SeiShi - Play By Forum ©
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC



Liczba Postów : 699

PisanieTemat: Plaża   Sob 17 Lis 2012, 03:26


Molo , woda, piasek... co tu opisywać ?
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t402-karta-postaci-shiyu-kurashi
Ny-Ny

avatar

Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Plaża   Pon 26 Maj 2014, 05:29

Wieczór minął cicho. Więcej nic nie mówili, Ny-Ny swoim zwyczajem wpełzła pod łóżko, przygotowując się mentalnie do przybrania nowej postaci. Leżała zwinięta w kłębek, a ciche szelesty towarzyszyły ruchom jej ciała. Do zmroku pozostała w letargu, budząc się jedynie na krótki moment, gdy demon postawił przy łóżku szklankę z herbatą. Dziewczynka wypełzła z cienia, siedząc w kucki na krawędzi mebla i pijąc gorący napar. Ukye kręcił się chwilę po poddaszu, po czym został przy parapecie, obserwując niebo.
Jaszczurza panna owinęła stopy ogonem i objęła kolana, zamykając oczy. W momencie przed zrzuceniem skóry była może nie drażliwa, o tyle co wrażliwa. Temperatura na zewnątrz obniżała się ostrożnie, gdy słońce skryło się za horyzontem, a promienie słoneczne gasły. Źrenice w szarych tęczówkach zmieniły się w dwie igiełki, przyzwyczajając do zmroku. Ciemność była jej przyjacielem, była obietnicą bezpieczeństwa, drogi ucieczki oraz kryjówki. W świetle czasem za mocno wszystko widać. Ny-Ny unikała wystawiania się na bezpośredni widok, albo wychodzenia na otwartą przestrzeń. Tam nie zawsze był cień, ale dosłownie zawsze potrzebowała punktu orientacyjnego – drzewa, skały, jakiegoś budynku. Nocne wycieczki do lasu w domu nauczyły ją, że zawsze ma szukać zielonej wieżyczki jeśli ma tam wrócić, a jeśli potrzebuje się napić, musi iść w stronę starego dębu, obok którego biło małe źródełko.
Było coś w tym, że gady nie przekraczają płynącej wody. Do stawów, kałuż Ny-Ny nie miała nic o ile do nich nie wpadła, za to szemrzące rzeki i strumienie sprawiały, że łuska na grzbiecie cierpła. Jak to będzie z morzem?
Bardziej wyczuła niż zobaczyła zbliżającego się demona. Jego mana zabuzowała gdy się przemienił. Nie przypominało to tej pierwszej transformacji, której Ny-Ny był świadkiem, aura nie przypominała czarnej smoły, wylewającej się gęsto z postaci chłopaka. To był Ukye i tylko Ukye. Zwinnie wdrapała się na jego grzbiet dokładnie pomiędzy skrzydłami i złapała za szyję. Chłopak pomógł jej znaleźć miejsce na swoich plecach, gładko otworzył okno i wzniósł się w powietrze.
Ny-Ny wspinała się na wysokie budynki, żadnego drzewa się nie ulękła, aczkolwiek latanie było tą z rzeczy, do których fizycznie nie była dostosowana. Wiatr zrzucił jej kaptur z głowy i rozwiał bure kosmyki. Dziewczynka byłaby ostatnią osoba, której można byłoby zarzucić lęk wysokości – wychyliła głowę ponad ramię i skrzydło Ukye, przyglądając się drzewom z nowej, nieznanej perspektywy. Tak ją to wciągnęło, że nie zauważyła jak demon obniżył lot.
Wylądowali na plaży. Widziała podobne miejsca może z raz albo dwa, ale nigdy nie wychodziła na widok, ani tym bardziej znała nazwę tego miejsca. Ześlizgnęła się z ramiona demona, zagłębiając stopy w miękki, jeszcze ciepły piach. Wysunęła język badając otoczenie, słonawą bryzę i wszystkie obce oraz nowe wrażenie. Niemal widziała delikatną parę unoszącą się znad żółtego piachu  - po skryciu się słońca wszystko parowało i chłodziło morskim powietrzem. Wielką zaletą były pustki na plaży, a także wybrane przez demona odosobnione miejsce.
Ny-Ny ożywiła się czując piach. Przypadła do niego płasko, dotykając niemal nosem żółtych odłamków i kawałków muszelek po czym… Zaczęła maleć. Twarzyczka znikła w cieniu kaptura, dłonie schowały się w za duże rękawy, bandaże zsunęły z nóg, które przybrały smuklejszą budowę i obrosły całkowicie łuską. Z za dużej bluzy wygramoliła się jaszczurka mająca może z metr długości. Łypnęła szarym okiem na Ukye i rozchyliła pyszczek, machając językiem. Przypominała nieco cieszącego się złą sławą warana z Komodo, jednakże była znacznie mniejsza i nie tak krępa – ba, po kończynach widać było, że tak jak Ny-Ny stworzona była do biegania, skakania i wspinania. Łapy były dłuższe i uzbrojone w pazury, cienki grzebień na grzbiecie kończył się na początku długiego ogona. Pyszczek jaszczurki był wąski, a na nosie sterczały odłażące płatki skóry. W tej formie dziewczynka nie wyglądała jak żaden konkretnie znany gatunek gada – była w końcu mieszaniną wielu gatunków i ciekawskim, łuskowatym melanżem.
- Ssskha! – pisnęło zwierzę cienko.
Zostawiając małą stertę ubrań jaszczurka otrzepała się, przekręciła główkę w bok, tak jak zawsze to czyniła dziewczynka zastanawiając się, albo słuchając kogoś. Po czym lekko wdrapała się na pagórek z piasku, małą wydmę i zaczęła tarzać. Chociaż wody nie cierpiała, to plaża była jej przyjacielem – piach pomógł złagodzić uporczywe swędzenie i ułatwi zrzucenie starej skóry. Już z jednej łapy powoli odchodziła rękawiczka z martwej łuski, a Ny-Ny żwawo zabrała się do tarzania, zakopywania się w kupie piasku i dokazywaniu.


Ssskha!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Ukye

avatar

Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Plaża   Sro 28 Maj 2014, 04:48

Chyba dziewczynce przypadł do gustu lot, gdyż bardzo pilnie spoglądała w dół w trakcie wznoszenia się i opadania z piętra chmur. Nie śmiała się czy nie wołała o więcej, ale przeczuwał, że miała niedosyt. Zawsze mogą wrócić na strych tą samą drogą. Tymczasem jednak zdecydowali się poczuć piasek pod stopami i podziwiać opustoszałą plażę w ciemnościach. Szum fal zagłuszał ciszę, wkomponowała się idealnie w raczej małomówną dwójkę, i każda osoba na swój sposób korzystała z daru plaży. O ile demon wybrał morską wodę, do której podszedł z rękoma w kieszeni płaszcza (skrył skrzydła przeistaczając je w płaszcz), o tyle koleżanka zdecydowała się na suchy, ale ciepły piasek. I nie mógł się nadziwić ani wpaść na pomysł co wyrabia jej mała (ze względu na wzrost) przyjaciółka.
Wiedział, że Ny-Ny nie jest człowiekiem, i że tak naprawdę miała w sobie geny Jaszczurki, ale za to nie przypuszczał iż przemieni się na jego oczach. No, prawie że na jego oczach, bo kurcząc się ubrania zakopały sylwetkę towarzyszki, której forma zwierzęca wyglądała imponująco. Z ogromnym zaciekawieniem lekko pochylił się nad gigantycznym gadem (może i nie była krokodylem czy waranem z Komodo, lecz sama jej postura budziła respekt) i z szeroko otwartymi oczyma pochłaniał piękno łusek, pyszczek i łapy obdarzone w o wiele większe pazury. Długo nie nacieszył się widokiem koleżanki, ponieważ tarzając się, wręcz nurkując w piasku niewiele dało się dostrzec. Nie przeszkadzając Małej Agentce zszedł z pagórka, który zdobyła Ny-Ny przed nim, i zbliżył się do brzegu morza. Większe fale wpełzały na brzeg mocząc podeszwy jego glanów, lecz nic z tego sobie nie robił. Dawno nie był nad morzem, przynajmniej nie w pełni świadomy. Na głodzie mógł być tutaj i omamiony instynktem zabijania skupiał się jedynie na ofiarach. Mnóstwo gwiazd widniało nad ich głowami, no tak - byli z dala od sztucznych świateł z miast.
W końcu zdecydował się zrobić kilka kroków w tył i na innej wydmie nieopodal pagórka zajętego przez Ny-Ny usiadł z ubraniami dziewczynki w ręce. Nie chciał, by zapodziały się przez silniejszy wiatr. Przy okazji mógł sprawdzić kondycję bluzy z kapturem, którą współlokatorką ubóstwiała. Widać było, że to nie byle co, i może estetycznie nie prezentował się najlepiej, to grubość tkaniny i szerokość nici zastosowana do tego kroju dawały jej dużą wytrzymałość. Mimo wszystko dostrzegł kilka dziur od mocniejszego szarpnięcia o coś ostrego lub popruty szlaczek. Wydobył z tobołka igłę z nitką, przybliżył sobie płótno z bluzy, i pomimo nocnej pory nie wahał się do zaszywania poszarpanych krawędzi czy poprawienia naderwanych szwów. Miał bardzo dobry wzrok w ciemnościach, w dodatku widniał na niebie Księżyc, który oświetlał dość mocno plażę. Kiedy zakończył reperowanie ubrania dla współlokatorki, przystąpił do naprawienia poduszki. Niestety, miała tyle dziur, tyle naderwań i poprutych fragmentów, że nie dało się jej uratować. Nie oznaczało to jednak, że surowce przepadną - da się z nich zrobić coś innego. Miał całkiem dobrą wyobraźnię, która tym razem podsunęła mu pomysł co mógłby z tego wykonać. Skupił się nad robótką na świeżym powietrzu zupełnie zapominając o tym, że powinien mieć się na baczności. Mogły tu kręcić się podejrzane typy, albo ten Władca Wody z lasu na górze Kazan. A tak to siedział, od czasu do czasu podnosił wzrok znad tkaniny, by zobaczyć gdzie się znajduje i co robi Ny-Ny, i żwawo przewlekał igłą nicie przez materiał. Trzeba było sobie radzić, kiedy nie ma się pieniędzy na nowe ubranie - często nie lepsze gatunkowo od tego, które uległo zniszczeniu.
Gdy schował do tobołka to, co w rękach trzymał (coś innego niż z początku planował) przez kilka chwil doszukując się błędów we sztuce, zdecydował się po bardzo krótkim namyśle na położenie się na piasku. Założył ręce za głowę i spoglądał w niebo z błogim spokojem na twarzy. Taki odpoczynek to rozumie. Swoją drogą przydałoby się też wziąć za ćwiczenia, gdyż musi być w wyśmienitej formie na starcie z przeznaczeniem. Nie mniej jednak postanowił od jutra wziąć się ostro za siebie, a być może weźmie ze sobą dziewczyny, żeby i one szkoliły się we swoich specjalnościach. A jeśli już o tym mowa... Ny-Ny miała silnie rozwinięty instynkt drapieżcy, aczkolwiek powinna mieć jeszcze coś takiego, żeby wiedzieć z miejsca, że tego trzeba atakować, a tego zostawić w spokoju. Zwierzęta są nieprzewidywalne pod tym względem. W amoku są równie groźne co demony czy inne zdeterminowane w boju istoty.



Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
Ny-Ny

avatar

Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Plaża   Sob 31 Maj 2014, 07:40

Piach był jej przyjacielem. Zakopywała się w wydmach tak energicznie, że żółtawe drobinki latały w powietrzu. Pomogły także połacie morskiej trawy, obrastające pagórek z jednej strony. Chwytne pazury łapały się srebrzystych źdźbeł i rozpoczynały wspinaczkę na górę. Na szycie Ny-Ny sturlała się wraz z kaskadą piachu na sam dół, otrzepała i powtórzyła ten algorytm jeszcze raz. Wsadziła też pysk do jakiejś dziury, kierowana ciekawością próbując się tam wcisnąć. W jednym zdaniu – bawiła się wyśmienicie.
Dokazywanie miało też swoją przyczynę techniczną – z jaszczurki stopniowo schodziły płaty łusek. Najpierw z nosa, potem czubka głowy i łap a także końcówki ogona. Pocieranie o piasek było też zabiegiem higienicznym – jako stworzenie, które uciekało w panice na sugestię kąpieli Ny-Ny w ten sposób ścierała brud oraz kurz z drobnego ciałka. Oczywiście działo się to… W sprzyjających warunkach. To znaczy, gdy znalazła się na piaszczystym terenie albo wpadła do czyjejś piaskownicy. A, że nie zwracała uwagi na swój wygląd mogła chodzić z krwią jakiegoś szczura w kącikach ust z tydzień, nim plamy po obiedzie się starły.
Wdrapawszy się po raz kolejny na górkę, Ny-Ny przystanęła i uderzyła ogonem o piach. Rozglądała się za Ukye, aż źrenice w postaci dwóch czarnych szpilek ujrzały chłopaka nieopodal. Zajęty był czymś… W każdym razie był obok. Nieświadomie jaszczurka kontrolowała to, czy demon jest blisko. Było to związane z jej obecnym stanem, a także zwyczajnie wolała by tu był. Upewniwszy się, że wszystko w porządku, Ny-Ny zapędziła się dalej między wydmy, nurkując w połaciach piasku. Drobinki delikatnie usuwały martwy naskórek, ukazując świeżą, delikatną łuskę. W dotyku mogła zdawać się wilgotna, ale było to sprawką chłodu gadziej łuski. Szarołuska jaszczurka przewróciła się na grzbiet, energicznie trąc grzebieniem o maleńkie kamyki podskakiwała na piachu. Musiało to wyglądać komicznie, ale Ny-Ny w końcu wiedziała co robić.
Gdy po raz pierwszy zrzucała skórę, w domu rodzinnym, chociaż zdawała się na instynkt, pozbycie się starej skorupy okazało się kłopotliwe. Zdarła ją za szybko, przez co łuska piekła i była rozdrażniona, bo każdy ruch był dla dziewczynki bolesny. Raz zadrapała nawet tę kobietę, która pomagała jej ‘matce’ przez co narobiło się sporo rabanu. Teraz może i nie potrafiła wyjaśnić, co kazało się jej tarzać (oprócz wnerwiającego swędzenia ma się rozumieć), ale mogła w pełni zdać się na własne wyczucie.
Jaszczurka złapała swój ogon w pysk, pomagając sobie pazurami w ściąganiu płatów łusek. Grzbiet był już czysty, tak jak brzuch, przez co było jej nieswojo. Miękka łuska sprawiła, że Ny-Ny jest bezbronna pozbawiona naturalnego pancerza. Pazurami niczego nie zadrapie – pozostaną jedynie kły. A w takim razie powinna wracać…
Cicho, tym razem skradając się wśród wydm jak cień wróciła na miejsce gdzie przebywał demon. Ukye leżał na plecach, wpatrując się w niebo i może spał… Nie, zamyślił się tylko. Jego mana była spokojna. Ny-Ny podeszła bezszelestnie do chłopaka, po czym przysiadła obok niego, trącając nosem i pomachała nerwowo ogonem.
- Ssskha… Sss… – zasyczała cicho i z nutą żałości.
Była już ‘czysta’ z małymi wyjątkami. Strzępy łusek gdzieniegdzie pozostały na jej ciele, a najkłopotliwszymi miejscami były przestrzenie pomiędzy palcami. Te szare płatki sterczały we wszystkie strony, a choć jaszczurka manewrowała pazurami, te nie chciały zwyczajnie odpuścić. Pozbywając się warstwy z powiek, prezentowała lśniące, szare oczy jak niebo przed burzą. Świeża łuska błyszczała się jak naoliwiona i była delikatna w dotyku. Zbyt delikatna i Ny-Ny już doskwierało poczucie niepokoju. Potrzebuje się gdzieś schować, skryć i przeczekać kilka godzin… Dlatego wpełzła demonowi pod ramię
Może była trochę odkryta przed ewentualnym wrogiem, ale w ten sposób czuła się bezpieczniej. Parsknęła, czując jak piach wgniata się w miękką łuskę na brzuchu i ogonie i znów trąciła Ukye nosem. Wyciągnęła w jego kierunku łuskowatą łapę i syknęła cicho. Niemo prosiła o pomoc w pozbyciu się kłopotliwej, starej łuski, po czym łypnęła błyszczącym okiem.
- Ssskha…
Szkoda, że krtań w zwierzęcej formie nie była przystosowana do ludzkiej mowy.
Chociaż z drugiej strony pewnie Ny-Ny mówiła by z taką samą przejrzystością jak w formie dwunożnej.


Ssskha!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Ukye

avatar

Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Plaża   Sob 31 Maj 2014, 09:24

Wybryki jaszczurzej panny były intensywne w swej prostocie, ale bardzo efektywne, jeśli chodzi o skutki. Przyczyną była stara skóra, którą zrzucała, jednak zorientował się dopiero widząc zabiegi higieniczne w praktyce. Nie znał życia takich istot, uczył się z każdą pokazywaną lekcją. Miał wtedy chłonniejszy umysł niż na zajęciach w szkole, bo go to faktycznie interesowało, plus widząc te czynności miał o nie jeszcze lepsze wyobrażenie.
Tak też dowiedział się o sposobie na łatwiejsze pozbycie się martwego naskórka z gadów. Służył im piasek w o wiele lepszy sposób niż to czynią inne zwierzęta. Zdarła w ten sposób Ny-Ny prawie wszystko - najbardziej na plecach i brzuchu. Zostały tylko takie zakamarki, których nie mogła dosięgnąć z przyczyn anatomicznych. Nie była przecież z gumy mimo swojej zwinności. Zresztą humanoidalne dłonie są bardziej precyzyjne. Dlatego też, gdy tylko wybudziła Ukye z bujania w obłokach, ten prawie od razu pojął o co chodziło "niemej" koleżance.
>Już, już.
Powiedział cichutko chcąc uspokoić Ny-Ny, a następnie wziął pierwszą jej przednią łapę w swoje dłonie i nachylił się skupiając się nad pozostałymi skrawkami łusek. Miał długie paznokcie, toteż nie sprawiało mu problemu zgrabne pochwycenie płatków między palcami dużej jaszczurki. Gorzej, że mógłby być w tym mało delikatny. Skoncentrował się więc bardzo i to bardzo, ażeby nie szarpnąć za mocno, i tak jak zdejmuje się schodzącą skórę po spieczeniu na słońcu tak teraz odrywał fragmentarycznie martwe łuski, aby dostać się do wilgotnej, miękkiej, ale wrażliwej nowej warstwy. Ta spod spodu wyglądała prześlicznie, niczym u gadzich noworodków. Stare elementy łuskowych puzzli odkładał na bok, jakby potwierdzając, że za parę chwil pozbędą się wspólnie wszystkich niepotrzebnych warstw. Na plecy Ogoniastej nałożył płaszcz, a drugą ręką zdejmował kolejne plastry przypominające we wzorze z plastrami miodu. Jeśli demon może być czuły, to najczulszy był przy zrywaniu łatek z pyszczka i koło oczu. Zabieg trwał kilkanaście minut, ale udało im się osiągnąć wspólny cel - pozbycie się zbędnej suchej skorupki z ciała zwierzęcia.
Widząc jednak, że niektóre miejsca były szczególnie delikatne i drażliwe, zdecydował się wyjąć z tobołka bandaż i owinął przede wszystkim spód łapek dziewczynki, by nie urażała sobie tam skóry od ziarenek piasku, które wcześniej były zbawieniem, a teraz niekoniecznie. Zdecydował się jeszcze zakryć nim kawałek torsu i podbrzusza, bo tam występują rozwinięte nerwy - przynajmniej u ludzi. Tak czy siak bandaże pochodziły z bawełnianego materiału, toteż skóra z dopiero twardniejącymi łuskami mogła oddychać do czasu trwałego zastygnięcia. Tak samo jak pazurki.  
>To chwilowe, na czas pobytu tutaj.
Pocieszał towarzyszkę przy zakładaniu opatrunków. Przed świtem trzeba będzie wrócić na strych, gdyż dni robią się coraz gorętsze i dłuższe, a to źle wpłynęłoby na nowo powstałą tkankę. Chociaż z drugiej strony... jaszczurki lubią wygrzewać się na piasku. W razie czego służy płaszczem, tak jak teraz. Ukye czuł się doskonale po ziołach i odrobinie zabawy w śmiechu - nie potrzebuje protekcji od pogody czy temperatury. To trochę ironiczne, że jeszcze przed kilkoma godzinami trząsł się z zimna po przemokniętym sparingu z Wilczycą Nono.
Założył ostatnie wiązania i w końcu jaszczurka mogła robić co chciała. Oby tylko nie zaczęła zdejmować bandaży, ale z tego co pamiętał - w pół-ludzkiej formie miała takowe opatrunki na stopach zamiast butów. Spoglądał na jej szare, błyszczące oczka, które różniły się od zwyczajnych gadów. Widać było przez nie istotę myślącą. Chyba że każde zwierzę takie jest, lecz nie miał okazji do bliższych spotkań towarzyskich z dzikimi egzemplarzami. Zazwyczaj takie zdarzenia kończyły się źle dla upolowanego zwierzęcia, albo jeśli młodzieniec był zbyt słaby to dla niego. Teraz czuł się odpowiedzialny za towarzyszkę, także podczas jej szkolenia, ale później to ona będzie musiała spłacić swój dług. Brzydko powiedziane... nie że będzie musiała, lecz byłoby miło mieć wsparcie. Już dostał deklarację słowną, zaufał jej. Zaufał także Shiyu i Kamael'owi. Oby tylko nie okazało się, że jest zbyt naiwny. Tak dawno przed nikim się nie otworzył, że teraz chyba nadrobił z nawiązką. Co prawda nic nie mówił o swojej przeszłości - bo po co - nie mniej jednak mógł w bardziej swobodny niż dotychczas wyrazić swoją opinię. Nawet gestem.
Już nie położył się na plecach na piasku, tylko siedząc w lekkim rozkroku i opierając łokcie o kolana patrzył się to w Ny-Ny, to we gwiazdy. Od zawsze go fascynowały piękne widoki, a ten przeżywał w towarzystwie.
>Nie chcesz się zdrzemnąć? Będę czuwać.
Zadeklarował cichym, pewnym głosem podkulając nogi pod sam podbródek i nie odrywając fioletowych ślepi z gadziej przyjaciółki.



Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
Ny-Ny

avatar

Liczba Postów : 71

POSTAĆ:
HP:
250/250  (250/250)
Mana:
270/270  (270/270)
Strój: Czarne spodnie za kolana, szary t-shirt, gruba, o wiele za duża ciemna bluza z kapturem. Nogi owinięte grubą warstwą bandaży.

PisanieTemat: Re: Plaża   Pon 02 Cze 2014, 02:41

Od razu lepiej. Ny-Ny syczała cicho poddając się zabiegowi demona, który delikatnie pomógł pozbyć się martwych kawałków łuski, przyczepionych do przestrzeni między palcami. Warstwa z pazurów spadła również – zamiast czarnych szponów paznokcie były szare i gładkie. Wszystkie rysy i obtarcia, które przyozdabiały starą łuskę znikły wraz z poprzednią skórą – jaszczurka teraz wygląda jak nowa. I oto w naturze chodziło. W piachu pozostały skrawki wylinki, być może jakiś znalazca weźmie je za skórę ciekawego okazu gada…
Czując na łapach materiał bandażu syknęła cicho, zaskoczona, ale szybko zrozumiała o co chodzi demonowi. Unosiła po kolei kończyny, ułatwiając owinięcie wrażliwych łusek warstwą ochronną. Ponieważ piach przestał wgryzać się w palce, Ny-Ny mogła syknąć z ulgą, układając się pod ramieniem Ukye i poruszając leniwie ogonem. Wbrew pozorom proces zrzucenia skóry był wyczerpujący, a ona wystarczająco się już naskakała. Była noc i instynkt podpowiadał jej, że to dobra pora na polowanie, przemykanie po koronach drzew i przeskakiwanie z gałęzi na gałąź. Jednakże zmęczenie dawało się jaszczurce we znaki, nie wspominając o kwestii miękkich łusek, które nie pozwoliłby by jej na tę czynności. Nie wtedy, gdy jest bezbronna.
Polowanie to dobra myśl… Ostatni posiłek zjadła u Kamaela, którego towarzyszka poczęstowała ją czymś dziwnym i słodkim… Naleśniki nie przypadły jej do gustu i będzie musiała wytargać skądś jakiegoś szczura, albo ptaka. Może nawet królik się trafi, to naje się na dwa dni… Wielkość pożeranych zwierząt zawsze wahała się od myszy do królików. Ny-Ny raz zjadła kota, ale był łykowaty i więcej nie połakomiła się na te stworzenia. Nigdy nie polowała na nic większego od siebie – jeśli nie była w stanie tego zjeść. To był krąg życia. Jedno ginie, by drugie mogło żyć, ale wiadomo, nie podda się bez walki. Zabić stworzenie dla czystej rozrywki i żądzy krwi było jej obce. Niemniej, i tak czuła wolno rosnący głód. Prawie zaburczało jej w brzuchu.
Jednak była zbyt zmęczona i niepewna swojej pozycji, by zapuścić się na polowanie.
Przez przypadek spotkała fiołkowe spojrzenie Ukye. Chłopak siedział na piasku, przyglądając się jaszczurce w zamyśleniu. Ny-Ny wysunęła język z pyszczka i machnęła nim, nie potrafiła jednak powiedzieć czy go coś trapi. Był głodny? Do tej pory nie rozumiała koncepcji duszy, której pokrętnie wyjaśniła jej Rin. Wiedziała tylko tyle, że każdy ją ma i na tym jej zasób informacji się kończył. Nie wyczuwała większego zaniepokojenia, zdenerwowania czy w najgorszej opcji zbliżającej się czarnej many Nie-Ukye. Może cień obawy, nic więcej… Ale przecież każde stworzenie się czegoś boi, czy to demon, upadły, czy mała zwinka.
- Ssss…?
Spać? Chyba za bardzo było widać, że ślepia się jej kleją… Jaszczurka przeciągnęła się, patrząc na skulonego demona, po czym stanęła na tylnych łapach, wpychając pyszczek między jego ramie a udo. Ostrożnie wpełzła mu na nogi, opierając łeb o kolano chłopaka. Nie była ciężka – nawet w ‘ludzkiej formie’ zdawało się, że to sama skóra i kości, o żylastych mięśniach nie wspominając. Boki unosiły się miarowo, ogon machnął jeszcze niemrawo, nim daleki szum morza oraz cichy oddech wiatru powoli ją uśpiły.
Wysunęła jeszcze język, smakując słonawego powietrza oraz zapachu morskiej trawy.
Po raz drugi przysnęła, robiąc sobie z demona legowisko i raczej nie miała z tego powodów wyrzutów sumienia… W końcu była tylko jaszczurką.


Ssskha!
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t475-ny-ny
Ukye

avatar

Liczba Postów : 216

POSTAĆ:
HP:
210/300  (210/300)
Mana:
80/300  (80/300)
Strój: Czarny płaszcz (który przemienia w czarne błoniaste skrzydła), czarne przedramienniki, czarne spodnie, stalowe okucia tu i ówdzie, wysokie czarne buty. Obecnie także bandaże na ciele.

PisanieTemat: Re: Plaża   Sob 07 Cze 2014, 01:20

Ah, Ny-Nyś nawet w formie jaszczurki wolała spać na nim niżeli na ziemi. Uznał to za komplement, kiedy wcisnęła swoją gadzią główkę między jego kolona a oparty o niego łokieć i umościła sobie legowisko na jego gołym brzuchu. Zmrużył połowicznie powieki i uśmiechnął się kącikiem ust spoglądając rozmarzonym wzrokiem na towarzyszkę. Tak jakby spotkało go coś najmilszego na świecie od kiedy żyje. Właściwie też tak było - nigdy nie przebywał w niczym towarzystwie tak długo jak u boku Małej Agentki. Delikatnie przejeżdżał dłonią po jej gadzim grzbiecie jakby była domowym pupilkiem, którego obdarza się największymi dobrociami, żeby ani na chwilę nie chciał zejść z brzucha właściciela.
Dopadły go własne myśli, które często motały jego umysł i przyćmiewały wizjami nie z tego świata. Tak jak teraz, kiedy spoglądając na miejsce, w którym stykała się jego dłoń z łuską Ny-Ny, dostrzegł czerniejącą skórę. Twardniała szybko, a później oczami wyobraźni widział jak z pleców jaszczurzej koleżanki wydostają się na światło Księżyca błoniaste skrzydła. Przypominała małego smoka w tej chwili. Nagle też łypnęły na niego ślepia Ny-Ny, która zdecydowała się ziewnąć kłapiąc szczęką tuż przed jego twarzą i przeciągnąć grzbiet, aby szykować się do lotu na atłasowe niebo. Obsiane mnóstwem gwiazd kusiły do podjęcia próby okiełznania każdej nawet najdalszej galaktyki, toteż mała smoczyca rychło zeskoczyła z młodzieńca, aby poderwać się z gracją ku przestworzom. Demon uniósł głowę za Pół-Zwierzęciem, który swoim giętkim ciałem opatulał kosmos nad Ziemią, a ogonem zgarnął kolejną setkę ciał niebieskich we własne władanie. Wyglądała jak królowa śpiąca na łóżku obleczonej czarnym, matowym prześcieradłem, otoczona mnóstwem diamentów i klejnotów wielkości główek od szpilek. Majestatyczny widok, a zarazem pokazujący siłę i dostojeństwo gadziej panny.
Tak bardzo wierzył w to co widział, iż dopiero lekkie przemieszczenie się ciała prawdziwej Ny-Ny spowodował rozmycie wizji. Wtedy też strzeliły mu kości przy czaszce, na co syknął cicho przykładając dłoń do skroni i zamykając oczy, by wszystkie zmysły obejmowały rzeczywistość, a nie wyobrażenia. Rogi wieńczące jego skronie rozrosły się do piętnastu centymetrów długości, i stwardniały tak mocno, że nie był w stanie ich wyrwać. Co to mogło znaczyć? Czyżby wojna była tuż-tuż, iż Ojciec Chrzestny majstruje z nim jak mu się żywnie podoba, nawet po pokonaniu głodu? Czuł także daleko stąd wahania energii jego znajomych, tak jakby stał tuż obok nich. Musiał mieć wyczulone zmysły na bodźce oparte na manie. Przydałoby się to jakoś sprawdzić, ale z drugiej strony przecież Shiyu umawiała się z Kamael'em na walkę - nie powinien się wtrącać. Kiedy otworzył oczy były rozświetlone. Niemrawo spuścił tenże wzrok na przyjaciółkę. Wydawało mu się, że jeszcze śpi, ale teraz niczego nie był pewien. Nawet nie wiedział czy nawet zmysły oparte na wahaniu mocy były prawdziwe. Jego płaszcz też przestał istnieć na rzecz czarnych skrzydeł. Zbliżał się świt, a więc najwyższa pora na zmianę miejsca przebywania. Poderwał się od piachu tak bezszelestnie jak umiał nie odwijając opatulonej do niego Ny-Nyś i nie zapominając o tobołku z ubraniami dziewczynki i "marnym efektem naprawy poduszki".
Czas wracać do domu.

zt x2 = strych internatu



Mowa nr1 = grey
Mowa nr2 = cc33cc

Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t383-karta-postaci-ukye
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plaża   

Powrót do góry Go down
 
Plaża
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
SeiShi ::  :: Obrzeża miasta-
Skocz do: