SeiShi - Play By Forum ©
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Ulice miasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC



Liczba Postów : 699

PisanieTemat: Ulice miasta   Pią 16 Lis 2012, 12:48



Ulice ciemnego jak krucze pióra i mrocznego jak cmentarz miasta. Jeśli nie ma się przy sobie żadnej broni lepiej nie wychodzić. Wszędzie roi się od ciemnych typów, wampirów, demonów lub innych złych istot. Jedynie ci, którzy tu mieszkają potrafią przetrwać, a reszta może liczyć się z cudem i modlić do Najwyższego o ochronę.
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t402-karta-postaci-shiyu-kurashi
Takishita
Dark Admin
avatar

Liczba Postów : 195

POSTAĆ:
HP:
25/50  (25/50)
Mana:
100/100  (100/100)
Strój:

PisanieTemat: Re: Ulice miasta   Sro 27 Lis 2013, 01:32

Prolog => Chapter 1: Faza przyswajania.
Stała niedaleko sklepiku z narkotykami, ponieważ liczyła na to, że spotka tu ciekawe osoby, które będzie mogła zwerbować lub zabić. Tyle smutku i bólu wyczuwalnego w tym mieście kierowało ludzi w takie miejsca i nie tylko. Nawet zwykłe apteki były oblegane przez liczne rzesze ludzi, którzy szukali swoich antydepresantów lub kupowali byle jakie tabletki, które w większych ilościach mogły wywołać niezłą fazę, ale jedna tabletka za dużo powodowała konwulsje, straszny ból, aż w końcu śmierć. Była wolna i gorsza od jej katany, ponieważ ludzie truli się dniami, miesiącami do czasu, gdy wzięli ciut za dużo. Nawet niewielkie przekroczenie dawki było poważne w skutkach, ale dla niektórych była już to jedyna droga ucieczki, a później kroczyli ulicami już nie jako zwykli ludzie, nie jako anioły, a mroczne i posępne demony, które nie potrzebowały tych ludzkich środków. Dla nich sam ból innych lub ich krew była najlepszym narkotykiem. To miasto od dawna pogłębiało się w rozpaczy i bólu, a dno które zostało osiągnięte poszerzało się, aby pomieścić ich więcej. Cienie dawnej świetności ludzkości kroczyły tymi uliczkami i poszerzały okrąg mroku.
Wielu z ludzi, którzy bali się śmierci szukali czegoś całkiem innego. Swojego kultu lub bractwa, a najprostszą drogą do wieczności było spotkanie wampira i niestety nie była to wesoła droga. Oroka nie była popularna wśród pół-zwierząt, aniołów i władców żywiołów. Wśród tych ponurych myśli nie wyczuwała również Tsuinzu, którzy posiadali cząstkę dobra, która nie poddawała się mimo wszystko, bo musiała żyć z mrokiem wewnątrz siebie, ale otoczenie się takimi ludźmi nie mogło dać zbyt wiele. Jeżeli jakiś z nich tu trafił to tylko dlatego, że jego mroczna strona była znacznie mocniejsza. Upadłych zbyt wielu tu nie było, a nawet gdyby na jakiegoś trafiła to nie odczyta jego myśli, ponieważ posiadają tę samą naturę. Zresztą pewnie nie chciałaby wejść w umysł drugiego upadłego, bo on mógłby tak samo odczytać jej ponure myśli.
- Poproszę dwa Vertigo.
Nie dosłyszała nazwy, ponieważ ludzie najczęściej szeptali zakazane nazwy narkotyków. Wbrew pozorom miasto były niebezpieczne nie tylko z powodu ludzi i istot jakie w niej żyły, ale również z powodu władz miasta i policji, która była nad wyraz okrutna i bezwzględna. Za narkotyki niektórzy trafiali do więzienia na 3 miesiące, po których byli tylko wycieńczonym bytem dla którego jedynym ratunkiem był kieliszek, wypełniony po brzegi tanim i mocnym alkoholem, aby zapomnieć ten horror. Strażnicy bowiem nie są najprzyjemniejszymi stworzeniami, a zostali wybrani spośród najdziwniejszych ludzi. Sami policjanci byli bez empatii i szacunku, bo liczyli tylko gotówkę, którą dostali za każdego złapanego. Im więcej tym byli bogatsi, a najlepszy z policjantów mieszkał na skraju miasta w ogromnej willi wybudowanej nawiasem mówiąc rękami tysięcy skazanych. Drobni rabusie, narkomani, a nawet człowiek, który nie trafił papierkiem do kosza. Ci, którzy przekroczyli prędkość lub jechali za wolno stwarzając w ten sposób "zagrożenie" na drodze. Popieprzone miasto które trzeba było naprawić, ale nie mogła zrobić tego sama, ponieważ człowiek nie ufa tu człowiekowi, a demonom na niczym nie zależy. Wampiry rzadko kiedy ufały obcym, więc zadanie było bardzo trudne, ale ona wie, że jakoś do tych istot dotrze. Ma dar jakich mało, a ponieważ upadli po wielkiej wojnie zeszli do podziemia i zaprzestali działań to miała wolną rękę. Na początku chciałaby zająć się tym cholernym policjantem, ponieważ dla niego sprawiedliwość miała dziwny wymiar, a kiedy dotrze do niego to zajmie się i sędzią, który kara złapanych przez tego glinę ludzi ze zbytnią surowością. Popatrzyła się na człowieka, który dopiero kupił narkotyki, ale nie widziała w nim nadziei.
Do myśli człowieka: - Wrzuć to do tego kubła, który miniesz. Masz wybór. Możesz żyć lub zginąć z mojej ręki, bo nie pozwolę Ci, abyś umierał długo i wolno.
Chłopak dokonał złego wyboru, ponieważ zaśmiał się i szedł dalej chichocząc pod nosem. Myślał, że ma omamy jeszcze po dawce z poranka. Akurat ulica była spokojna, ale już postanowiła. Przeleciała ten krótki dystans, jednym ruchem wysunęła tylko o parę centymetrów katanę, przeleciała obok niego i zostawiła za sobą rozcięte na pół ciało. Zatrzymała się dopiero kilkadziesiąt metrów dalej i usiadła na ławce. Zaczęła obserwować wrzawę jaką wywołała, a ludzie patrzyli po sobie z niepewnością. Znów te same odczucia i myśli, które już ją zaczynały nudzić. Demony tylko przeszły obok, zerkały na nią z ukosa i wykrzywiały usta w grymasie. One wolały całe ciała, ponieważ je przejmowały albo długo nękały osobę, aż do jej śmierci, a ona odbierała im tę zabawę obserwacji czyjegoś cierpienia.
* * * Kilka godzin później * * *
Następna jej przygoda nie była już prosta jak poprzednia, ponieważ nastał nowy dzień, całkiem inny niż poprzednio, bo mroczniejszy. Najgorszą rzeczą było jednak to, że słyszała coraz więcej ponurych i przykrych myśli. Szła teraz dróżką i co chwila spoglądała na twarz przechodzących ludzi i czuła ich nastrój, ale czytanie myśli… to była sztuka niemożliwa dla upadłego. Potężny jak bóg, ktoś taki… bez zahamowań. Otóż nie można na takie rzeczy pozwolić, bo świat ulegnie zagładzie, a raczej przyspieszyłoby jego nieuchronną zagładę, ponieważ nowa wojna w końcu nadejdzie. Czuła to w ich obawach, a miasto Oroka znajdowało się najdalej na zachodzie. Już parę razy usłyszała, że to zacznie się tutaj i skończy w Shinseinie, a upadek zostanie zaznaczony przez mord dzieci w akademii, gdzie nie będzie przyszłego pokolenia. Wie, że coś takiego nie może się wydarzyć, aczkolwiek sama w swych myślach i marzeniach chce wojny, ale… nie takiej do samego końca. Uważa, że zniszczenie Oroki to jedyne lekarstwo na panującą tu chorobę, która siedzi w umysłach zwykłych ludzi.
- Dziś rano ten gimnazjalista miał niezły towar. Nowa komóra, portfel ze skóry i nowiuśki tablet. Jak to opchniemy to będziemy mieć nową furę.
Obróciła głowę i ujrzała trójkę fagasów w dresach z mordami, jak od świni. Pewnie po tatusiu, ponieważ bardzo często widywała facjaty jak z kryminału. Zastanawiało ją, dlaczego w tym mieście jest tylu ohydnych typów. Obserwowała ich przez chwilę, bo chciała ocenić, jakie mają możliwości, ale ciężko było określić czy są wytrenowani, czy tylko mają taki wygląd. Ich dresy były za duże jak na ich ciała, a w dodatku stała około 15 metrów od nich, więc ciężko było precyzyjnie określić. Ich uczucia były pozytywne, a więc ich morale były wyższe. To było bardzo przykre, że akurat ludzie tacy jak oni są zadowoleni, a Ci mający rodziny, pracę i jakieś fajne hobby najczęściej są zdołowani, smutni i bez chęci do życia. Egzystują zamiast korzystać z tego, co dał im los, a przez to właśnie miasto upada. Świat wywrócił się tutaj do góry nogami, a nikt z tym nic nie robi lub też nie próbuje zakończyć prób, bo nie wie czy ktoś się nie podjął takiego zadania. Być może po prostu zawiódł, a nawet śmie sądził, że było wielu, którzy poddali się i stali kolejnym trybikiem mrocznego miasta.
Chmury były dość nisko i mieszały się z czarnym, gęstym dymem wylatującym z kominów elektrowni na obrzeżach miasta. Powietrze było zamglone od tego syfu i widoczność ograniczała się do nędznych pięćdziesięciu metrów, a więc nie mogłaby się zdecydować na latanie na wyższe obszary. Lot nisko nad ziemią jak najbardziej, ale konieczne byłoby ograniczenie prędkości, ponieważ łatwo było wpaść pod pędzący samochód lub w budynek. Łatwo skręcić kark, a skoro już jesteśmy przy tym…
Obserwacja z daleka nie przyniosła jej żadnej informacji na temat możliwości dresiarzy, którym chciała, co nieco ukręcić. Plan, więc był następujący. Podejść do nich i zagadać oraz pochwalić, jacy to nie przystojni i poprosić o pochwalenie się muskułami i siłą w jakiś sposób, a dopiero wtedy najwyżej sięgnie po katane i ukręci łeb. Zresztą walka orężem była dużo lepszym pomysłem niż wręcz. Powinna wykorzystać swoją szybkość, ale również ten aspekt musi obadać od swych przyszłych ofiar. Najwyżej może się przygotować zawczasu, żeby zrobić atak z zaskoczenia i użyj swojej krwistej broni, która była równie skuteczna, co diabelski wytwór, który nosiła przy biodrze. Zastanawiała się czy jakiś diabeł ją obserwował, skoro zaangażował „transportera” do dostarczenia jej do Oroki. W zasadzie dość ciekawy wybór na początek jej nowego życia, ponieważ wtedy… zmierzała właśnie na zachód, ale była bardziej na północ od tego miasta. Odległość nie była duża, więc może te płomienie to nie było piekło. Wszystko mogło zostać zrobione dla zmyłki, żeby nie domyśliła się, gdzie naprawdę się ktoś nią zajął, a może to w tym mieście była osoba za to odpowiedzialna. Odpowiedzi będzie szukać, a może sama się znajdzie. Póki, co nie ma żadnych wskazówek, a jedyne, co może zrobić to po prostu zwrócić na siebie uwagę. Wyboru teraz nie miała, ponieważ już sobie wyznaczyła zadanie na najbliższe minuty.
Podeszła do trzech jegomości, ale szła wolno, żeby to oni ją pierwszą zauważyli, ponieważ lepiej zobaczyć jak się zachowają. Jeżeli będą bardzo agresywni to wystrzeli w górę na swych skrzydłach, sprawdzi ich reakcje, a potem wleci między nich i potnie kataną, ale reakcja była poprawna:
- Ty patrzaj jaka laska lezie.
- No gdzie, nie widzę. Ta cizia w spódniczce?
- No. Stary idzie do nas. Co paniusia chcesz od nas?
- Purgare Mentis. – wyszeptała nim znalazła się tuż obok nich, ponieważ wolała być przygotowana na każdą ewentualność. Pewnie nie usłyszeli za bardzo, a prawdopodobnie nie znali również tego języka. Czar wywołał powiew wokół jej ciała, który szedł od stóp do głowy. Rozwiało trochę włosy i podwiało lekko spódniczkę, ukazując majtki, co spowodowało, że jednemu z nich puściła farba z nosa dość mocno, a jeden z nich zrobił się tylko czerwony jak burak, a trzeci tylko gwizdnął i widać było błysk w oku.
- Widziałam, że macie fajny sprzęt. Pewnie przy kasie jesteście?
- No ba, chcesz popaczeć?
- Chętnie, jakieś nowinki? A silni jesteście? Wyglądacie na wysportowanych. Pewnie macie muskuły fajne?
- No ten… ja trochę odpuszczałem, ale w szkole nadal biegam najszybciej. Kolega ten z brzuszkiem ćwiczył sumo i teraz próbuje schudnąć.
- Weź no k… co ty pieprzysz. Chory byłem nie. W czape chcesz baranie. Ten to ćwiczy. Widzisz, jakie ma ciśnienie? Aż mu krew kopnęła z nosa.
- Khy… - tylko kaszlnął, ponieważ trzymał rękaw przy nosie, tamując potok krwi.
A więc nie byli żadnym wyzwaniem. Uśmiechnęła się tylko pod nosem, bo nie miała ochoty na dyskusje z tymi palantami. Podejście było właściwe, a teraz czas to wykorzystać. Ten z ręką przy nosie był w tym momencie najmniejszym wyzwaniem. Grubcio ciężko będzie pociąć, więc trzeba po prostu odciąć łeb, a jak tamtych to speszy to już nie będzie problemem zająć się nimi. Tak, więc otworzyła usta jakby miała coś powiedzieć, a oni wpatrzyli się w nie jak tępe dzidy, a wtedy z drwiną w głosie powiedziała.
- Krwawy strumień.
Zrobili głupie miny wtedy nie wiedząc, o co chodzi, a ona mogła to wykorzystać i czarną kataną, która stworzyła ze swojej krwi na palcu, który rozcięła własnym paznokciem dosłownie przed sekundą, a więc odcięła grubasowi łeb, temu sprawnemu bez krwotoku z nosa odcięła kończyny szybkimi cięciami, a na końcu wbiła katanę z tej krwi prosto w serce, a ta wtedy zniknęła. Potem przecięła na pół bezwładne ciało, żeby go żaden demon lub wampir nie sprawił swoim żołnierzem. Wzięła telefon z kieszeni i odeszła w stronę centrum, gdzie było więcej ciemnych uliczek, w którym może trafić na dużo więcej takich jak Ci świętej pamięci kretyni, którzy są nie więcej warci niż ta komórka, którą zabrała. Szła sobie spokojnie, niebo robiło się coraz ciemniejsze, a część z latarni nadal była zgaszona, a te, które świeciły miały żarówki koloru czerwonego, przez co ulica wyglądała jakby splamiona krwią. Jedynie witryny sklepowe i tablice informacyjne dawały więcej blasku i pozwalały na orientowanie się w przestrzeni. Przechodziła akurat … Trzeba jakoś żyć - powiedziałby premier.
Nie mówiąc już o tym, co wypowiadał burmistrz z telewizora na witrynie sklepu ze sprzętem elektrycznym koło którego akurat przeszła.
Wszystkie środki z budżetu trafiły na walkę z przestępczością. To nasz największy problem w tej chwili i musimy z nim walczyć.
Oczywiście problemu głodu, nędzy, narkotyków oraz korupcji nie widział lub nie chciał widzieć. Z pewnością znaczna część środków szła na ochronę burmistrza, który mieszkał w wilii wielkości parku w Oroce, a był on swoistym azylem przestępczości. Wystarczyło wysłać wojsko i policję, a przestępczość zmalałaby o dobre 25%. Komu na rękę jest trzymanie tej grupy na wolności i dawanie przyzwolenia? Pewnie kiedyś Takishita znajdzie na to odpowiedź, ale nie miała ochoty podszywać się pod jedną z tych… pań do towarzystwa i wchodzić tam. Spojrzała na zegar u jubilera i zauważyła, że zrobiło się całkiem późno i niedługo zacznie się klubowe życie i eldorado dla… panów lubiących przesiadywać długie godziny w krzakach, którzy jak myśliwi czekają na zjawienie się zwierzyny. Oczywiście koło parku i w nim jest ich najwięcej, ale kryją się również za śmietnikami i po ciemnych uliczkach w ciemnych futrynach drzwi lub przyklejeni do ścian klatek schodowych. Oblizała wargi na samą myśl, ponieważ wyobraziła sobie przynajmniej kilka trupów z jej ręki. Noc będzie długa, więc warto przynajmniej jej część spędzić w jakimś klubie. Potrzebowała również mieszkania, w którym mogłaby zostawić swoją katanę i szafę z przeróżnymi ubraniami. Akurat stała przed butikiem z odzieżą i przyuważyła fantastyczną kieckę. Nawet te ludzkie uciechy zakorzeniły się w jej głowie, a wpływ z pewnością miały na to uczucia tych wszystkich kobiet zakupoholiczek.  Taka niedola nie móc się ubrać w to, co się chce, a wiele takich emocji było teraz dookoła, gdy wracały z pracy i idąc ulicą trafiały na coś fajnego wystawionego na witrynę. Zapomniała, że ludzie używają pieniędzy do transakcji, a miała okazję zabrać trochę grosza od tamtej trójki.
Oczywiście uczy się powoli „ziemskiego” życia. Tyle czasu w niebie stracone, a mogła się uczyć o tym, jakie zasady tu panują. Nie była to do końca jej wina, bo nie była leniwa, a wszystko było winą jej przełożonych, którzy zakazywali wielu rzeczy. Woleli, aby ich podwładni aniołowie nie mieli kontaktu z rzeczami, które się przyczyniają do złego. Zmierzając w kierunku centrum poczuła bardzo silne smutne emocje w kierunku całkiem przeciwnym postanowiła, że to sprawdzi ponieważ zaintrygowała ją ta sytuacja. Było całkiem daleko, więc wsiadła w autobus, który jechał od centrum jak się jej zdawało w kierunku przedmieść...
Im bliżej była to autobus skręcał, więc co chwila się przesiadała, ale była coraz bliżej. W końcu wsiadła do tramwaju, który miał dotrzeć na miejsce.

z/t do Stary Cmentarz


Mowa: - steelblue
Myśli: "royalblue"
____________ .____________ .


Ostatnio zmieniony przez Takishita dnia Czw 28 Lis 2013, 09:39, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://seishipbf.darkbb.com/t472-karta-postaci-takishita-mokushi
 
Ulice miasta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Simcity 5 – Miasta Przyszłości. Nadchodzi pierwszy dodatek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
SeiShi ::  :: Centrum miasta-
Skocz do: