycą znaleźć się na najlepszej drodze do ataku. Bacznie okrążał hordę piekielnych mar, aż dostał swoją szansę widząc odkryte plecy przeciwnika. Jak się zdziwił, gdy przebijając ostrzem ciało został oblany wodą, wróg zastosował tą samą sztuczkę tworząc wodne kopie swojego wizerunku. Niestety nie zdążył odsunąć się w porę na bok i wielka fala zalała demona przyciskając go ziemi, a później niczym strumień z węża strażackiego sprawiła, że młodzieniec przebił się przez kilka drzew nie mogąc się wyswobodzić. Zatrzymał się na największym konarze i wolno osunął się półprzytomny na ziemię. Wykrztusił z siebie litry zbędnej wody z płuc, ale mimo wszystko ten żywioł nie ostudził jego zamiarów i nie zmusił Czarnowłosego do poddania się. Podźwignął się z ciężkim oddechem, by jeszcze raz, tym razem bez pomocy czarów ogłupiających umysł rywala ruszyć z werwą na cel. Teraz doszło do tego coś jeszcze niż zwykłe przegonienie osobnika niemile widzianego.
Dowiedział się o tym, gdy miecz przebił na wylot właściwe ciało obficie krwawiące i umierające od naruszenia nie tylko mięśni czy układu krwionośnego, lecz także od pogruchotania kręgosłupa. Z rany na wylot sączyła się rozwodniona posoka i umykała dusza, którą pochłonął niczym po wdechu powietrza przez usta i nozdrza. Zwłoki opadły na ziemię rozsypując się w pył, a demon stał w miejscu i zimnym spojrzeniem obdarzył nędzne pozostałości oponenta. A jeśli to nie był Władca Wody, tylko jakaś przypadkowa osoba? Musiał wrócić do dziewczyny, jeśli chciał, aby przeżyła. Przez ten intensywny, ale jednak jakiś czas trwający atak na wroga zupełnie stracił z oczu Ogoniastą i to czy bańka wodna pękła czy nie. W kilka sekund znalazł się przy koleżance i mocował się, by jego lewa (ta bez ostrza) dłoń przeniknęła wgłąb wody, i chwycił dziewczynę za ramię. Szarpnął mocno, by oderwała się od więzienia i mogła zaczerpnąć powietrze. Ale nie mogła drgnąć, najwyraźniej nie zabił Władcy Żywiołu tylko jego pionka. W dodatku utknęła mu ręka w bańce.
>Ksa!
Co teraz powinien zrobić? Co powinien zrobić?! Ten wodnisty gnój grał im na nosie, a Wilczycy brakowało powietrza. Nie mógł nijak przebić bańki, a jedyne co przyszło mu do głowy to to, aby zaczerpnąć oddech tak wielki jak tylko mógł i... złączyć swoje usta z ustami dziewczyny, by mogła przejąć chociaż część powietrza z jego płuc. Zanim o cokolwiek posądzicie Ukye, to wiedzcie, że nie przemyślał do końca tej decyzji, bo miał naprawdę burzę mózgów, która nie uświadomiła go o najważniejszym aspekcie tego czynu.



Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
Shiyu Wolf
Admin Twórca
avatar

Liczba Postów : 549

POSTAĆ:
HP:
103/200  (103/200)
Mana:
220/220  (220/220)
Strój: http://i41.tinypic.com/awfcjk.jpg

PisanieTemat: Re: Polanka   Pon 24 Mar 2014, 08:46

Im dłużej przebywała w tej bańce tym coraz gorzej się czuła z powodu braku powietrza.Po chwili przestała się wiercić, bo zdała sobie sprawę z tego, że to tylko przyspieszy jej rychły koniec. Jeśli będzie się poruszać to tlen szybciej ulotni się z jej ciała. Lewitując bezwładnie przyglądała się poczynaniom Ukye. W tej chwili mogła zdać się tylko na niego i powierzyć właśnie jemu swoje życie, dość odważne, ale nic innego nie mogła w tej chwili zrobić. Gdyby tu była sama, już by była martwa. Sama przeciwko nieznanemu.
Trochę zawiodła się gdy próba przecięcia bańki okazała się być daremna. Przymrużyła trochę oczy będąc już na rezerwie. Przestawała mieć czucie w kończynach, a świadomość zanikała w zastraszającym tempie. Czy to będzie jej koniec? Czy na prawdę to ma tak wyglądać? Nawet nie było jej dane wziąć udziału w bitwie, która ma nastąpić. Nie może tak skończyć! Zbyt dużo rzeczy ma na sumieniu by teraz odejść w zaświaty, zapewne powita ją tylko piekło...
Nie była w stanie obserwować heroicznych wyczynów swojego kolegi z klasy, które na pewno były godne prawdziwego wojownika, gdyż wzrok całkowicie zamazał się jej przed oczami.Widziała jedynie ciemne smugi biegające przed nią oraz czuła delikatnie drżenie na twarzy - nóg i rąk nie czuła już całkowicie. Nie potrafiła nawet poruszyć małym palcem. Z jej ust wydobyła się ostatnia bańka z tlenem, zaczęło się jej powolne umieranie.
Coś słyszała. Krzyk? Ktoś ją szarpie? Nie wiedziała tego do momentu, aż Ukye nie porwał się na odważniejszy gest. Poczuła coś miękkiego oraz ciepłego na swoich ustach. Dostała solidną dawkę tlenu wprost w płuca, a jej pompką był nie kto inny jak demon. No, trzeba przyznać, że to było odważne i całkiem pomocne bo wilczycy wróciły wszystkie czynności życiowe. Serce waliło jej jak oszalałe, a szeroko otwarte oczy wskazywały na wielkie zdumienie dziewczyny. Nie było jednak czasu na to. W tym momencie liczyła się każda sekunda, bo teraz i Ukye był więźniem tego wodnego więzienia. Wpadła bardzo szybko na pomysł, tylko dlaczego nie wcześniej?
Oderwała swoje usta od ust kolegi i wzrokiem pokazała mu, ze ma plan. Przekręciła się plecami do niego, a następnie uderzyła pięścią w otwartą rękę. Wtedy, wokół niej zatańczyły błękitne języki ognia i chwilę potem rozległ się wybuch rozwalający tą kupkę irytującej bańki. W miejscu, gdzie była przed chwilą Wolf stał teraz dwumetrowy wilk, z demonem na plecach. Bestia obniżyła wielkie kły warcząc głośno. Zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu tego, który stał za tym wszystkim. Ukrył się, cholerny wodny władca. Jednak nie był w stanie ukryć swojego smrodu morskiej wody, jakiś niewdzięczny odpad. Dobrze dla niej, bo gdyby był słodkowodny to nawet jej nos by się na nic nie zdał. Zero zapachu.
- Trzymaj się. - powiedziała głosem brzuchomówcy do demona na grzbiecie i ruszyła przed siebie. Biegnąc ku wyznaczonemu celowi obrywała z różnych stron pociskami wodnymi, lecz dzięki silnym łapom była w stanie utrzymać się w pionie i dotrzeć do przeciwnika. Będąc tuż przed nim, skoczyła w powietrze by siła z jaką na niego się rzuci była większa. Władca do ostatniej chwili nie dawał za wygraną, cisnął w nią jeszcze biczami wodnymi, ale to nie powstrzynało rozpędzonej bestii. Naskoczyła mu na barki i przygwoździła do podłoża z całej siły. Usłyszała jego cichy jęk, więc nie było mowy o pomyłce, to nie żadna iluzja. Jeszcze raz pokazała zębiska i zawarczała groźnie.
- Kim jesteś i dlaczego nas atakujesz?! - ryknęła. Czuła na ciele pieczenie od uderzeń wodą, lecz nie dawała po sobie tego poznać. Adrenalina maksymalnie maskowała ból fizyczny. Płakać będzie potem. Teraz musi pilnować tego, by przeciwnik nie wymknął się z uścisku i nie uciekł.



Mowa - #37ceff
Myśli - #3399ff

DAN DAN
Kokoro hikareteku
Sono mabushii egao ni
Hatenai yami kara tobidasou
Hold My Hand!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t473-karta-postaci-shiyu-nono-wolf
Ukye

avatar

Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Polanka   Sob 29 Mar 2014, 23:16

Nieprzemyślenie sytuacji sprowadziło go do tego, że utkwił z dziewczyną w jednym więzieniu. Tylko tyle, że pożyją o tą minutę lub dwie więcej. Zanim jednak poddał się gorączkowemu rozmyślaniu o ucieczce, z pomocą przyszła sama uwięziona panna Nono, która rozbiła bańkę od wewnątrz poprzez transformację w o wiele większego wilka. No tak, więzienie nie było na tyle wielkie, by pomieścić ponad dwumetrowego zwierzęcia, który buchał parą z pyska od wzburzonej krwi i energii. Posłusznie uczepił się grzbietu koleżanki i mógł podziwiać jak szarżuje wprost na przeciwnika, którego bez problemu zlokalizowała. Omijała skutecznie przeszkody stawiane przez oponenta, aż powaliła go na ziemię dzięki spektakularnemu skokowi i dociśnięciu cielskiem do podłoża. Wymusiła na nim nawet zeznania swoim rykiem. Huh, może nie powinien był zmuszać dziewczyny do ograniczania swojej zwierzęcej połówki w walce? Był jednak pewny, że energia mogłaby się dość szybko wyczerpać. Tak czy inaczej młodzieniec dodał swoje trzy grosze, gdyż wysunął dłoń, by wystrzelić w stronę powalonego Władcy Wody sporą dawkę pajęczej nici, żeby jeszcze w jakimś stopniu odciążyć Shiyu od buntu ze strony rywala. Na nic szarpanie się zdawało, był skutecznie powstrzymany przez Wilczycę. Kolejne mocniejsze wgniatanie w ziemię dzięki masywnym łapom zwierzęcia skłaniały Błękitnowłosego do udzielenia odpowiedzi na wykrzyczane pytania dziewczyny. Ale... nie przypominał kogoś, kto błagałby o zachowanie życia. Po odrzuceniu wodnistej otoczki z morskiej piany prezentował się w ten sposób:
Wygląd Nieznajomego:
 
Można było w nim dostrzec iście książęce geny, ale jaka była prawda - o tym się nie dowiedzą, gdyż mężczyzna z połowiczną maską na oczy rzekł znudzonym głosem:
-Jesteście za słabi, by poznać prawdę. Ćwiczcie dalej - może w przyszłości będzie z was jakiś pożytek.
Ukye jak to usłyszał przez chwilę mocował się z sobą, by nie zrobić niczego głupiego, ale nie pohamował się i już miał wymierzyć uderzenie prosto w tors, gdy ich przeciwnik zmienił konsystencję i wsiąknął w glebę tak prędko, że łapy Wilczycy opadły na wilgotny grunt, a pajęcze nicie rozmyły się na dobre. Demon był na siebie wściekły, iż nie przemówił intruzowi przytykając miecz do jego szyi. Z drugiej strony arogancja tamtego typa chyba i tak sprawiłaby, że zachowałby się identycznie jak obecnie. Młodzieniec warknął coś pod nosem i odsunął się trochę od koleżanki w formie wilka, ponieważ musiał jeszcze rozłożyć skrzydła i upewnić się czy nie czai się gdzieś nieopodal. Krążył wielokroć nad polaną i wołał rozwścieczonym głosem:
>Wracaj tchórzu, nie skończyliśmy z TOBĄ!
Nie było żadnej odpowiedzi, tylko cisza i głębokie sapanie Ukye. Trzeba było przerwać formę czystego demona, żeby nie sprowadzić na siebie inne, zaciekawione mroczną maną, istoty. Wylądował obok Shiyu i chwycił się rękoma za rogi, by przy zaciśnięciu kłów - te dłuższe raniły jego wargi - wyrwać je z tłumionym warkotem. Polała się posoka czarna jak smoła, lecz miał w pogotowiu bandaże (w kieszeni płaszcza), więc obwiązał szybko skronie płótnem. Runy na rękach nie zasklepiły się, również krwawiły od nadużycia energii. Zajął się także nimi, bez słowa oplatał przedramiona, a na pokaleczone od zaciskania zębów usta przywdział maskę. Po momencie skierował swoje kroki ku towarzyszce z jeszcze dwoma witkami bandaży w dłoni. Nie miał many na uleczenie Shiyu, będzie musiało jej to wystarczyć. Powinna jednak lepiej znosić obrażenia, wszak miała w sobie geny najbardziej wytrzymałego zwierzęcia na świecie.



Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
Shiyu Wolf
Admin Twórca
avatar

Liczba Postów : 549

POSTAĆ:
HP:
103/200  (103/200)
Mana:
220/220  (220/220)
Strój: http://i41.tinypic.com/awfcjk.jpg

PisanieTemat: Re: Polanka   Sro 02 Kwi 2014, 05:48

Dziewczyna warknęła głośno na słowa nieznajomego. Wszak, gdy ujawniła się tylko jego twarz, to przez chwilę zmniejszyła nacisk swojego ciała na władcę wody. Szybko jednak wrócił jej rozum do głowy, przypomniała sobie, że ten koleś, choć przystojny to chciał przed chwilą ją zabić z zimną krwią. Nie powinna okazywać słabości nawet przez sekundę. Była opanowana równie dobrze, co Ukye. Dzięki tej przemianie mogła się bardziej kontrolować i chować nerwy. Zupełnie inaczej było w momentach, gdy była w formie ludzkiej.
Nie spodziewała się tego, że jegomość postanowi zniknąć. Władcy żywiołów są cwanymi przeciwnikami. Potrafią zmienić swoje ciało tak jak to zrobił teraz ten. Wielkie łapy wilka opadły z chlupnięciem na błotniste podłoże, a sam zwierz warknął zezłoszczony. W czasie, gdy Ukye szukał w powietrzu, to ona starała się znaleźć Władcę na ziemi. Nos na nic się tutaj zdał, wszystkie zapachy zmieszały się, ten drań był wszędzie i pozostawiał swój smród myląc Shiyu. Zrezygnowała w momencie, gdy deszcz przestał padać, co oznaczało, że przeciwnik zmył się stąd. Delikatny strumień światła padł na świecącą od wody sierść dziewczyny. Podniosła błękitne ślepiska na demona, który wyrywał sobie właśnie rogi. Nie rozumiała dlaczego to robił, ale na pewno musiał, więc nie odzywała się. Usiadła na mokrej trawie pozostając w formie bestii i obserwowała jak młodzieniec bandażuje swoje rany. Sama wyczuwała okropne pieczenie od biczów wodnych. Zapewne gdzieś nawet miała ranę ciętą, ale nie pokazywała tego po sobie. Nawet gdy Ukye wyciągnął do niej rękę z opatrunkiem to pokręciła łbem odmawiając. Może on nie miał many, ale ona jeszcze miała jakiej jej zasoby. Obawia się tylko jednego. Zawsze gdy tylko zużyje zbyt wiele mocy to potem ma problemy przez godzinę, dwie. Jakie? Cóż.
- Obiecaj. - zaczęła - Obiecaj, że nie będziesz się śmiał. - machnęła ogonem, a następne odmieniła się, wracając do ludzkiej formy. Teraz do pieczenie było widać skutki walki. Czerwone pręgi na odsłoniętych częściach ciała - nawet na policzku - oraz krew spływająca z lewej skroni. Jednak nie to miało śmieszyć. Podeszła do demona i położyła mu rękę na barku, jak ostatnim razem. Używając resztek many zaczęła leczyć kolegę. Nie starczyło jej siły na całe uleczenie, ale chociaż trochę mu pomogła. Gdy cofnęła dłoń, to westchnęła ciężko, a następnie jej ciało zabłysnęło na niebiesko. Rozległ się mały wybuch, a kurz uniesiony w powietrzu zakrył jej ciało. Gdy opadł, ukazał Nono, ale nieco inną niż zwykle. Zamiast silnego, potężnego wilka na ziemi leżał mały szczeniaczek. Trudno uwierzyć, że to ona, ale kolor sierści zdradzał jej tożsamość. To była ona, a to są skutki utraty many.
Zawstydzony wilczek podkulił ogon pod siebie i odwrócił się plecami do demona zawieszając głowę w dół wraz z uszami. Wstyd! Ale taka jest opłata za wielką moc ogromnego wilka. Coś za coś, w życiu nie ma nic za darmo. Niestety.
- Nie śmiej się! -  nawet jej głos jakby skurczył się. Był piskliwy, dziecięcy. - Jak się odmienię... to oberwiesz! Wiesz za co! - miała na myśli ten nietypowy sposób podania jej tlenu. Choć uratowało jej to życie to było to krępujące. Nie jest przyzwyczajona do takich rzeczy. Nawet nigdy nie miała chłopaka, a to był jej pierwszy pocałunek! Aaaaah!



Mowa - #37ceff
Myśli - #3399ff

DAN DAN
Kokoro hikareteku
Sono mabushii egao ni
Hatenai yami kara tobidasou
Hold My Hand!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t473-karta-postaci-shiyu-nono-wolf
Ukye

avatar

Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Polanka   Pią 04 Kwi 2014, 02:49

Dziewczyna nawet nie wiedziała w jakie tarapaty wpadła oddając swoją moc demonowi, by się wyleczył. Nie, nie chodziło o to, że zamieni się w bestię i ją rozszarpie, tylko znów popadła w skrępowanie poprzez swoje malutkie, dziecięce jak na wilka ciałko. Młodzieniec aż nachylił się zdumiony na ów widok wytrzeszczając co jakiś czas oczy z niedowierzania. I jeszcze ten głosik, rozbrajał. Gdyby nie to, że młodzieniec nie umie okazywać radości poprzez śmiech czy rechot, to faktycznie pękłby z rozbawienia. Kudłaty szkrab będzie się jeszcze bardziej wstydzić przez swoje zachowanie. Wszystko dlatego, że demona korciło, aby zrobić jedną rzecz - boleśniejszą dla dumy dziewczyny i trudniejsze do zniesienia od byle chichotu.
>Śmiać się nie będę, ale...
Musiało się to tak skończyć. Sięgnął obiema rękoma pod pachami szczeniaczka i wziął na ręce przyglądając się baczniej maleństwu. Musiał przyznać, że Shiyu w tej formie wygląda naprawdę przeuroczo, i bardzo dobrze maskuje swój temperamentny charakter. Widział, że Malutka Wilczyca szamotała się w jego dłoniach, lecz nic sobie z tego nie robił. Upartość osła normalnie. Obwinął jej ciałko błękitnym szalikiem jaki leżał pod nią po przemianie, by nie namokła od deszczu jeszcze bardziej, a sam wyprostował się w kręgosłupie i ruszył w drogę powrotną. Do Seishiny, z buta. Akurat lało rzęsiście, kiedy przemierzali wspólnie kolejne setki metrów, ale tylko Ukye był mokry z góry na dół. Przynajmniej nie będzie musiał się kąpać w misce na strychu. A tak na serio, trochę wody nie zaszkodzi - w tej postaci oczywiście. Pociski Władcy Wody nie należały do tych przyjemnych form rześkiej substancji na ciele. Szedł więc przed siebie z przyciśniętą mocniej do torsu koleżanką w zwierzęcej postaci i milczał. Analizował w głowie wszystko co zaszło, w tym także to, co było poza walką. Eh, same sprzeczności, same sprzeczności. Dziewczyna miała szeroki wachlarz możliwości, lecz brakowało jej doświadczenia. Demon zaś już stoczył niejedną bitwę, ale ciągle walczył w ten sam sposób. Brakowało mu świeżości w ruchach, czegoś nowego czego on sam byłby ledwo co potrafił opanować. A jednocześnie przeczuwał, iż jakaś część demona z przeszłości obudziła się i z biegiem czasu znów będzie mógł siać zniszczenie. Na tę myśl ścisnął mocniej Shiyu, a kłapnięcie zębami w jego zabandażowane dłonie sprawiło, że ocknął się. Zaraz rozluźnił uścisk i nie zatrzymując się dotarł na skraj Kazanu.
Towarzyszka broni nadal nie odzyskiwała swojej ludzkiej formy, toteż zdecydował się zrobić przerwę. A wybrał teren nietypowy, bo rzadko odwiedzany przez ludzi. Dostęp do niego był ograniczony stromymi ścianami, lecz to nic trudnego dla wyćwiczonego młodzieńca, który nabrał werwy po zyskaniu many od koleżanki. Wsadził ją (oczywiście szczenię) do głębokiej kieszeni płaszcza i wspinał się bez zabezpieczeń, jakieś pół kilometra w górę. Nie zawahał się ani na moment, wręcz wydawało się, że odbywa tutaj regularne treningi albo po prostu często przechodzi w ten sposób ten niezdobyty skrawek świata. Na samym szczycie mieścił się las, a najdziwniejsze było to, iż wspinając się w górę dotarło się do lasu zanurzonego w wodzie, która nigdy nie wsiąka w grunt.
Ów miejsce:
 
Stare korony drzew prawie w ogóle nie przepuszczały światła, które mogłoby mocniej ogrzać mech porastający runo leśne. A propo, usiadł właśnie pod jednym z tysiącletnich okazów przyrody, a obok siebie położył Małą Wilczycę. Zanim zdążyła się wyswobodzić z szalika, młodzieniec już spał! Może choruje na narkolepsję? W niemal każdych warunkach byłby zdolny do snu, i miałby to gdzieś. A tutaj był niemal pewny, że nic im nie grozi. Nigdy nie wiadomo, lecz oby chociaż na chwilę był spokój. Musiał zregenerować manę.
Zresztą nie tylko on.



Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
Shiyu Wolf
Admin Twórca
avatar

Liczba Postów : 549

POSTAĆ:
HP:
103/200  (103/200)
Mana:
220/220  (220/220)
Strój: http://i41.tinypic.com/awfcjk.jpg

PisanieTemat: Re: Polanka   Pią 04 Kwi 2014, 06:13

Nie słysząc żadnego głośnego śmiechu, ani też nawet cichego parsknięcia postanowiła odwrócić łepek. Łypnęła na niego nieco nieufnym wzrokiem, a wtedy demon postanowił ją podnieść. Zdezorientowana wilczyca wybałuszyła oczy oraz zaczęła się wiercić jak poparzona. Musiała wyglądać komicznie gdy machała łapkami jak spłoszony kot. Na nic jednak zdały się jej próby ucieczki. Gdy młodzieniec owinął jej drobne ciało w szalik uspokoiła się momentalnie, przyjemne ciepło nie tylko od skrawka materiału działało na nią jak lek uspokajający. Udali się w drogę.
- O-oy! Ukyeee! - piszczała, lecz demon nie był zbyt rozmowny. Mogła iść o własnych siłach, to nie było dla niej problemem nawet w tej niewinnej formie. Dobrze, że jest w formie wilka bo inaczej widać byłoby jej zawstydzenie na twarzy. Ostatecznie schowała się w głąb szalika, wiedząc, że i tak nic nie wywojuje. Ukye był równie uparty co Shiyu. Momentami nawet bardziej.
Wszystkie przyjemności - takie jak ciepło czy delikatne bujanie na boki - spowodowały, że Nono poczuła się bardzo senna. Długo walczyła z tym, by nie zasnąć, lecz Morfeusz był znacznie silniejszy niż jej świadomość. Nie wiedziała ile minut spała. Przebudziła się w momencie, gdy chłopak ścisnął ją mocniej, w efekcie czego odruchowo ugryzła go w palec. Nie orientując się co właśnie zaszło wychyliła się delikatnie. Nim udało się jej ogarnąć co się dzieje bo została wsunięta jak pokemon do kieszeni płaszcza. Zawarczała piskliwym głosikiem ukazując swoje niezadowolenie z traktowania jej jak rzecz, lecz gdy zobaczyła co robi demon cofnęła się do środka kieszeni. Gdy była mała, to nawet niewielkie wysokości wydawały się być jak wierzchołek piramidy. Nie, że jest jakimś tchórzem czy coś, po prostu... no dobra, ma lęk wysokości - ale tylko wtedy gdy na prawdę jest wysoko.
Kolejnym przystankiem malutkiej wilczycy było drzewo. Została wraz z szalikiem odstawiona na ziemię. Szybko zaczęła wygrzebywać się z materiału, a gdy tylko to zrobiła spojrzała na Ukye z zamiarem ponarzekania, ale... spał! No to się znalazła śpiąca królewna! Dlaczego akurat w takim momencie?
- Ukyee, Ukyee! - krzyczała, ale ten nie reagował. Postanowiła zrobić coś innego. Wskoczyła mu na kolana, a następnie wspięła wyżej. Naciskała łapkami na jego klatkę piersiową nawołując, lecz to też pozostało bez odzewu. Posunęła się nawet do liźnięcia go w policzek i ugryzienia w ucho... Nic nie działało. Jak zasnął to na dobre.
Zauważyła, że chłopak był przemoknięty, nie było na nim nawet suchej nitki. Chwyciła w ząbki swój szalik i jakoś tak niedbale przytknęła mu go do szyi. Gdy nie ma się do dyspozycji rąk, to wszystko jest trudniejsze, ale ostatecznie wyglądało to jakoś znośnie. Zeszła ze śpiącego Ukye i przyklapnęła obok. Machając ogonem na boki, przyglądała się otoczeniu. Wyglądało na zapomniane przez cywilizację, nigdzie nie było żywej duszy. Mogła w spokoju pomyśleć nad tym,  co i dlaczego ich zaatakowało. Możesz to był początek inwazji złych sił na Seishi? Jednak słowa tego władcy wody były przedziwne. To był jakiś test czy żart? Aaaaa! Stanowczo za dużo się działo w jednej chwili. To nie na jej głowę.
Długo nie była w stanie myśleć. Znów zasnęła. W trakcie tej drzemki jej mana zregenerowała się, w efekcie czego dziewczyna wróciła do swojej prawdziwej formy. W dość dziwnej pozycji, bo skulona na ziemi. Jedynie głowa spoczywała wygodnie na kolanach Ukye. Pewnie gdy się obudzi to będzie krzyk. Krzyk Shiyu.



Mowa - #37ceff
Myśli - #3399ff

DAN DAN
Kokoro hikareteku
Sono mabushii egao ni
Hatenai yami kara tobidasou
Hold My Hand!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t473-karta-postaci-shiyu-nono-wolf
Ukye

avatar

Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Polanka   Pią 04 Kwi 2014, 07:57

Wizja wojny. Sojusz z Kamael'em. Sojusz z Shiyu. Trening na polanie. Wzajemne szlifowanie wiedzy leczniczej. Pułapka i przemiany. Walka z nieznanym Władcą Wody. Jego ucieczka i niezadowolenie po stronie młodocianych. Zmiana miejsca pobytu na... moment... oni byli teraz blisko wody?
Ten ciąg skróconych skojarzeń wybudził ze snu demona, który niepewnie otworzył podkrążone oczy. Spał z dwie godziny, kiedy nagle dostał olśnienia pod koniec marzeń sennych o tym, że przecież mógłby się tu znajdować cały ten Niebieskowłosy. Dopiero po pobudce znów przemyślał sprawę i westchnął pod nosem z lekkiego niezadowolenia, że trafili w nie najlepsze miejsce. Korzenie drzew tonęły w większości w wodzie, a to idealna kryjówka dla kogoś takiego jak tamten typ. Przynajmniej miał argument, by nie spać, chociaż po chwili znalazł się lepszy.
Ten argument w ludzkiej postaci leżał na jego kolanach i spał zdawało się równie głęboko co wcześniej młodzieniec.
Miał przekręcić głowę na dół, by lepiej obserwować Uszatą, lecz widoczność zasłaniała mu niebieska tkanina wokół jego szyi. Ostrożnie zdjął materiał z siebie i przyglądał się szalikowi. Nie przypominał sobie, by odbierał Shiyu jej własność. Jedynym wytłumaczeniem było to, że dziewczyna z własnej woli pożyczyła mu swój szal. Dlaczego to zrobiła? Nie kazał jej, nie miał też prawa tego wymagać, nie pożądał też tego przedmiotu. Mimo wszystko nie oddał właścicielce, tylko ściskał w prawej dłoni i przeniósł wzrok na Nono. Nie ma bata - jak się poruszy, to jej głowa zsunie się z jego kolan. Mógł tylko nachylić się i oczekiwać w ciszy na to, że sama się ocknie. Nie uśmiechało mu się mącenie spokoju Wilczycy, która odgrywała mu się co krok, gdy znajdowała ku temu okazję. A że nazbierało się trochę na koncie demona, to po prostu nie spieszyło mu się z egzekucją wyroku. Wolałby dotrwać w całości do potyczki ze sługami Lucyfera, i z nim samym, co raczej będzie niemożliwe będąc takim słabym demonem. Musiałby chyba cofnąć czas i posiadać wiedzę, że Eminencja to wielki manipulant, to wtedy mógłby rzucić się na niego i spróbować zgładzić. Eh, nie, nawet wtedy kiedy był na szczycie formy, kiedy zabijał setki, tysiące, miliony istnień, nie przebijał się siłą i cwaniactwem nad brata Kamael'a. A teraz, gdy sługi skutecznie uniemożliwiają mu dorwanie dusz na własny pożytek, gdy musi oszczędzać energię na ten kulminacyjny moment, jak ma mu dorównać? Przede wszystkim nie sam. Nie mówił tutaj o tym, że poświęci Shiyu czy nauczyciela od historii, by samemu zagarnąć tron Piekielny. Nie dążył do władzy nad demonami, ale nad własnym życiem. Chciałby być równie wolny co ludzie, niezależny od pożeranych dusz. Nie mógł też za bardzo o tym myśleć, a tym bardziej mówić, gdyż był podsłuchiwany, monitorowany, zniewolony. Chciał z tym skończyć.
Udało mu się wydobyć sztylet z buta, którym bawił się w palcach beznamiętnie spoglądając w jego ostrze. Poprawił sobie maskę na twarzy tępą stroną broni białej i przebierał go w dłoniach niczym monetą. Powinien poćwiczyć sobie fach władania orężem, nie tylko mieczami ze swoich rąk. Powinien, lecz tego nie robił, ponieważ nie ufał na tyle obcym metalom nad własnym. Ten sztylet traktuje jako czystą ewentualność. Być może nim chciałby wykonać głęboką ranę w Lucyferze? Na tą drobną myśl od razu został skarcony silną migreną, upuścił sztylet przybijając ostrzem rękaw ubrania Shiyu do gruntu. Zmrużył oczy i dłonie powędrowały na skronie starając się nie dopuścić do rozrostu rogów. Nawet zamarł mu na chwilę oddech w płucach, żeby zmusić młodzieńca do okazania większego szacunku nad swoim wrogiem, jednocześnie Ojcem Chrzestnym. Runy połyskiwały raz mocniej raz słabiej fioletową poświatą, aż Ukye oparł się mocniej o korę drzewa i dyszał z wysiłku. Wtedy też napięcie ciała odpłynęło, a chłopak znów zapragnął snu. Tylko wtedy czuł się wolny. Ale mocne kichnięcie pokrzyżowało mu plany, zwłaszcza, że kichnął z całym impetem na towarzyszkę.
Oho, powinien się wycofać, prawda? To nie był jednak najlepszy pomysł iść w deszczu i marznąć, a tym bardziej kichać na Shiyu.



Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
Shiyu Wolf
Admin Twórca
avatar

Liczba Postów : 549

POSTAĆ:
HP:
103/200  (103/200)
Mana:
220/220  (220/220)
Strój: http://i41.tinypic.com/awfcjk.jpg

PisanieTemat: Re: Polanka   Pią 11 Kwi 2014, 01:06

___ Shiyu zwykle miała bardzo głęboki sen. Budziła się tylko wtedy, gdy na prawdę miała na to ochotę, bądź z jakiegoś przymusu musiała. W tym wypadku jednak w grę wchodziła ta druga opcja. Usłyszała jakiś krótki, ale głośny dźwięk. Poruszyła wilczymi uszami leniwie, a następnie ziewnęła. Zbyt długo leżała w pozycji skulonej, dlatego musiała rozprostować kości. Gdy to robiła, parę z nich wydało z siebie charakterystyczny i nieprzyjemny dźwięk 'strzelania' (brrr...). Przekręciła się z boku na plecy, a wtedy zdała sobie sprawę z kilku rzeczy. Nie jest już małym wilczkiem, nie jest u siebie, a to pod głową to nie jest wygodny jasiek. Podniosła lekko głowę, a wtedy jej niewinny wzrok spotkał się z patrzałkami Ukye. Przez dobre kilka lub kilkanaście sekund pozostawała w całkowitym bezruchu, mrugając jedynie powiekami kilka razy na sekundę. W końcu jednak podniosła się dość głośno - bo z krzykiem - porywając przy okazji swój szalik. Z tego małego zamieszania zapomniała, że nie jest u siebie przez co wpadła do wody. No, prawie, zamoczyła jedynie swoje kostki i końcówkę ogona.
Gdy już nieco ochłonęła, postanowiła wrócić na miejsce. Usiadła na ziemi plecami do Ukye, przy okazji otulając swoją szyję oraz połowę twarzy swoim szalikiem. To było bardzo krępujące. Zrobiła sobie poduchę z ud kolegi, kha! Co sobie pomyśli jeszcze? Że ta fikająca, wojownicza dziewczynka jest... no inna niż ją malują. Przez wiele lat starała się trzymać wszystkich na dystans. Nie rozmawiała zbyt wiele, nie zadawała się z nikim, biła jak tylko nadarzyła się okazja do tego. Tak już ma, do takiego życia się przyzwyczaiła i raczej nic nie jest w stanie tego zmienić. Przynajmniej na tą chwilę.
___ - To ten. - odchrząknęła, odwracając nieco głowę - Tamten koleś raczej dał sobie spokój, możemy wrócić do Shinseiny. Nie powinniśmy znaleźć Kamaela? Chcę się dowiedzieć czegoś więcej od tego pryka o tej bitwie. Mało wiemy. - mówiła z coraz mniejszym skrępowaniem. Już pod koniec swojej wypowiedzi zapomniała zupełnie o tej krępującej sytuacji sprzed chwili. - Narażone jest nasze życie, a nie wiemy... za co walczymy, dla kogo, w obronie czego i przeciwko komu. - mówienie, że walczą w obronie dobra przeciwko złu jest dość płytkim stwierdzeniem. Wolf nie ma zamiaru być traktowana jak jakieś mięso armatnie, które ma za zadanie jedynie zmniejszyć liczebność wroga poprzez zabijanie. Woli mieć nakreślony cel i powód jeżeli ma brać w tym udział. Coś musiało być powodem buntu demonów.



Mowa - #37ceff
Myśli - #3399ff

DAN DAN
Kokoro hikareteku
Sono mabushii egao ni
Hatenai yami kara tobidasou
Hold My Hand!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t473-karta-postaci-shiyu-nono-wolf
Ukye

avatar

Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Polanka   Pią 11 Kwi 2014, 03:15

Nie mrugnął ani jednym okiem, ani przez chwilę, kiedy Shiyu obudziła się po długim, głębokim śnie. Zastygł nieruchomo sądząc, że zaraz wbije mu pięść w policzek za osmarkanie jej ubrania. Trzaskanie kości mogło sugerować, iż rozgrzewa się przed przyfasoleniem mu za obrazę majestatu. Jak to jednak w życiu bywa stało się coś niesłychanego i niewiarygodnego. Zupełnie nie wierzył w dwie rzeczy: że nie oberwał, i że dziewczyna krzyknie na jego widok i wpadnie nogami do wody. Chyba aż taki straszny nie jest, stąd pytająco skręcił głowę na bok. Nie wiedział, iż podobne gesty powinny krępować, za mało się na tym znał. Mimo to nie skracał dystansu jakie wydzieliły plecy Wilczycy między ich właścicielką a nim. Jak na kogoś, kto ma bujną wyobraźnię, za Chiny Ludowe nie mógł pojąć o co chodziło. Wyczuł jednak, że pytając się o to mógłby napytać sobie biedy. Nie chciał wyjść na ciołka, więc poprawił się tylko siedząc na trawie i ukradkowo spoglądał na dziewczynę oczekując jakiejś reakcji czy też gradu oskarżeń o kichnięcie. Albo cokolwiek.
Już miał odezwać się, gdy to Ogoniasta wyprzedziła jego zamiar i przerwała milczenie. Nawet skierowała wzrok na młodzieńca, który niemal od razu się wyprostował w kręgosłupie gotów przyjąć każde argumenty. A tu inna tematyka, bardziej globalna.
>Ah, tak... Kamael... -odwrócił wzrok na bok, lecz rozświetlonymi oczyma; wyłapywał jego energię, i odkrył coś z czego nie był zadowolony- Mogę Cię do niego zaprowadzić, lecz nie będę tam mile widziany. Ma teraz gości.
Podniósł się ostrożnie z siadu i wraz z tym gestem niemal od razu podszedł do wody, w której Shiyu moczyła przedtem nóżki. Jednym palcem odsłonił wargi z bliznami i nabrał trochę wody, by wypić ją z czcią ze swoich dłoni. Wyglądał nieco dziwnie, można porównać to do księcia całującego stópkę swojej ukochanej. Nabrał w ręce kolejną garść i jeszcze raz wypił ją jak z kielicha. Przetarł nadgarstkiem kąciki ust, z których polał się nadmiar wody i założył maskę na połowę twarzy. Ślepia przygasły i odetchnął spokojnie. Teraz był gotów do drogi powrotnej.
Pierwszy szedł przez tajemnicze mokradła, ponieważ sam przyprowadził tu koleżankę, kiedy ta spała. Miał tylko nadzieję, że nie rozpowie swoim znajomym o tym nieskażonym ludzką ręką miejscu. Raczej nie rozpowie - nie chwaliła się dotąd osobami, które lubiła czy darzyła sympatią. Albo nie miała kogoś takiego, albo nie chciała mówić tego przy Ukye. Założył drugą wersję, aczkolwiek w szkole nie była zbyt lubiana. Czasami tak to jest, gdy jest się indywidualistą w pewnym sprawach, nie znajdzie się zrozumienia wśród "szaraków". Tak czy inaczej, szli dalej, bez skrępowania, nawet jak była stroma, pionowa ściana młodzieniec nie zostawał w tyle za sprawniejszym Pół-Zwierzem. Można powiedzieć, że droga powrotna była ostatnim testem sprawnościowym na dzisiaj.
Przynajmniej planowanym.
Wyszli w końcu ku cywilizacji, kroczyli po chodniku mało uczęszczanej drogi w miarę obok siebie. Do czasu.
>Shiyu? -zapytał nagle zatrzymując się w miejscu i spoglądając na plecy dziewczyny, bo zrobiła o dwa kroki więcej niż on- Jeśli wyjdziemy z tego wszystkiego cało, chciałabyś... chciałabyś...
Niestety stało się. Zawiesił głos, zabrakło mu odwagi, a niby taki dzielny. Onieśmielił się zupełnie, nawet nie raczył tłumaczyć się co przed chwilą się stało. Poprawił tylko maskę na twarzy i ruszył dalej odwracając dotąd pewny wzrok od koleżanki. Skarcił się w głowie. Co on sobie myślał? Nawet jeśli jakimś cudem przetrwa tą wojnę, to na pewno nie będzie chcieć mieć więcej do czynienia z tym demonem. Ale musiał przyznać, że u boku Shiyu poznał inny smak życia. Może był w tym wszystkim zbyt poważny czy sztywny, jednak nie musiał wciąż myśleć o sobie jako o tym, że jest marionetką Lucyfera. Że w każdej chwili może przejąć nad nim pełną kontrolę. Wolał przeciągać spotkanie z koleżanką jak najdłużej się da, by nie wracać do codzienności. Wilczyca potrafiła wykrzesać z niego więcej życia niż normalnie - i nawet nie musieli ze sobą walczyć. Było w niej coś, co mimo przeciwstawnych jej zachowań ciągnęło go do towarzyszenia przyszłej pogromczyni demonów (nie widział w tym żadnego pokojowego rozwiązania) oraz chęć poznania jej prawdziwego oblicza. W sumie obie wersje - czy to takiej wrednej, energicznej, butnej lub spokojnej, wrażliwej - tworzyły całość, i nawet nie przeszło mu przez myśli, iż kryje się ze swoją naturą. Po prostu spostrzegał Złotooką jako niecodzienną mieszankę emocji, zachowań, cech osobowości, które otoczone zgrabną, ładną figurą i wyglądem nadawały dziewczynie tej nuty odmienności. I była dzięki temu niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju, nieodgadniona, no i może nieco nieogarnięta hehe.
Jeśli doczeka się szczęśliwego rozwiązania konfliktu będąc przy tym żywy, chciałby poznać lepiej kompankę, która porywając się do boju, porwała także sporą uwagę demona na siebie. A ściągnąć młodzieńca z bujania w obłokach nie jest łatwo, jak na przykład teraz, kiedy o mało co nie wpadł we znak drogowy na chodniku czy kubeł na śmieci - jakoś w ostatniej chwili omijał przeszkody. I szli tak aż docierali do granic ShinSeiny. Chłopak jak zwykle nie podawał tematów do rozmowy.

z tematu - ShinSeina, Apartament Kamaela



Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Polanka   

Powrót do góry Go down
 
Polanka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
SeiShi ::  :: Obrzeża miasta-
Skocz do: